Sąd wymierzył Łukaszowi Żakowi 20 lat pozbawienia wolności i dożywotni zakaz kierowania pojazdami. Oprócz tego zasądzono od niego kwotę 10 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Ewelina, Julia i Jakub P. mają otrzymać po 300 tys. zł, natomiast Paulina K. – 150 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny. Obrończyni Żaka zapowiada apelację.
W ocenie adwokat Agnieszki Prętczyńskiej kluczowe znaczenie dla skutecznego dochodzenia roszczeń mają regulacje wprowadzone w 2023 r.
Żak wyjdzie po 20 latach. Czemu nie dożywocie? Głos prokuratury
- Od kilku lat mamy pewną innowację. Chodzi o art. 244c Kodeksu karnego − przepis dotyczący uchylania się od wykonania obowiązku naprawienia szkody. Obecnie jest to czyn karalny. To bardzo dobre narzędzie, którego kiedyś nie było. Wcześniej takie wyroki w tym zakresie można było sobie co najwyżej powiesić w ramce - mówiła Prętczyńska w rozmowie z "Super Expressem".
Dzięki zmianom w prawie poszkodowani nie muszą od razu kierować sprawy do komornika.
- Obecnie pokrzywdzony, który nie otrzyma pieniędzy po uprawomocnieniu się wyroku, nie musi nawet wszczynać egzekucji komorniczej. Wystarczy, że złoży do prokuratora zawiadomienie o popełnieniu tego przestępstwa. Myślę, że to dyscyplinuje skazanego, żeby zapłacił. Większość w takiej sytuacji woli zapłacić, niż wybrać odsiadkę - dodała adwokat.
Pojawia się jednak dylemat dotyczący braku majątku u skazanego.
- Jeżeli skazany nie ma majątku, pojawia się problem. Dostanie kolejny wyrok za to, że nie zapłacił. W przypadku Łukasza Żaka, myślę, że mógłby to być rok za każdego pokrzywdzonego. Ale to zostanie później połączone i tak z zasądzonym wyrokiem 20 lat - wyjaśniała.
Agnieszka Prętczyńska zwróciła też uwagę na surowość kary.
- To bardzo surowy wyrok. Biorąc pod uwagę okoliczności, to chyba pierwsza tak wysoka kara w historii polskiego sądownictwa. Nie słyszałam, żeby kiedykolwiek zapadła podobna. Myślę jednak, że okoliczności zdarzenia i postawa oskarżonego miały tu kluczowe znaczenie, na co zresztą zwrócił uwagę sąd. Trzeba pamiętać, że wymierzając karę, sąd bierze pod uwagę właściwości i warunki osobiste oskarżonego oraz jego zachowanie również po popełnieniu czynu. Z tego, co słyszałam, oskarżony nie okazał żadnej skruchy, refleksji, nie przeprosił. To, w połączeniu z okolicznościami zdarzenia, prawdopodobnie uzasadniało orzeczenie tak surowej kary. Myślę, że ten wyrok ma również odstraszać potencjalnych sprawców - podkreślała adwokat.