Protestujący rezydenci na komisji zdrowia. "Mamy sytuację nadzwyczajną"

Nie potrafimy się porozumieć z ministrem zdrowia. Bez premier Szydło nie rozwiążemy problemu - uważa Jarosław Biliński, wiceprzewodniczący porozumienia rezydentów.

Przedstawiciele rezydentów podczas poniedziałkowego posiedzenia sejmowej komisji zdrowia
Źródło zdjęć: © PAP/Tomasz Gzell

Nie potrafimy się porozumieć z ministrem zdrowia. Bez premier Szydło nie rozwiążemy problemu - mówi Jarosław Biliński, wiceprzewodniczący porozumienia rezydentów.

Od ośmiu dni około 20 lekarzy rezydentów prowadzi protest głodowy w hallu głównym Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Warszawie. Domagają się m.in. wzrostu finansowania ochrony zdrowia, poprawy warunków pracy i podwyższenia wynagrodzeń.

Na poniedziałkowym posiedzeniu komisji zdrowia minister Konstanty Radziwiłł przedstawia działania resortu mające poprawić sytuację finansową lekarzy rezydentów oraz informację w sprawie prowadzonego przez nich strajku głodowego. Posiedzenie odbywa się na wniosek posłów.

- Mamy sytuację nadzwyczajną. Bardzo dziękuje za zwołanie tej komisji zdrowia, bo mam nadziej, że wreszcie wybrzmią jasno i klarownie nasze postulaty, a także sytuacja, z którą mamy do czynienia tam na miejscu w szpitalu - podkreślił Jarosław Biliński, który reprezentuje rezydentów.

Zobacz też: Tak pracują polscy lekarze. Podają sobie kroplówki, żeby wytrzymać dyżur

Dodał, że kilkoro protestujących lekarzy musiało odstąpić już od głodówki "ze względów zdrowotnych".

- Ci ludzie trafiają na oddziały szpitalne z kroplówką, są w fatalnym stanie psychicznym mimo ciągłej opieki zdrowotnej - zaznaczył.

Podkreślił jednocześnie, że do protestu ciągle dołączają kolejni lekarze.

- Doszliśmy do momentu, w którym trzeba powiedzieć wyraźnie: bez wizyty premier Beaty Szydło nie rozwiążemy tego problemu. Nie wiemy, jak i kto doradza pani premier w sprawach ochrony zdrowia, natomiast wierzymy - i jesteśmy o tym przekonani - że jak usłyszy nasze argumenty i argumenty naszych ekspertów to będzie wiedziała, że wydatki na ochronę zdrowia to nie są wydatki - to jest inwestycja. Każda złotówka wydana na służbę zdrowia to jest 4 zł dla budżetu państwa - podkreślił. - Nie potrafimy porozumieć się z ministerstwem zdrowia - dodał.

Protestujący rezydenci podkreślają, że ich głównym postulatem jest wzrost finansowania ochrony zdrowia do poziomu 6,8 proc. PKB w trzy lata, z drogą dojścia do 9 proc. przez najbliższe dziesięć lat. Chcą też zmniejszenia biurokracji, skrócenia kolejek, zwiększenia liczby pracowników medycznych, poprawy warunków pracy i podwyższenia wynagrodzeń.

autorzy: Krzysztof Markowski, Paweł Żebrowski, Marcin Chomiuk

Wybrane dla Ciebie