Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Polacy poradzili sobie z rosyjskim embargiem. Mamy nowe rynki zbytu, a Putin traci

Polacy poradzili sobie z rosyjskim embargiem. Mamy nowe rynki zbytu, a Putin traci

Polskich sadowników czeka wyjątkowo udany sezon Fot. STANISLAW KOWALCZUK/EAST NEWS
Polskich sadowników czeka wyjątkowo udany sezon
Szykuje się wyjątkowo dobry rok dla polskich sadowników. Eksperci przewidują obfite zbiory jabłek - nawet 5 mln ton. Ponadto sytuacja na światowych rynkach sprzyja rodzimym producentom, którzy powoli mogą zapominać o eksporcie do Rosji i wciąż obowiązującym embargo.

Polacy coraz więcej eksportują - i to nie tylko do europejskich państw. Kontenery z naszego kraju pływają coraz częściej także do Azji. A ciągle pojawiają się kolejne szanse.

Okazją dla polskich producentów jest zła sytuacja na rynku chińskim, która wiąże się ze znacznym spadkiem produkcji w Państwie Środka.

Polacy mogą przejąć chiński rynek

Eksperci prognozują, że ze względu na złe warunki atmosferyczne zbiory jabłek w Chinach będą w tym sezonie o kilkanaście mln ton niższe niż w poprzednich latach.

- Wiemy, jaka jest teraz u nich sytuacja. W związku z przymrozkami odnotowują wyraźny spadek produkcji. To znajdzie odzwierciedlenie na całym świecie i jest to dla nas ogromna szansa - podkreśla Paulina Kopeć, sekretarz generalna Stowarzyszenia Polskich Dystrybutorów Owoców i Warzyw.

Polacy mogą wykorzystać sytuację i jeszcze śmielej wejść na rynek chiński. Mało tego - to także szansa na zagospodarowanie rynków, na których zabraknie chińskich owoców, a mowa tu o praktycznie całej Azji.

Zobacz: Tegoroczna zima nie wyrządziła strat w polskich sadach


Sytuacja jest bardzo korzystna dla polskich producentów, bo w tym roku u nas jabłek nie zabraknie.

- Jesteśmy po sezonie, gdzie przez przymrozki w całej Europie brakowało jabłek. Teraz drzewa odpoczęły i owoców jest bardzo dużo. Według Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych będzie to od 4,5 do 5 mln ton. Będzie to zdecydowanie wyjątkowa liczba - mówi Paulina Kopeć.

Embargo już niestraszne

Po wprowadzeniu rosyjskiego embarga w 2014 r. na polskie produkty, w tym jabłka, wiele osób wieszczyło koniec polskiego sadownictwa. Tymczasem to, co miało pogrążyć branżę, doprowadziło do otwarcia nowych rynków.

- Embargo to była ogromna strata. Na rynek rosyjski wysyłaliśmy niemal 90 proc. całej produkcji. Trzeba było zmienić mentalność całej branży, nauczyć się kultury nowych krajów i współpracy z nimi. To były lata intensywnej nauki, dostosowywania się do nowych realiów i na pewno branża temu sprostała - przyznaje Paulina Kopeć.

Podkreśla też, że udało się umocnić pozycję na rynku europejskim. Poza tym polskie jabłka coraz częściej trafiają nie tylko do Chin, ale także np. Indii.

- Eksport do Indii wynosił w 2017 r. ponad 5 tys. ton - w porównaniu do roku 2016 , gdzie było w granicach 2 tys. ton, to jest to duży wzrost. Te rynki są zainteresowane naszymi jabłkami - przekonuje Kopeć.

Jej słowa potwierdza raport opublikowany przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Wynika z niego, że po wprowadzeniu rosyjskiego embarga bilans handlowy Polski systematycznie się poprawia, ponieważ udało się skutecznie znaleźć alternatywne rynki zbytu.

ZPP prezentuje dane, które pokazują, że na rosyjskim embargo polscy producenci żywności, w tym jabłek, finalnie skorzystali. W 2013 roku, czyli jeszcze przed jego wprowadzeniem, eksportowaliśmy towary o wartości ok. 648 mld zł. W 2016 roku, po dwóch latach obowiązywania embarga, wartość eksportu wzrosła do 803 mld zł.

Związek przekonuje, że straciła za to Rosja.

- Zaraz po wprowadzeniu embarga straszono nas, jakie straszne skutki przyniesie ono dla polskich producentów. W szczególności rolników miała czekać katastrofa. Okazało się tymczasem, że Rosja nie jest dla naszych eksporterów niezbędnym rynkiem zbytu, a samo embargo najbardziej uderza w Rosjan, którzy muszą płacić za żywność dużo więcej niż przed 2014 rokiem - przekonuje prezes ZPP Cezary Kaźmierczak.

Na problemy koncentrat

W raporcie ZPP można też przeczytać o zaradności polskich producentów, którzy ominęli zakaz sprzedaży owoców, zwiększając produkcję i eksport koncentratu jabłkowego.

Wejście na ten rynek to także duża szansa dla polskich przedsiębiorców, ale mają oni momentami problem ze sprzedażą koncentratu. Aby poprawić sytuację, pomoc ma zaoferować wkrótce ministerstwo rolnictwa.

Szef resortu Jan Krzysztof Ardanowski planuje utworzenie Narodowego Holdingu Spożywczego, który pomoże w poszukiwaniu rynków zbytu.

- Musi być interwencja na rynku koncentratu jabłkowego. Taką próbę podejmę przez holding spożywczy. Powstaną podmioty, które mają handlować na świecie polskim koncentratem. Sytuacja, w której jest kilkudziesięciu producentów w Polsce, ale wszystko kontrolują dwie-trzy firmy zagraniczne, jest absolutnie niemożliwa do utrzymania - przyznaje w rozmowie z money.pl minister Ardanowski.

Wszystko wskazuje więc na to, że głównym celem polskich producentów powinna być promocja jabłek i umacnianie pozycji na Zachodzie oraz poszukiwanie i coraz śmielsze wkraczanie na nowe rynki w odległych krajach.

Na rynek rosyjski nasi producenci raczej nie mają się po co oglądać, ponieważ Kreml twierdzi, że zamierza utrzymywać embargo jak najdłużej będzie to możliwe. A, jak widać, i bez rosyjskiego rynku można z powodzeniem funkcjonować.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

eksport, embargo, jabłka
Czytaj także
Polecane galerie
kol90
2018-08-16 23:54
Nie bój nie bój !
Niech tylko ruskim zaczną owocować zasadzone sady.
Na razie naszym się udaje opylać jabłka jako białoruskie.
Młody
2018-08-16 23:02
Ciekawe czy rolnicy o tym wiedzą.
zenek
2018-08-16 22:17
Zanim putin straci na nas to nas juz nie bedzie,nie jestem przekonany z kim powinnismy byc blize w tym zgnilym swiecie,wszedzie zagrozenia.
Pokaż wszystkie komentarze (494)