"Połowa polskich uczelni upadnie". Ratunek może przyjść z Indii

W ciągu pięciu lat nawet połowa prywatnych uczelni w Polsce upadnie – twierdzi dr Pradeep Kumar, Hindus, który ma pomysł, jak je ratować - sprowadza do Polski studentów z Indii. Tam jest ich aż 40 mln, nie mają się gdzie uczyć i są gotowi płacić za edukację po kilka tysięcy euro rocznie.

Obraz
Źródło zdjęć: © mat. prasowe
Agata Kołodziej

- W ciągu pięciu lat nawet połowa prywatnych uczelni w Polsce upadnie - twierdzi dr Pradeep Kumar, Hindus, który ma pomysł, jak je ratować. Sprowadza do Polski studentów z Indii. Tam jest ich aż 40 mln, nie mają się gdzie uczyć i są gotowi płacić za edukację po kilka tysięcy euro rocznie.

W 2006 r. skończył studia prawnicze i zaczął pracować w Bombaju. Zaczął też podróżować po całej Europie. Zatrzymując się w Polsce, poznał naszą piękną rodaczkę. Nie, nie zatrzymała go, wrócił do Indii. Jednak wkrótce po tej podróży poznał polskiego ambasadora w Indiach.

- Powiedziałem mu, że macie tu wspaniałe uniwersytety. A on zapytał, czy chciałbym pojechać do Polski na studia. Odpowiedziałem: "dlaczego nie, jeśli dostanę stypendium". I w ten sposób przyjechałem do Warszawy i zacząłem studiować stosunki międzynarodowe na UW – opowiada dr Pradeep Kumar.

Zrobił doktorat na UW, potem pracował również na Uczelni Vistula i Uczelni Łazarskiego, dziś wykłada finanse w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Nysie. W międzyczasie jednak zorientował się, że polskie uczelnie prywatne mają problem. I to duży. Postanowił go rozwiązać.

40 mln Hindusów szuka szkoły

- Jestem w Polsce od 2008 r. Przez dziewięć lat uczyłem na uczelniach prywatnych i państwowych, miałem okazję obserwować rynek i zrozumieć, że polskie uniwersytety są w bardzo trudnej sytuacji, bo nie są w stanie, z powodu niżu demograficznego, przyciągnąć odpowiedniej liczby studentów – mówi dr Pradeep Kumar.

- Jeśli uczelnie nie zrozumieją, że trzeba otworzyć się na studentów z zagranicy, w ciągu pięciu lat połowa prywatnych szkół w Polsce zostanie zamknięta – dodaje.

Tymczasem w Indiach są tysiące studentów, dla których nie ma wystarczająco dużo miejsca na rodzimych uniwersytetach.

- Do 2020 r. w Indiach będzie 40 mln studentów, którzy będą szukać możliwości zdobycia wyższego wykształcenia. Ta populacja znacznie przewyższa dostępną obecnie w Indiach liczbę miejsc na uniwersytetach, dlatego ci młodzi ludzie będą musieli wyjechać za granicę, żeby się kształcić. Część pojedzie do Wielkiej Brytanii, gdzie za czesne zapłaci 20 tys. euro rocznie, a część mogłaby trafić do Polski, gdzie za studia, na np. SGGW, zapłaci 2,5-4 tys. euro, otrzymując w zamian dostęp do wspaniałych uniwersytetów i nowoczesnych kampusów z dobrą infrastrukturą oraz świetnymi profesorami - mówi dr Kumar.

Polska ma uczelnie, ale nie ma studentów, Indie mają studentów, ale nie mają wystarczająco dużo uczelni. Rozwiązanie, zdaniem dr Kumara, jest proste - połączyć ze sobą te dwa kraje.

- Między Polską i Indiami istnieją oczywiście stosunki dyplomatyczne, ale nie mają one odzwierciedlenia w efektywnych relacjach gospodarczych, ani tym bardziej akademickich. Jest tu wielka przestrzeń do zagospodarowania. Postanowiłem więc stworzyć fundację Indo-European Education Foundation, której zadaniem jest wypełnić tę lukę i zbudować most między Polską, Europą a Indiami - dodaje.

Co robi fundacja?

Po pierwsze to współpraca akademicka pomiędzy uniwersytetami w Polsce i Indiach na zasadzie umów partnerskich. W jej ramach organizuje wymiany studenckie, ale też wymiany wykładowców akademickich czy wspólne konferencje naukowych - to rozwiązuje kolejny problem, nad którym boleje minister nauki Jarosław Gowin: zbyt małą liczbę międzynarodowych publikacji polskich naukowców.

Drugi obszar to współpraca nieakademicka, czyli właśnie sprowadzanie studentów z drugiego końca świata na polskie uczelnie.

- Prywatne szkoły nie mają pieniędzy, są całkowicie zależne od czesnego, jakie wpłacają studenci. Problem w tym, że muszą tych studentów zdobyć. Fundacja pomaga w ich rekrutowaniu nie tylko z Indii, ale wszystkich krajów z regionu indyjskiego, więc również z Nepalu, Bangladeszu, Sri Lanki, Malediwów czy Butanu – mówi dr Kumar.

W dodatku zadaniem fundacji jest przeprowadzenie odpowiedniej selekcji.

- Kiedy jesteś głodny, nie obchodzi cię, jak jedzenie jest przygotowywane, po prostu chcesz je zjeść. Uczelnie prywatne w Polsce są tak głodne, że chcą jakichkolwiek studentów, byleby płacili. A to niedobrze. Tacy studenci przyjeżdżają, płacą za pierwszy rok, ale w kolejnym roku rezygnują z nauki z powodu braku pieniędzy. Tylko 1/5 studentów z Ukrainy, która stanowi największą zagraniczną grupę, kontynuuje naukę na polskich uczelniach na drugim roku studiów – mówi dr Kumar. To nie daje finansowej stabilizacji polskiej nauce.

Fundacja zapewnia, że ma na to receptę. Po pierwsze dba o poziom studentów, których ściąga na polskie uczelnie. Każdy zainteresowany musi najpierw wypełnić test przez internet, który sprawdza poziom ich wiedzy oraz znajomość języka angielskiego. Tylko ci z najlepszymi wynikami zapraszani są na rozmowę, w której uczestniczy już również przedstawiciel polskiej uczelni.

Po drugie zaś fundacja sprawdza status materialny studentów, gwarantując w ten sposób polskim partnerom ich wypłacalność. Student, który przejdzie przez to sito, musi zapłacić z góry za dwa lata nauki, ale uczelnia nie dostaje od razu wszystkich pieniędzy. Bo nie może, nie ma prawa żądać opłaty za więcej niż jeden rok. A fundacja może.

Jest jeszcze trzecia noga - fundacja dr Kumara organizuje też współpracę z przemysłem, z firmami, w których studenci podczas wakacji mogą odbyć praktyki, żeby po studiach nie wylądowali na bezrobociu z dyplomem w dłoniach, bo nie mają żadnego doświadczenia zawodowego. To z jednej strony indyjskie firmy działające w Polsce, ale też polskie w Indiach. To daje nie tylko możliwość wykorzystania wakacji w Polsce, ale też zwiększa szanse na znalezienie dobrej pracy po powrocie do Indii.

Jakubas to za mało, potrzeba więcej studentów

Fundacja współpracuje już z wieloma uczelniami w Polsce, w tym z SGGW, Politechniką Warszawską, Uniwersytetem Warszawski oraz Łódzkim czy Wyższą Szkołą Biznesu - National-Louis University w Nowym Sączu.

Ta ostatnia to zresztą jedna z najstarszych i najlepszych prywatnych uczelni w Polsce i najlepszy przykład, jak działa fundacja. To była pierwsza uczelnia w naszym kraju, która wdrożyła amerykański system nauczania. Jednocześnie była w fatalnej sytuacji finansowej. W 2008 r. długi sięgały 12 mln zł i konieczna była restrukturyzacja. Uczelnia sprzedała akademik i próbowała upłynnić też inne nieruchomości. 2 mln zł pożyczył szkole jeden z najbogatszych Polaków - Zbigniew Jakubas, właściciel sądeckiego Newagu.

Ale kłopoty nie zniknęły. W 2015 r. zrobiło się głośno na temat tej uczelni z powodu programu "Matura". To miał być lek na niż demograficzny. Media rozpisywały się, że uczelnia przyjmuje kandydatów na studia bez matury. Rzeczywiście program w zamierzeniu miał służyć nadrobieniu zaległości przed drugim podejściem do egzaminu dojrzałości. W praktyce jednak, jak pisały wówczas media, studenci po takim kursie i zdanej rok później maturze byli przepisywani do razu na drugi rok studiów. Tak uczelnia walczyła o studentów.

W tym roku fundacja zaproponowała uczelni współpracę, żeby zasypać tę wyrwę demograficzną.

- W lutym podpisaliśmy z uczelnią porozumienie, a do kwietnia zrekrutowaliśmy już 26 studentów z Indii, a dziesięciu kolejnych czeka na wizę. Każdy z nich płaci średnio 4 tys. euro. To oznacza, że zaledwie w dwa miesiące uczelnia za pośrednictwem fundacji zyskała dodatkowo prawie pół miliona zł – podkreśla dr Kumar.

Dotąd fundacja zrekrutowała na polskie uczelnie ponad 500 studentów.

Wygrywamy ceną

Dlaczego Hindusi mieliby wybrać Polskę? Studia na prywatnej uczelni w Polsce to koszt 2-4 tys. euro rocznie. Wielokrotnie mniej niż w Europie Zachodniej, ale też mniej niż w samych Indiach. Wygrywamy ceną, tylko zwykle na drugim końcu świata o tym nie wiedzą i to właśnie jest rola fundacji.

Ale czy nieznana Polska może kogoś skusić? Dr Kumar przekonuje, że tak, bo w edukacji w ciągu ostatnich 5-10 lat wszystko się zmieniło.

- Kiedyś ludzie chcieli studiować na prestiżowych uniwersytetach jak Cambridge, Oxford, Uniwersytet Warszawski. Ale to się zmieniło. Teraz przyszedł nowy trend, ważny jest nie uniwersytet, ale student. Jeśli uniwersytet zna i czuje potrzeby studentów, to jest ważniejsze i to przyciągnie studentów z zagranicy. Czasy, kiedy student przychodzi na wykład i tylko słucha, już minęły, bo ten wykład równie dobrze może obejrzeć na swoim smartfonie – mówi dr Kumar.

Gowin pomoże

Pomysł Hindusa z uczelni w Nysie jest właściwie taki sam, jak plan wicepremiera i ministra nauki Jarosława Gowina - jedyną receptą na demografię jest umiędzynarodowienie polskich uczelni.

Pomóc ma w tym Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej, która ma zacząć działać najpóźniej od stycznia 2018 r.

Na razie wskaźnik umiędzynarodowienia polskich uczelni roku akademickim 2016/2017 wynosi 5,15 proc., jak wynika ze wstępnych danych Fundacji Edukacyjnej "Perspektywy". To i tak lepiej niż rok wcześniej, kiedy wskaźnik ten wyniósł 4 proc. Prawda jest jednak taka, że za ten lepszy wynik odpowiada nie tylko zwiększenie liczby studentów z zagranicy, ale przede wszystkim zmniejszenie liczby polskich studentów aż o 140 tys.

Najwięcej zagranicznych studentów pochodzi z trzech krajów: z Ukrainy (34,8 tys.) i Białorusi (5,1 tys.), co nie dziwi ze względu na bliskość geograficzną i kulturową. Jednak trzecią grupą są właśnie Hindusi (2,1 tys.). Grupa studentów z Indii rośnie zresztą najszybciej – w ostatnim roku akademickim z 875 do 2100 osób, czyli o 240 proc.

Za ten wzrost odpowiada nie tylko dr Kumar. Coraz więcej organizacji zajmuje się przyciąganiem studentów z Indii właśnie do Polski. Jedną z nich jest agencja edukacyjna Education Poland założona przez Vishala Agnihotri.

Wcześniej agencja współpracowała głównie z uczelniami brytyjskimi. Ostatnio jednak stało się to trudniejsze ze względu na zmiany w prawie migracyjnym i wzrost czesnego, dlatego Agnihotri zaczął promować Polskę jako kraj docelowy dla indyjskich studentów.

Wygląda na to, że 240 proc. wzrost liczby studentów z regionu indyjskiego to dopiero początek.

Wybrane dla Ciebie
Nowe sankcje USA przeciwko Iranowi. Trump chce uderzyć w przemyt ropy i pranie pieniędzy
Nowe sankcje USA przeciwko Iranowi. Trump chce uderzyć w przemyt ropy i pranie pieniędzy
Pilny apel do premiera ws. elektrowni atomowej
Pilny apel do premiera ws. elektrowni atomowej
Wzrost cen paliw zmusza Francuzów do zaciskania pasa
Wzrost cen paliw zmusza Francuzów do zaciskania pasa
Blokada USA testem dla Iranu. Wtedy musiałby ograniczyć wydobycie ropy
Blokada USA testem dla Iranu. Wtedy musiałby ograniczyć wydobycie ropy
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 15.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 15.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 15.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 15.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 15.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 15.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 15.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 15.04.2026
Będą próbować odrzucić weto. Jest sygnał z Pałacu ws. kryptowalut
Będą próbować odrzucić weto. Jest sygnał z Pałacu ws. kryptowalut
Zmasowany atak na Ukrainę. Zamknięte dwa lotniska w Polsce
Zmasowany atak na Ukrainę. Zamknięte dwa lotniska w Polsce
Rekordzista ma do oddania ok. 100 mln zł. Tak rosną długi seniorów
Rekordzista ma do oddania ok. 100 mln zł. Tak rosną długi seniorów
Ani jednej transakcji na akcjach. Nietypowy debiut na warszawskiej giełdzie
Ani jednej transakcji na akcjach. Nietypowy debiut na warszawskiej giełdzie