Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Autobusy elektryczne Ursusa pojadą do Katowic. Ponad dwa miliony złotych za sztukę

Autobusy elektryczne Ursusa pojadą do Katowic. Ponad dwa miliony złotych za sztukę

Ursus Bus po Zielonej Górze i Szczecinku sprzedał autobusy do Katowic Fot. wikimedia commons (CC-BY-SA-3.0-PL)
Ursus Bus po Zielonej Górze i Szczecinku sprzedał autobusy do Katowic

Ursus wygrał kolejny przetarg na dostawy autobusów elektrycznych. Tym razem zamawiającym są Katowice. Chcąc nie chcąc samorządy będą musiały wymieniać tabor na elektryczny.

Po wygranej w wielkim przetargu w Zielonej Górze, a potem w Szczecinku, Ursus dostał zamówienie od kolejnego miasta. Tym razem kolej na Katowice. Trafi tam pięć autobusów elektrycznych pod marką producenta traktorów.

10 stycznia zarząd Ursusa otrzymał zawiadomienie, że oferta konsorcjum z Ursus Bus w składzie była najkorzystniejsza i Katowice zamówią pięć nowych autobusów. Mają to być pojazdy niskopodłogowe o napędzie elektrycznym. Zamówienie składa PKM Katowice.

"Uzasadniając wybór, zamawiający wskazał, iż wybrana oferta przedstawia najkorzystniejszy bilans kryteriów oceny ofert, tj. ceny oferty i oceny właściwości techniczno - eksploatacyjnych" - podano w komunikacie.

Wartość oferty brutto wynosi 10,34 mln zł, co oznacza, że jeden egzemplarz będzie kosztował 2,1 mln zł. Cena jest zresztą podobna jak w największym dotąd wygranym przez Ursusa przetargu w Zielonej Górze. Dostawy będą realizowane w roku 2018. W przetargu złożono dwie oferty. Strony uprawnione są do wniesienia środków ochrony prawnej do Krajowej Izby Odwoławczej.

Zobacz również: Ursus inwestuje w e-busy

 

 

Akcje spółki zareagowały na wiadomość wzrostem o niecałe 2 proc. po pół godzinie sesji w czwartek.

Notowania akcji Ursusa w ostatnim tygodniu

Samorządy kupią wkrótce 1,5 tys. autobusów

Samorządy zamawiają coraz więcej autobusów na prąd m.in. w związku z projektem ustawy o elektromobilności, która przeszła pierwsze czytanie 9 stycznia. Na jej podstawie samorządy będą musiały wymienić tabor na "elektryki" w 20 proc. do 2025 roku. Oznacza to konieczność zakupu łącznie 1,5 tys. autobusów w siedem lat.

Z podpisanej 2 listopada w Ministerstwie Rozwoju umowy wynika, że Unia zwraca jedną trzecią kwoty zakupu. Łączna wartość inwestycji to prawie 684 mln zł. Dofinansowanie z Unii Europejskiej z Programu Infrastruktura i Środowisko 2014-2020 (POIiŚ) wyniesie ponad 350 mln zł. Ma starczyć na 200 nowych autobusów, z czego 180 elektrycznych.

Ursus miał w trzecim kwartale 3,3 mln zł zysku przy 231 mln zł przychodów. To dużo lepsze wyniki niż przed rokiem. Dopiero raczkujący w ubiegłym roku Ursus Bus, w pierwszych dziewięciu miesiącach 2017 r. dał już 11 proc. przychodów grupy kapitałowej.

Wygrana w wielkim przetargu

10 października 2017 r. spółka otrzymała zawiadomienie o wyborze jej oferty w przetargu na dostawę 47 sztuk elektrycznych niskopodłogowych autobusów miejskich do Miejskiego Zakładu Komunikacji w Zielonej Górze, której wartość netto wynosi 78,4 mln zł. Realizacja dostaw w ramach tej oferty planowana jest na rok 2018.

10 listopada 2017 r. kolejny sukces - otrzymała zawiadomienie o wygranej w przetargu na dostawę dziesięciu sztuk elektrycznych niskopodłogowych autobusów miejskich wraz z systemem ładowania akumulatorów do Komunikacji Miejskiej w Szczecinku, której wartość netto wynosi 23,2 mln zł. Realizacja dostaw w ramach tej oferty planowana jest na rok 2018.

Teraz kluczem do sukcesu będzie zadbanie o brak usterek, a kontrakty opiewają przecież na wielokrotnie więcej pojazdów niż te dotychczas realizowane. Jednocześnie spółka bierze się jednak za produkcję elektrycznych samochodów dostawczych. Rozmach jest duży, pytanie, jak będzie z realizacją?

Opóźnienie w Warszawie

Nowa działalność Ursusa na razie nie przynosi zysków, bo strata netto wyniosła 324 tys. zł. Grupa Ursus zarabia na razie głównie na traktorach - na ich sprzedaży była na plusie 9,2 mln zł w tym roku. Produkcja autobusów mogła firmie dać nawet spore zyski, gdyby nie usterki i opóźnienia w dostawach.

Za dziesięć warszawskich elektrobusów Ursus dostał 20,3 mln zł netto. Kontrakt zrealizowano jednak z opóźnieniem, które wynosiło dwa miesiące.

Każdy dzień wiązał się z karą umowną 50 tys. zł. Dało to łącznie o 3,2 mln zł kosztów. Co jednak nie przeszkodziło na tym kontakcie zrealizować zysku - deklaruje w raporcie finansowym Ursus. Nie podano niestety w jakiej wysokości.


Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Kacper64
2018-01-16 14:26
Bardzo ciekawa inicjatywa, to naprawdę początek ery bezemisyjnych maszyn, które już wkrótce będą poruszać się po ulicach zupełnie autonomicznie, dzięki komputerowi pokładowemu połączonemu z satelitą. Pozwoli to w niesłychanym dotąd stopniu oszczędzić energię z paliw kopalnych i unowocześnić transport. Jestem absolutnie za i czekam ze zniecierpliwieniem aż ten pomysł zostanie przejęty przez większość firm prywatnych, w tym moją ulubioną http://www.autokarwarszawa.pl/
podatnik
2018-01-14 16:42
dwa miliony za kupę złomu , ale przewałka !!!!!!!
Ludw_K
2018-01-14 04:03
Jestem zwolennikiem elektromobilności, nie będę tu uzasadniał dlaczego, bo nie raz to już robiłem. Zastanawiam się jednak cały czas, czy na "dzień dzisiejszy" nie byłoby jednak taniej, biorąc pod uwagę sumarycznie wszystkie koszty a więc samych pojazdów, ich eksploatacji w tym wymiany baterii z uwzględnieniem utylizacji zużytych itd., rozwiesić na ulicach trakcję i używać klasycznych trolejbusów. Może nie do końca klasycznych, lecz takich które miałyby możliwość pokonania krótkiego odcinka na akumulatorach (zresztą współcześnie chyba wszystkie taką możliwość posiadają), tylko po to, by nie były "zawalidrogami" w przypadku odłączenia się od trakcji lub chwilowego zaniku napięcia. Oczywiście, są miejsca gdzie rozwieszenie trakcji może być problemem, ale na większości ulic dużych miast raczej nie. Autobusy elektryczne powinny w pierwszej kolejności być wprowadzane w turystycznych rejonach górskich (tam trakcja trolejbusowa całkowicie nie zdawałaby egzaminu ze względu na częste uszkodzenia na skutek różnych niekorzystnych zjawisk atmosferycznych) np. w relacji Zakopane - Morskie Oko (zamiast biednych koników), a także w rejonie Szczyrku, Wisły, Żywca natomiast w Warszawie, Katowicach, Zielonej Górze i wielu innych miastach może jednak najbardziej opłacalna byłaby komunikacja trolejbusowa aż do czasu wynalezienia naprawdę doskonałych źródeł zasilania autobusów elektrycznych. Co do napędu wodorowego, mam wątpliwości czy jest on wystarczająco bezpieczny, zresztą i gazowy jest chyba mniej bezpieczny od napędu z wykorzystaniem paliw płynnych (nie bez powodu chyba dość powszechne są zakazy wjazdu pojazdów z napędem gazowym do niektórych tuneli).
Pokaż wszystkie komentarze (24)