W 2024 r. Trybunał Sprawiedliwości UE nałożył na Węgry jednorazową karę w wysokości 200 mln euro oraz dodatkową sankcję wynoszącą 1 mln euro za każdy dzień zwłoki w wykonaniu wyroku z 2020 r. Dotyczył on przepisów azylowych i sposobu traktowania osób ubiegających się o ochronę międzynarodową.
Trybunał uznał, że Budapeszt naruszył unijne prawo. Węgry zbudowały wcześniej ogrodzenie na granicy z Serbią, a wnioski o azyl należało składać w węgierskim konsulacie w Belgradzie. Zdecydowana większość z nich była odrzucana.
Presja USA ws. nowego podatku w Polsce. Minister: ja się nie cofnę
Po objęciu urzędu Peter Magyar zapowiadał rozwiązanie kwestii kar, jednak – jak przypomina Euronews – od tego czasu na Węgry nałożono kolejne sankcje o łącznej wartości 69 mln euro.
"To niesprawiedliwe"
W rozmowie z portalem premier ocenił, że kary są efektem "nadmiernie upolitycznionej decyzji" sądu i w obecnych realiach politycznych nie mają uzasadnienia.
– Jasne jest, że nastawienie w Europie całkowicie się zmienia i obecnie niemal każde państwo członkowskie – z wyjątkiem jednego czy dwóch – chce działać (i będzie działać) znacznie bardziej radykalnie i zdecydowanie, aby zapobiegać nielegalnej migracji – powiedział Magyar.
Dodał, że jego zdaniem "niesprawiedliwe i niedopuszczalne" jest nakładanie na Węgry kary w wysokości 1 mln euro dziennie za działania, które podejmują obecnie również inne państwa UE.
To niesprawiedliwe i niedopuszczalne, że Węgry – w zupełnie nowej sytuacji – muszą płacić milion euro dziennie za działania, które podejmują również inne państwa - powiedział.
Premier poinformował, że jego rząd prowadzi rozmowy z Komisją Europejską w sprawie zakończenia naliczania kar i domaga się zwrotu środków, które Budapeszt już zapłacił.