Wysłannik prezydenta USA do Syrii i Iraku Thomas Barrack przekazał, że Stany Zjednoczone pracują nad tym programem wspólnie z Syrią, Jordanią, Turcją, Libanem i Egiptem. Są to państwa położone na zachód i północ od Ormuzu. W ciągu dwóch lat program ma spowodować, że znaczenie strategiczne tej cieśniny się zmniejszy - oznajmił Barrack, cytowany przez syryjską agencję.
Ma to zostać osiągnięte dzięki przejściu z modelu transportu morskiego realizowanego wąskimi szlakami wodnymi na trasy alternatywne - zapowiedział przedstawiciel władz USA.
Gawkowski uderza w Pełczyńską: gdyby przeczytała ustawę, nie napisałaby tak
Barrack dodał, że krok ten wpisuje się w szerszy trend poszukiwania alternatyw dla istniejących szlaków dostawczych i handlowych, co - w przypadku powodzenia - pomogłoby zwiększyć odporność łańcuchów dostaw towarów i energii na Bliskim Wschodzie. Dywersyfikacja szlaków transportowych i dostawczych stała się kluczowym priorytetem w strategicznych rozważaniach kształtujących przyszłość tego regionu - ocenił wysłannik Donalda Trumpa.
Cieśnina Ormuz jest wąskim gardłem Zatoki Perskiej, którym przed trwającą od lutego wojną USA i Izraela z Iranem eksportowano z regionu około 20 proc. światowej ropy i gazu. W pierwszych dniach konfliktu Teheran zablokował cieśninę. Zapowiedział też, że ma zamiar na stałe przejąć nad nią kontrolę i pobierać sowite opłaty od przepływających tą trasą statków. Władze Iranu zadeklarowały również, że nie będą przepuszczały przez ten szlak wodny jednostek amerykańskich ani izraelskich.
Zamknięcie cieśniny spowodowało gwałtowny wzrost cen ropy i gazu na światowych rynkach.