Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Darmowe ćwiczenia dla uczniów są, czyli ich nie ma. Absurd z dopłatami trwa w najlepsze

Darmowe ćwiczenia dla uczniów są, czyli ich nie ma. Absurd z dopłatami trwa w najlepsze

Na biurkach uczniów zabraknie w tym roku niektórych zeszytów ćwiczeń. Fot. STANISLAW KOWALCZUK
Na biurkach uczniów zabraknie w tym roku niektórych zeszytów ćwiczeń.

Państwo dotuje zakup książek i ćwiczeń, ale jednocześnie korzystającym ze wsparcia szkołom zabrania nakłaniania rodziców do kupowania ich na własną rękę. Problem w tym, że w niektórych klasach dotacja jest niewystarczająca. Dzieci zostają bez ćwiczeń.

O absurdalnym zamieszaniu z podręcznikami poinformował nasz czytelnik, który skontaktował się z redakcją przez platformę dziejesie.wp.pl.

Na pierwszym zebraniu klasy 6 w SP 39 w Gdańsku rodzice zostali poinformowani, że dzieci nie dostaną ćwiczeń do przyrody, mimo tego że szkoła korzysta z ministerialnej dopłaty do darmowych książek. Dlaczego?

- Usłyszeliśmy, że z sumy posiadanych dotacji wynika, że na jednego ucznia jest 25 zł na ćwiczenia. Pozostałe zakupione razem kosztują już tyle, że na przyrodnicze nie ma pieniędzy - mówi money.pl Wojtek. Rzeczywiście w takiej sytuacji szkoły są w kropce.

Zestresowani nauczyciele, lekcje w stołówkach. "To nie służy dzieciom"


 

Wszystko dlatego, że zgodnie z obecnymi przepisami, jeśli dana szkoła korzysta z programu darmowych podręczników, to automatycznie nie może nakazywać rodzicom zakupu jakichkolwiek książek. Technicznie rzecz biorąc to jednostka samorządu terytorialnego przekazuje te środki, ale pieniądze pochodzą z dotacji celowej z budżetu państwa.

Większych limitów nie będzie?

Sytuacja opisana przez Wojtka może zatem przydarzyć się w każdej szkole w naszym kraju. Głównie właśnie dlatego, że wspomniane 25 zł na ćwiczenia na ucznia to za mało. Kłopot w tym, że trudno tu wskazać winnego.

Zobacz także: Pierwszy dzwonek, czyli rodzicu, jak przetrwać kolejny rok szkolny i... nie zbankrutować

Podczas nieformalnej rozmowy z jednym z urzędników MEN usłyszałem zdziwienie, że nauczyciel w tej szkole wybrał ćwiczenia, „które są aż tak drogie”. Rzecz jednak w tym, że z kolei szkoły odpowiedzialność przerzucają na MEN za niewystarczające dopłaty, a także na wydawców za zbyt wysokie ceny.

Co gorsza w tym klinczu i bałaganie rodzicom, szkołom i wydawcom przyjdzie jeszcze dalej egzystować, bo w ministerialnych zapowiedziach próżno szukać tych o zwiększeniu limitów na dopłaty do książek.

Jak się okazuje, informacja o niewystarczających środkach na dopłatę to tylko wstęp do tego, co działo się na zebraniu w gdańskiej szkole.

Ćwiczenia są, ale...

- Usłyszeliśmy, że nawet gdyby ktoś chciał je kupić dla siebie, to i tak tego nie zrobi. Powodem ma być słaba dostępność tego tytułu, właśnie dlatego, że jest on dotowany. Dlatego nauczycielka zaproponowała, że dzieci będą pracować na kserowanych materiałach - dodaje Wojtek.

Sprawdziliśmy w wydawnictwie Klett, czy rzeczywiście ćwiczeń do przyrody dla klasy 6. już nie ma.

- Ćwiczenia są dostępne, ale rzeczywiście może ich nie być w księgarniach. Ze względu na to, że to tytuł dotacyjny w stałej cenie 6,18 zł, to nikt ich nie zamawia do księgarń na półki. Szkoła może jednak zamówić je u nas - słyszę na infolinii wydawnictwa.

Jednak nawet gdyby ćwiczenia były w księgarni, szkoła, korzystająca z dotacji, nie może prosić rodziców, by kupili je na własną rękę.

Szkoła nie prosi rodziców, bo nie może

- Nikt niczego od rodziców nie wymaga, nie sugerujemy zakupu na własna rękę, bo też nie możemy. Sprawa jest bardzo prosta. W klasie 6. zgodnie z programem jest aż 5 zeszytów ćwiczeń. Wszystkie dotacyjne kosztują 6,18. Oznacza to, że po zakupie czterech, na piąte już nie ma pieniędzy - mówi money.pl Anna Ptasińska-Wojewoda, dyrektor SP 39 w Gdańsku.

Rzeczywiście po wydaniu na ćwiczenia 24,72 zł, trudno cokolwiek kupić za 28 groszy. Dlatego uczniowie 6 klasy mają dwa zestawy ćwiczeń do matematyki i po jednym do polskiego i angielskiego.

Zobacz także: Dyrektorzy szkół w panice przez RODO. Zagrożone są nawet jasełka

W całej tej kuriozalnej sytuacji dyrektor szkoły zachowuje jednak zimną krew.

- Dzieci mają podręczniki, nie muszą mieć ćwiczeń do wszystkiego. Ponadto nauczyciel będzie kserował materiały do pracy. Ta sytuacja się powtarza i jesteśmy na to przygotowani. W zeszłym roku np. uczniowie mieli ćwiczenia do przyrody, ale nie mieli do angielskiego - dodaje Ptasińska-Wojewoda.

Szkoły tną wydatki

O sensowność kierowania dopłat, które nie są wystarczające do zakupu wszystkich koniecznych do nauki ćwiczeń, pytaliśmy w MEN. Niestety do czasu opublikowania tego artykułu nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi.

Wydaje się, że w całym tym zamieszaniu nieco lepiej czuć się mogą rodzice ze szkół niepublicznych. Wiedzą, że i tak podręczniki kupić trzeba. Z dopłatami, choć to pozwala oczywiście na oszczędności w domowym budżecie, jest kłopot.

Szkoły chcąc się zmieścić w sumie dopłaty, decydują się zamówić u wydawców tylko niektóre z wymaganych. Oczywiście pewnie rodzice dorzuciliby kilka złotych za komfort pracy ich pociech, ale nie mogą, bo szkoła nie może ich o to prosić.

Co więcej, rodzice gdyby nawet sami chcieli je kupić, to szkoła w obawie przed konsekwencjami, pewnie nie pozwalałby uczniom z nich korzystać.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Już 19 września premiera książki pt. Łowcy z kotłowni. Dziki świat finansowych naciągaczy. Książka dostępna jest w przedsprzedaży w księgarniach internetowych

Czytaj także
Polecane galerie
sabbath61
2018-09-15 12:15
Jak zwykle! Zalewska się przeliczyła, kasy brak w ministerstwie, a winne szkoły!!! CHORE!! p.s.chore całe PiS-iorstwo!!!
Maggie
2018-09-15 10:12
W uk dzieci pracuja na kserach I nikt problemu nie widzi. Są ksera są programy edukacyjne I żaden rodzic nie kupuje książek do szkoły bo nie ma takiej potrzeby.
Hm??
2018-09-15 10:05
Dziwne... U nas zabrakło to szkoła kazała zapłacić 6,50zl. Wiec co to za bzdury ze szkoła nie może prosić rodziców o pieniądze czy o zakup?
Pokaż wszystkie komentarze (493)