Ekonomista: Niemcy wciąż nie dostrzegają dynamiki polskiej gospodarki

Niemcy nie wykorzystują w pełni potencjału współpracy z Polską, bo nie doceniają tempa rozwoju polskiej gospodarki – wynika z wypowiedzi prof. Marcina Piątkowskiego w wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

Prof. Marcin PiątkowskiProf. Marcin Piątkowski uważa, że Niemcy nie dostrzegają potencjału polskiej gospodarki
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Wojciech Zielinski
Marcin Walków

Według prof. Marcina Piątkowskiego, cytowanego w wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung" ("FAZ"), ściślejsze powiązania gospodarcze z Polską mogłyby pomóc Niemcom zmierzyć się z problemami strukturalnymi. Ekonomista zwraca uwagę m.in. na temat połączeń transportowych między krajami i wskazuje, że po polskiej stronie zainteresowanie kolejnymi projektami jest duże, natomiast po niemieckiej prace się przeciągają.

Niemcy jeszcze nie zrozumiały, że ich wschodnim sąsiadem jest kraj o dynamice gospodarczej Korei Południowej. Być może wynika to częściowo z faktu, że niemiecka strona nie dostrzega w pełni dynamiki gospodarczej Polski – uważa Piątkowski.

Wideo: Najważniejsza fabryka BMW przestawiła się na produkcję elektryków. Pojechałem zobaczyć co jej to przyniosło

Piątkowski porównuje rozwój Polski do ścieżki Korei Południowej oraz gospodarek określanych jako "azjatyckie tygrysy". Jednocześnie ocenia, że mimo poprawy pozycji gospodarczej Polski nie przekłada się to automatycznie na wyraźny wzrost współpracy między firmami z Polski i Niemiec.

– Z ekonomicznego punktu widzenia trudno to wytłumaczyć. Ale nie tylko niemieckie firmy mają trudności z patrzeniem przez granicę na swojego wschodniego sąsiada. Mam wielu przyjaciół w Berlinie, którzy nigdy nie byli w Polsce – mówi rozmówca "FAZ".

Niemcy się zmieniają

Dziennik przypomina też, że według najnowszych badań proces nadrabiania zaległości przez gospodarkę Niemiec Wschodnich jest zagrożony. W tej perspektywie, jak wynika z wypowiedzi ekonomisty, większa współpraca z polskimi firmami oraz inwestycje w infrastrukturę i nowe powiązania między regionami gospodarczymi obu krajów mogłyby pozwolić wschodnim landom Niemiec w większym stopniu korzystać z tempa rozwoju polskiej gospodarki.

Pytany przez "FAZ" o przyczyny szybszego rozwoju Polski po transformacji ustrojowej w porównaniu z Niemcami Wschodnimi, Piątkowski wskazuje m.in. na późniejszy i mniej masowy proces prywatyzacji niż w innych krajach byłego bloku wschodniego. Podkreśla też znaczenie polityki fiskalnej, którą określa jako bardziej pragmatyczną niż w Niemczech. – Polska nie przedkładała redukcji długu publicznego nad inwestycje – dodaje.

W ocenie profesora młodzi Polacy są lepiej wykształceni od rówieśników z Niemiec i mocniej wierzą w swoją sprawczość, w tym w możliwość prowadzenia działalności gospodarczej. Za kluczowy czynnik uznaje jednak członkostwo Polski w Unii Europejskiej. – Bez UE dochody w Polsce stanowiłyby zaledwie 60 procent obecnego poziomu – mówi.

Ekonomista odniósł się również do zapowiadanych na jesień wyborów landowych w Saksonii-Anhalt i Meklemburgii-Pomorzu Przednim w Niemczech, gdzie – według sondaży przywołanych w materiale – największe szanse na zwycięstwo ma AfD.

– Wzrost znaczenia AfD obserwowany jest w Polsce z wielkim zaniepokojeniem. AfD zajmuje stanowisko antyeuropejskie, co stawia pod znakiem zapytania unijną politykę konwergencji, będącą najważniejszym motorem wzrostu gospodarczego w Europie. Każdy, kto występuje przeciwko Europie, szkodzi Polsce, lecz w równym stopniu szkodzi także Niemcom – podkreśla Piątkowski.

Źródło: FAZ, Deutsche Welle

Wybrane dla Ciebie