Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
rząd
06.01.2006 07:40

Za dłuższe wakacje nauczyciele podziękują przy urnach

Według GUS, w sektorze edukacji zatrudnionych było w ubiegłym roku ponad 900 tys. pracowników. Trudno dogrzebać się w statystykach dokładnej liczby nauczycieli, którym minister na polecenie premiera chce zafundować w tym roku dłuższe wakacje i przyobiecuje, że tak już będzie zawsze.

Podziel się
Dodaj komentarz

Według GUS, w sektorze edukacji zatrudnionych było w ubiegłym roku ponad 900 tys. pracowników. Trudno dogrzebać się w statystykach dokładnej liczby nauczycieli, którym minister na polecenie premiera chce zafundować w tym roku dłuższe wakacje i przyobiecuje, że tak już będzie zawsze. A przynajmniej dopóty, dopóki PiS pozostanie u władzy.

Niechby w podstawówkach, gimnazjach i oświacie ponadgimnazjalnej uczyła połowa z tej armii. To jest olbrzymi elektorat, który z pewnością okaże wdzięczność na wypadek wcześniejszych wyborów parlamentarnych oraz nie pozostanie obojętny podczas wyborów samorządowych. Każdy by się odpłacił, gdyby mu pracodawca zafundował tydzień dodatkowego urlopu.

Racjonalnie dotąd zachowujący się przed kamerami premier Marcinkiewicz, tym razem zakręcił opinię publiczną argumentacją na zasadzie chwytania się prawą ręka za lewe ucho. „Uczniowie i nauczyciele wiedzą, że czerwiec jest złym czasem na naukę – odkrył szef rządu – dlatego należy skrócić rok szkolny, aby nie przetrzymywać bezproduktywnie uczniów i nauczycieli w szkole." Dla wielu uczniów złym czasem dla nauki jest też wrzesień, bo jeszcze śnią im się wakacje, a dla niektórych również grudzień, ponieważ święta generalnie rozleniwiają. Może by więc jeszcze bardziej obciąć rok szkolny? I dlaczego nie przenieść tej reguły na inne obszary zatrudnienia? Masa Polaków z ciężką głową budzi się do pracy w poniedziałek, można zatem rozszerzyć weekend na pierwszy dzień tygodnia. Oczywiście z pełną odpłatnością, podobnie jak w przypadku nauczycieli. Po co naród przez osiem godzin ma się męczyć bezproduktywnie?

Ponieważ etyka i moralność należą do obowiązkowego wyposażenia leksykalnego ekipy sprawującej obecnie władzę, zasadne wydaje się, aby premier zechciał powiadomić opinię, czy za to, że według jego oceny nauczyciele w czerwcu się obijają, należy ich wynagradzać? A może raczej trzeba tak w końcu zreformować oświatę, żeby dało się zdążyć realizować programy i żeby egzaminy sprawdzające wiedzę uczniów nie wypadały w niektórych regionach kraju poniżej granicy zdrowego rozsądku.

Do niespodziewanego przedłużenia wakacji krytycznie odnieśli się szefowie Związku Nauczycielstwa Polskiego i nauczycielskiej Solidarności, którzy pewnie zdają sobie sprawę, że takie prezenty w konsekwencji pogorszą poziom nauczania. Premier z ministrem nie zapytali ich jednak o zdanie przed podjęciem decyzji. Po raz kolejny okazało się, że ekipa sprawująca rządy nie ma zwyczaju konsultować swoich zamiarów z zainteresowanymi i w ten sposób strzela sobie czyste samobójcze gole.

Gdyby PiS zwolnił sprinterskie tempo przy zmianie ustawy medialnej i zechciał posłuchać opinii środowisk dziennikarskich, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która niebawem za przyzwoleniem przewodniej partii zostanie powołana, nie musiałaby na początek konsumować pasztetu upitraszonego we własnej kuchni. Ciekawe jak w ustawowym „zakresie ochrony zasad etyki dziennikarskiej” KRRiT odniesie się do głośnego już listu Platformy Obywatelskiej w sprawie naruszenia przez telewizję ojca Rydzyka norm prawnych i etycznych przy rejestracji oraz retransmisji przygotowanego przez PO wieczoru kolęd.

Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało – wyrzucał refleksyjnie komediopisarz Molier, nie przewidując rzecz jasna polskich paradoksów, a prześmiewca Gogol wtórował mu znaną frazą: „Z czego się śmiejecie! Sami z siebie się śmiejecie”

Tagi: rząd, marcinkiewicz, pis, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz