Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Skarbówka żąda od informatyków dopłat podatku za pięć lat wstecz. Zmiana stanowiska wobec twórców

Skarbówka żąda od informatyków dopłat podatku za pięć lat wstecz. Zmiana stanowiska wobec twórców

Nie zmieniły się przepisy podatkowe, lecz jedynie ich urzędowa interpretacja.
Nie zmieniły się przepisy podatkowe, lecz jedynie ich urzędowa interpretacja.

Urzędy skarbowe przestały akceptować odliczanie 50 proc. kosztów przez informatyków i żądają dopłaty podatku nawet do pięciu lat wstecz. Płacić muszą nawet ci, którzy otrzymali interpretację indywidualną potwierdzającą, że mogą odliczać 50 proc. kosztów.

Jak pisze "Rzeczpospolita", zmiana stanowiska fiskusa nie ma nic wspólnego z niedawnym ustawowym zawężeniem listy zawodów uprawnionych do odliczania ulgi. Fiskus zwyczajnie zaostrzył swoją interpretację przepisów, ale stosuje ją także wstecz.

Cytowani przez gazetę eksperci podatkowi podkreślają, że w najmniejszym stopniu nie zmieniły się przepisy podatkowe, lecz jedynie ich urzędowa interpretacja. Skarbówka zakwestionowała wieloletnią praktykę ustalania wynagrodzenia za pracę twórczą.

Wideo: PiS nie zamierza obniżyć VAT. "Czy można zrobić większe głupstwo?"

Co gorsza, dla urzędników skarbowych nie ma znaczenia, czy dany podatnik uzyskał wcześniej interpretację indywidualną, w której fiskus potwierdził, że ma prawo do odliczania 50 proc. kosztów. Spór może rozstrzygnąć dopiero sąd.

Jesteś twórcą i masz problem z fiskusem? Daj nam znać przez dziejesie.wp.pl

O ile interpretacja indywidualna może pozwolić informatykom obronić swoje racje przed sądem, w dużo gorszej sytuacji są osoby, które takiej interpretacji nie uzyskały. Pomocna może być szczegółowa dokumentacja dotycząca wykonywania pracy twórczej, np. tworzenia programu komputerowego.

Eksperci podkreślają, że kłopoty ze skarbówką mogą mieć nie tylko twórcy, ale także zatrudniające ich firmy. Tak może zdarzyć się, jeśli pracownik odliczał 50-proc. koszty, a pracodawca nie wykazał ich w PIT-11.

Cytowana przez "Rzeczpospolitą" Izabela Andrzejewska-Czernek, radca prawny w kancelarii Zimny Doradcy Podatkowi ocenia, że taka praktyka fiskusa może oznaczać zniszczenie instytucji interpretacji indywidualnych i podważenie zaufania do organów podatkowych. - Funkcja gwarancyjna wynika również z ugruntowanej praktyki - podkreśla.

Nie jest to pierwsza sytuacja, gdy urzędy skarbowe usztywniają swoje stanowisko wobec podatników i żądają zapłaty podatków za kilka lat wstecz nawet pomimo posiadanych przez nich interpretacji podatkowych.

Taka sytuacja miała miejsce w przypadku fast foodów, którym wcześniej pozwalano płacić 5 proc. VAT, ale zmieniła się interpretacja ogólna Ministerstwa Finansów i kazano im płacić 8 proc. VAT. Przedsiębiorcy, którzy się nie dostosowali, powołując się na uzyskaną interpretację indywidualną, przegrywają teraz w sądach.

Kolejnym przykładem niszczenia interpretacji indywidualnych jest niedawny projekt Ministerstwa Finansów, które postanowiło zaostrzyć walkę z firmami, które prowadzą agresywną optymalizację podatkową. Zgłoszony projekt ustawy zakłada, że interpretacje indywidualne uzyskane przez podmioty powiązane stracą ważność w ciągu pół roku.

Nie można także zapominać o wprowadzonej w połowie 2016 roku klauzuli o unikaniu opodatkowania. Przepisy te pozwalają ministrowi finansów zakwestionować każdą czynność przedsiębiorcy, której skutkiem jest korzyść podatkowa wynosząca co najmniej 100 tys. zł rocznie.

MF nie kryło, że przepisy te z rozmysłem napisano bardzo ogólnikowo, by nieuczciwym podatnikom nie pozostawiać żadnej furtki. Decyzja o zastosowaniu klauzuli jest czysto uznaniowa i nie ma żadnego znaczenia, czy podatnik uzyskał interpretację indywidualną.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
zbafcawolski
2018-08-30 11:50
wyglada na to,że w chwili obecnej bycie pracownikiem skarbówki jest wiekszym wstydem niz służba w SB
Gość
2018-08-27 07:51
Do dnia dzisiejszego rozważałem powrót.
Wiem Wszysko
2018-04-26 14:16
Do wszystkich Polaków-Cebulaków z IT.

Przestańcie cały czas mówić / straszyć, że jak rząd coś zrobi to uciekniecie za granicę.
Ogromna większość z Was wie jedynie to, że każdy z Nas może założyć firmę w innym kraju Uni.
I wiedząc tylko to się wypowiadacie.

Wyjaśniam.
Jeżeli założycie dzisałalność gospodarczą (self-employed) to podatki płacicie w Polsce.
Zapłaciliście gdzie indziej bo myśleliście że Londyński adres wirtualny Was coś znaczy?
Trudno, ZUS / US wystawi wam rachunek. A wy później sami będziecie na kolanach prosić urząd skarbowy w innym kraju o zwrot podatku który zapłaciliście nie potrzebnie bo jesteście rezydentem POLSKI !!!!!

Chcecie zrobić to z głową?
To załóżcie spółkę w innym kraju. Znajdźcie sobie ksiegowego i prawnika (w Polsce i kraju Docelowym).
Ja mam spółkę w UK i mówię wam że to nie jest wcale takie proste.

Musicie być na bierząco z prawem, musicie płacić ksiegowym, musicie przelczać waluty, musicie wiedzieć jak operować poniżęj radaru US (Polski i kraju docelowego).
Jak będziecie robić operacje na VATcie miedzynarodowe to od razu bedzicie skanowani pod względem karuzel podatkowych.

Fajnie się mówi o przeniesieniu działalności gdzie indziej ale razem z tym dostaje się 5 razy wiecej odpowiedzialności w stosunku do zwykłego samozatrdunienia w Polsce.
Zablokują wam konto w Banku za granicą to co zrobicie jak będą wymagali fizycznego przyjścia do oddziału właściciela lub dyrektora? Jest mnóstwo takich problemów.

Sam posiadam działalność w Polsce i spółkę w UK i to nie jest tak proste.
Pokaż wszystkie komentarze (58)