Notowania

rosja
09.07.2015 15:04

Rosja chce nowego ładu finansowego świata. Wpadnie w ręce Chin

- Putin przecenia rolę tej inicjatywy jako konkurencji dla Zachodu - przekonuje w rozmowie z Money.pl prof. Stanisław Gomułka.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/EPA)

Szczyt państw BRICS i Szanghajskiej Organizacji Współpracy ma być miejscem stworzenia gospodarczej alternatywy dla Zachodu. Uczestnicy szczytu zamierzają powołać bank rozwoju państw BRICS oraz ustalić zasady wspólnego systemu rezerw walutowych. - Putin przecenia rolę tej inicjatywy jako konkurencji dla Zachodu. Dodatkowo, jeżeli wciąż będzie interpretował działania państw BRICS jako konfrontację gospodarczą z UE i Ameryką pozostali członkowie, zwłaszcza Chiny i Indie, odwrócą się od Rosji - przekonuje w rozmowie z Money.pl prof. Stanisław Gomułka.

Moskwa za pomocą szczytu w Ufie, stolicy Baszkirii, regionu na południowym wschodzie europejskiej części Rosji chce pokazać, że nie została przez zachodnie sankcje zmarginalizowana i że wcale nie znajduje się w gospodarczej izolacji. Moskwa, choć wyłączona z grupy G7, wciąż podkreśla swoją rolę wśród przywódców "Niezachodu" - krajów co najmniej połowy ludności świata.

BRICS to zrzeszenie rozwijających się potęg gospodarczych. Do tego klubu należy Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i Republika Południowej Afryki. W sumie ludność tych krajów stanowi ponad 40 procent światowej populacji. Natomiast Szanghajska Organizacja Współpracy skupia: Rosję, Chiny, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan i Uzbekistan. Obie inicjatywy mają pomóc w przebudowie międzynarodowego, jednobiegunowego systemu finansowego zdominowanego w całości przez kraje Zachodu i Japonię.

- To wciąż pieśń przyszłości i to tej odległej - ocenia w rozmowie z Money.pl prof. Stanisław Gomułka. - Jeżeli inicjatywa ta przetrwa, to oczywiście ma szansę stać się ważnym ośrodkiem równoległym do zachodnich instytucji finansowych. Jednak żadna zmiana ładu światowego nie nastąpi w najbliższej dekadzie.

Jak wyjaśnia prof. Gomułka, wiele z inicjatyw, tak szumnie podnoszonych przez Rosję jako zwiastujących zmierzch dotychczasowego układu sił gospodarczych i finansowych, wciąż jest w fazie planów, a kapitał zebrany przez te państwa wciąż zbyt mały, aby mógł stać się realną konkurencją dla zachodnich instytucji finansowych. - Nastąpić to może najwcześniej za 20-30 lat - dodaje ekspert.

To jednak szczycie w Ufie ma dojść do powołania międzynarodowego banku rozwoju państw grupy BRICS. Zapadnie też być może decyzja o założeniu wspólnego systemu rezerw walutowych. W jego kasie powinno się znaleźć około 200 mld dolarów na wypadek, gdyby któregoś z członków dotknął ostry kryzys finansowy. Zarówno Bank Rekonstrukcji, czy Nowy Bank Rozwoju mają stać się konkurencyjną dla Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

**Atak na dolara? Rosja namawia**

Putin podczas szczytu w Ufie namawia państwa BRICS do rozliczeń w narodowych walutach. Władimir Putin chce przekonać Brazylię, Indie, Chiny i Republikę Południowej Afryki, że rezygnacja z rozliczeń dolarowych. Według przywódcy Rosji, będzie to sprzyjać dalszej stabilizacji gospodarczej, ponieważ - w jego ocenie - dzięki temu wzrośnie wymiana handlowa.

Przypomnijmy, że od 2011 roku Rosja i Chiny porzuciły dolara jako walutę rozliczeniową w transakcjach międzynarodowych, a rok później Pekin podpisał umowę walutową z Indiami, Brazylią, Australią, Niemcami, Chile, ZEA i RPA zakładające stosowanie narodowych walut we wzajemnej wymianie zamiast dolara.

W wyniku tego w ciągu ostatnich kilku lat juan uplasował się na 5 miejscu wśród walut pod względem obrotu na światowych rynkach. Jednak, jak wyjaśnia prof. Gomułka, wciąż nie ma waluty, która mogłaby zagrozić pozycji amerykańskiego dolara.

Zobacz obecny kurs juana

- Chiny chcą, aby ich waluta stała się rezerwową. Włączenie jej przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy do tego grona z całą pewnością byłby wielkim sukcesem Pekinu i pośrednio BRICS - tłumaczy. - Jak na razie dolar i euro nadal stanowią blisko 80 proc. płatności międzynarodowych. Żeby juan stał się trzecią najważniejszą międzynarodową walutą, musiałby być swobodnie wymienialny. Prawdopodobnie do tego dojdzie, ale jest to możliwe raczej w dłuższej perspektywie - twierdzi prof. Gomułka.

**Rosja traci na znaczeniu. Ulegnie ** **dominacji Chin?**

Pomimo że gospodarzem szczytu w Ufie jest Rosja wielu obserwatorów uważa, że rozmowy zdominują Chiny, które notują wzrost gospodarczy na poziomie 7 procent. W ciągu najbliższych 2,5 roku PKB Chin zwiększy się o wartość całej rosyjskiej gospodarki, czyli o 1,8 biliona dolarów. Pekin gra również pierwsze skrzypce w BRICS i przejął rolę nieformalnego lidera. W funduszu rezerw BRICS aż 41 mld dolarów pochodzi z Pekinu. Rosja, Indie i Brazylia wniosą do po 18 mld dolarów, a RPA 5 mld dolarów. Bank Rekonstrukcji zasilany jest głównie z chińskich funduszy.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/139/m360075.jpg ) ] (http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/trzesienie-ziemi-na-gieldzie-w-chinach,197,0,1851077.html) *Totalna panika w Chinach. Z hukiem pękła bańka na giełdzie * Władze Chin za wszelką cenę chcą utrzymać hossę na tamtejszym parkiecie. Bezskutecznie.
- Chiny mają kluczową rolę w tych inicjatywach, nawet jeśli uznają Rosję za nieformalną współprzewodniczącą Szanghajskiej Organizacji Współpracy - przypomina prof. Gomułka. - Rosja liczy się na świecie jako potęga wojskowa, ale gospodarczo musi ulec Chinom.

To co Kreml uznaje za strategiczną współpracę z Chinami może się okazać w dłuższej perspektywie niekorzystne dla Moskwy. Rosja i Chiny podpisały w ostatnim czasie rekordową liczbę umów. Za cenę m.in. wsparcia finansowego, kontraktów energetycznych i wpływów w poradzieckiej Azji Środkowej, Pekin kupił sobie decyzję Dumy o przyznaniu Chinom prawa do udziału w zagospodarowaniu Syberii i Dalekiego Wschodu i wolną rękę w budowie tzw. Nowego Szlaku Jedwabnego.

Już teraz wielu rosyjskich ekspertów bije na alarm widząc we współpracy z Chinami zagrożenie dla mocarstwowości Federacji Rosyjskiej. Część z nich otwarcie mówi o tym, że sojusznik jest groźny dla Rosji w związku z ogromną różnicą potencjału. Instytut Analiz Wojskowych i Politycznych zauważa, że Pekin przy udziale Moskwy realizuje wyłącznie własne interesy, które wiąże z dużo bardziej w ich oczach perspektywicznych krajach Stanach Zjednoczonych i UE.

To dlatego Pekin prowadzi politykę swobodnych sojuszy i nie wejdzie z Rosją w ścisły związek , nie zantagonizuje relacji bilateralnych i nie podpisze umowy skierowanej przeciwko innym państwom. - Chiny nigdy nie poświęcą handlu z Europą oraz USA popierając rosyjską konfrontację z Zachodem. Podobnie Indie, czy inne kraje BRICS – podkreśla prof. Gomułka. - Putin przecenia rolę tej inicjatywy jako konkurencji dla Zachodu. Dodatkowo, jeżeli wciąż będzie interpretował działania państw BRICS jako konfrontację gospodarczą z UE i Ameryką pozostali członkowie, a zwłaszcza Chiny i Indie, odwrócą się od Rosji.

Putin szczyci się podpisaniem ramowego porozumienie o współdziałaniu Eurazjatyckiego Związku Ekonomicznego Rosji, Kazachstanu i Białorusi (EZE) z chińskim projektem Jedwabnego Szlaku. Na szczycie w Ufie ma zostać omówione finansowe możliwości jego rozwoju. Jednak ten gigantyczny projekt promowany przez administrację prezydenta Chin Xi Jinpinga od jesieni 2013 roku ma przede wszystkim umożliwić połączenie Chin z Europą - największym partnerem handlowym Pekinu.

Jak przekonują rosyjscy komentatorzy, Rosja może zostać sprowadzona do roku kraju tranzytowego, bo Chiny nie widzą w niej perspektywicznego partnera biznesowego czy kulturowego, a jedynie potężny rynek zbytu dla własnych inwestycji.

Jeśli Chiny decydują się na lokowanie kapitału w Rosji, to jedynie pod gwarancje państwowe i pod warunkiem perspektywicznych korzyści. Prywatny kapitał na ogół wybiera Zachód i trzyma się od zachodniego sąsiada z daleka.

Tagi: rosja, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka światowa
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz