Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Wypychanie na "śmieciówki" znowu się zacznie. Pracownicy handlu dostaną gorsze warunki

Wypychanie na "śmieciówki" znowu się zacznie. Pracownicy handlu dostaną gorsze warunki

Eksperci nie mają wątpliwości, że w razie problemów firm, to pracownicy ucierpią w pierwszej kolejności Fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER
Eksperci nie mają wątpliwości, że w razie problemów firm, to pracownicy ucierpią w pierwszej kolejności

Zamiast umowy o pracę, umowa zlecenie - taki los czeka niektórych pracowników handlu. Eksperci twierdzą, że można się było tego spodziewać. Związkowcy, że to pokazuje, jak bardzo pracodawcy nie szanują ludzi.

- Mojej córce, studentce, zamieniają od marca umowę o pracę na umowę zlecenie. Takie są też skutki zakazu handlu - opisuje w sieci pani Agnieszka (imię zmienione). Kobieta wzięła udział w jednej z twitterowych przepychanek na temat skutków zakazu handlu. 11 marca w niedzielę zacznie obowiązywać wspomiany zakaz - to pierwszy dzień, w który większość sklepów będzie zamknięta.

Umowa jej córki się skończyła i dziewczyna dostała nową propozycję. Z kategorii tych "nie do odrzucenia".

Jeżeli chce dalej pracować, musi się pożegnać z etatem. - Pracownicy dostają nową ofertę od pracodawcy i jest to tylko zlecenie. Wyboru nie ma. Zmiana jest od marca, więc trudno nie wiązać jej z nową regulacją - wyjaśnia pani Agnieszka w rozmowie z money.pl.

I dodaje, że córka nie podpisała jeszcze dokumentów. Być może znajdzie sobie inne zajęcie, by dalej móc utrzymać się na studiach w stolicy.

Oszczędności

- Taka sytuacja mnie w ogóle nie dziwi. Zmiany na rynku będą diametralne i już niebawem zobaczymy je gołym okiem - komentuje w rozmowie z money.pl Andrzej Faliński. To ekspert rynku handlu, przez 17 lat był dyrektorem Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

- Szukanie oszczędności i cięcie wydatków w firmie oraz zatrudnianie najtańszych pracowników na rynku to moim zdaniem pewne skutki zamykania sklepów w niedziele - dodaje. Jego zdaniem niektórzy pracodawcy właśnie w ten sposób będą reagować na utratę jednego dnia handlu. Tym bardziej, że nie wszystkie branże mogą liczyć na takie oblężenie, jak branża spożywcza. Jeść trzeba. Ubrania lub książki można kupić kiedyś indziej lub... po prostu wcale.

Zdaniem Falińskiego pracodawcy dopiero po czasie zaczną rozwijać automatyczne systemy sprzedaży - bezobsługowe sklepy, automaty, maszyny w halach magazynowych. Ale to dopiero, gdy sytuacja się wyjaśni. Na początku oberwą właśnie niektórzy pracownicy.

Zobacz także: Wojna idzie? Nie, to tylko zakaz handlu w niedzielę

- Nie ma wątpliwości, że pracownicy i potencjalni pracownicy w branży handlowej będą dostawać gorsze warunki pracy. A gorszym rozwiązaniem jest w tym wypadku inna umowa, która nie zabezpiecza tak pracownika. W grę wchodzi też niższe wynagrodzenie. Powód jest prosty, czyli oszczędność i elastyczność. Gdy okaże się, że wyniki finansowe są dużo niższe przez nieczynne w niedziele sklepy, to z częścią pracowników będzie się można szybko pożegnać. Nie będzie to problem, nie będzie to koszt - tłumaczy money.pl Rafał Trzeciakowski, ekspert Forum Obywatelskiego Rozwoju.

I jak zaznacza, handel przetrzyma zatrudnionych na zleceniu dłużej, bo koniunktura na rynku nigdy nie jest pewna. Tam, gdzie zwykle umowy o pracę zastępowały zlecenie po kilku miesiącach stażu, już tak nie będzie.

Zobacz także: Postarzanie sprzętu. Koniec z szybkim psuciem się RTV i AGD?

- Handel przestanie być miejscem, do której mógł wejść każdy szukający pracy. To tutaj zatrudnienie mogły znaleźć osoby w wieku powyżej 50 lat, ludzie bez wykształcenia, czy studenci szukający dodatkowego zarobku. To się skończy, bo najważniejsze zacznie być kryterium ceny. W efekcie bój na pensje, na warunki zatrudnienia i umowy o pracę ucichnie - dodaje.

Do tej pory starcie o lepsze warunki dla zatrudnionych było domeną dyskontów. Te prześcigały się w liczbie i wysokości dodatków, etacie oraz - co najważniejsze - wynagrodzeniu. Zdaniem Falińskiego to wyhamuje. Zamiast tego do pracy będą wybierani tylko ci, którzy nie mają żadnych wymagań finansowych.

Eksperci potwierdzają, że wypychanie na inne formy zatrudnienia przybierze na sile. Nawet, gdy pracodawca będzie miał świadomość, że powinien oferować etat. W razie kontroli Państwowej Inspekcji Pracy po prostu przyzna się do błędu. Do czasu "wpadki" innej formy zatrudnienia nie zaoferuje.

"To brak szacunku"

Alfred Bujara, przewodniczący handlowej "Solidarności", już wielokrotnie komentował informacje o takich zachowaniach pracodawców. Niektórzy zamiast zmiany warunków zatrudnienia, chcą przetrzymywać pracowników w sobotę do późnych godzin nocnych.

Bujara zwraca uwagę, że "takie kombinacje pracodawców pokazują, że pracownik nie ma zbyt wielkiej wartości dla nich". - Nie chcą go szanować - komentował w rozmowie z money.pl.

Zobacz także: Zakaz handlu w niedzielę odbije się na pracownikach

Związkowcy w przypadku podejrzanej zmiany formy zatrudnienia wskazują, że to zadanie dla Państwowej Inspekcji Pracy. Ale przecież PIP nie da rady skontrolować wszystkich przedsiębiorców. I warto też zauważyć, że zakaz handlu sam w sobie narzuca też inne zadania na kontrolerów. W niedzielę będą sprawdzać, czy część otwartych sklepów nie łamie przepisów.

Już w tej chwili umowy zlecenia to najczęściej zawierane kontrakty cywilnoprawne. W ten sposób - według szacunków - pracuje 1,5 mln Polaków. Według danych GUS przynajmniej 3 proc. z tej grupy do takiej formy zatrudnienia zostało zmuszonych. To już armia 45 tys. osób. A może być ich więcej.

Dlaczego zmiana formy zatrudnienia z punktu widzenia niektórych sieci będzie korzystna? Zdecydowanie łatwiej zakończyć współpracę z pracownikiem. I eksperci nie mają w ogóle wątpliwości, że takie zmiany czekają sporą grupę osób. To nie będzie brutalne wypychanie. Tym, którym skończy się obecna umowa, po prostu podsunie się nowy dokument. I tyle. Albo szukają nowego miejsca, albo akceptują reguły gry.

Z punktu widzenia kosztów ponoszonych co miesiąc przez pracodawcę - umowa zlecenia a umowa o pracę nie różnią się. Obie są oskładkowane w identyczny sposób dla osób, dla których zlecenie jest jedynym źródłem dochodów i nie odprowadzają składek z innego tytułu. Tak jest, gdy umowa o pracę zamienia się w jedną umowę zlecenie.

Ale... na umowie zlecenia zatrudniony nie jest formalnie pracownikiem firmy. Więc nie ma żadnych związanych z tym uprawnień - płatnego urlopu wypoczynkowego, odprawy za okres wypowiedzenia, a także wynagrodzenia za nadgodziny i pracę w nocy. A więc nie tylko można taniej zwolnić pracownika, gdyby na zakazie ucierpiały finanse. Taniej też zmusić go do pracy np. w nocy, by mógł przygotować sklep do porannego otwarcia.

Zmiana formy zatrudnienia to niejedyne ryzyko. Jak donosi jeden z pracowników producenta małego AGD, w jego firmie zatrudnienie stracili studenci. Dlaczego firma produkująca AGD cierpi na zakazie handlu? Bo prowadzi własną sieć sprzedaży. W weekendy dorabiali tam studenci, teraz nie są potrzebni. Pan Karol zwraca za to uwagę, że część załogi musi pracować dłużej w inne dni.

Jak najłatwiej ominąć zakaz handlu w niedziele? Właśnie wydłużyć czas pracy w sobotę. W ten sposób niektóre sieci handlowe chcą Polakom zrekompensować brak możliwości robienia zakupów w ostatni dzień tygodnia.

- Będziemy wnioskować o nowelizację ustawy o ograniczeniu handlu. Uważamy, że doba pracownicza powinna zostać zmodyfikowana. Niedziela i ograniczenie powinny zaczynać się już w sobotę o godzinie 22 i kończyć w poniedziałek o 5 rano - mówił money.pl Alfred Bujara. Handlowa Solidarność projekty będzie składać dopiero, gdy doniesienia o takich planach w sieciach handlowych się potwierdzą.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
ssa
2018-03-22 12:11
To umowa zlecenie to "propozycja nie do odrzucenia"? Umowa między dwoma DOROSŁYMI ludźmi? Tak samo korzystna dla obu stron: pracownik jak znajdzie lepszą pracę to z dnia na dzień się zwalnia. No chyba że jest mierny.
e-commerce
2018-03-17 12:37
No bo ani trochę nie było do przewidzenia, no kurna w ogóle.
Krystian
2018-03-08 09:49
Ciągle w sklepach niedobory ludzi, więc to że będą wypychać na zlecenia to ściema, ale jak niektórzy nie szanują pracownika to Lidl lub Aldi chętnie przygarną na umowę o pracę.
Pokaż wszystkie komentarze (264)