Notowania

czechy
07.03.2018 16:00

"Weekendowy shopping w Czechach". Tak Polacy mieszkający przy granicy ominą zakaz handlu

Na zakaz handlu w niedzielę szykują się… Czesi. W niedzielę sklepy mają otwarte, więc liczą na tłumne wycieczki z Polski. Czeska firma przewozowa już reklamuje nową ofertę - wyjazd zakupowy z Katowic do Ostrawy. W godzinkę można dojechać do dużej galerii handlowej.

Podziel się
Dodaj komentarz
(MICHAL KOSC/REPORTER)
Do tej pory to do Polski przyjeżdzali chętni na zakupy. Role mogą się odwrócić

Na zakaz handlu w niedzielę szykują się... Czesi. W niedzielę sklepy mają otwarte, więc liczą na tłumne wycieczki z Polski. Czeska firma przewozowa już reklamuje nową ofertę - wyjazd zakupowy z Katowic do Ostrawy. W godzinkę można dojechać do dużej galerii handlowej.

Mieszkańcy polskiego Cieszyna zakaz handlu ominą po 950 metrach.

Tyle trzeba przejść od Mostu Przyjaźni, by w czeskim Cieszynie móc zrobić zakupy w jednym z marketów spożywczych. A tam od godziny 8 do 20 można kupić wszystko czego tylko dusza zapragnie. Zabrakło cukru? A może makaronu do rosołu jest za mało? Nic strasznego. W tempie spacerowym wystarczy 12 minut, by móc wypełniać koszyk. Płacąc w czeskich koronach.

11 marca będzie pierwszym dniem, gdy zakupów w większości sklepów nie zrobimy. Polacy mieszkający przy granicy w wielu wypadkach będą mieli zaledwie kilka kilometrów do w pełni działającego sklepu. Bo Czesi ograniczeń w niedzielnym handlu nie mają.

- Przyznaję się. Do tej pory robiłam zakupy głównie w niedzielę, w markecie obok domu. Zawsze kupuję na cały tydzień, bo w inne dni nie mam do tego głowy. Dziecko trzeba odebrać ze szkoły, później zawieźć na lekcję języka. Ostatnio ciągle jest chore, więc w weekend ma kto z nim zostać, gdy ja wybiegnę po coś na obiad. A przecież do tego cały czas pracuję. Pewnie przyzwyczajeń nie zmienię i po prostu pojadę na czeską stronę - opowiada Anna. Mieszka w polskim Cieszynie od kilku lat, pracuje już po czeskiej stronie granicy.

Pieniądze zostawią w Czechach też ci, którzy pracują w tamtejszych fabrykach. Od kilku lat pracę za czeską granicą można dostać bez problemów. Nasi sąsiedzi też mają problemy kadrowe, na gwałt szukają pracowników. Wracający z fabryki do domu pieniądze zostawią też w miejscu pracy.

- Polscy hotelarze i taksówkarze z Gdańska już dawno mieli obawy, że do miasta przestaną co weekend przypływać Szwedzi na zakupy. Nie ma powodów, by Polacy nie zaczęli prowadzić własnej turystyki zakupowej - twierdzi Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu.

Zobacz także: Czy była zmowa sieci handlowych ws. wzrostu cen masła? Prezes UOKiK odpowiada

- Szkoda, że pieniądze wypłyną i nie trafią do polskich przedsiębiorców, tylko np. czeskich i słowackich - żałuje. I ma rację. Podatki za zakupy zrobione w Czechach zasilą tamtejszy budżet.

I biznes jest już na to gotowy. Do tego stopnia, że jedna z firm transportowych ma już w ofercie wyjazdy zakupowe z Katowic do czeskiej Ostrawy. Leo Express, czyli czeski przewoźnik właśnie reklamuje trasę do Czech.

I nie ma wątpliwości, że w niedzielę chce wozić chętnych na spacer i szybkie zakupy w Czechach.

"W najbliższą niedzielę zamknięte będą galerie handlowe. Jednak nie trzeba rezygnować z zakupów w ten dzień. Co powiecie na niedzielny shopping w Ostravie? Jedzcie z nami! Szybkie i komfortowe połączenia Leo Express do Ostravy czekają na Was. Z Katowic do Ostravy dojedziemy w 1 godzinę i 25 minut!" - przypomina na swoim profilu społecznościowym (pisownia org. - przyp. red.).

Co ważne, oferta spotkała się z ciepłym przyjęciem komentujących. Angelika pisze tak: Super wycieczka z dziećmi. Janusz dodaje: Zmienią się kierunki wypadów na niedzielne zakupy. Polska to bogaty kraj, niech sąsiedzi też zarobią. I ma rację.

- To dla wielu jest oczywista biznesowa okazja. I po nią sięgną nie tylko większe firmy, ale nawet malutcy przewoźnicy. Rynek czeski w kwestii produktów spożywczych jest nieco uboższy niż polski. Ale jeżeli można coś kupić taniej lub w bardzo podobnej cenie, a do tego wykorzystać czas na niedzielną wycieczkę, to z pewnością chętnych będzie wielu. To bardzo zdrowa reakcja na nasze przepisy – komentuje Andrzej Faliński, ekspert rynku handlowego.

Jego zdaniem identyczna sytuacja będzie miała miejsce na granicy polski z Litwą i nawet na połączeniach autobusowych do Łotwy (jednodniowe wyjazdy organizowane są np. z Augustowa czy Suwałk). Tam również nie ma ograniczeń handlu w niedzielę.

- Może być też tak, że niektórzy zdecydują się na dojazdy do Berlina, gdzie z powodzeniem funkcjonują niedzielne domy handlowe. Działają w niedzielę, głównie ze względów turystycznych. Nie jest oczywiście tak, że pół Polski zacznie wyjeżdżać. Ale ci, którzy będą mieli okazję, z pewnością ją wykorzystają - dodaje.

A zakupy będą wyjątkowo proste. Nie ma granicy, nie ma zbyt wielkich ograniczeń.

"Osób prywatnych nie obowiązują żadne ograniczenia co do rodzaju produktów, jakie mogą zakupić i zabrać ze sobą w podróż w obrębie granic UE, pod warunkiem że zakupiony towar jest przeznaczony na użytek własny, a nie na sprzedaż. Podatki (VAT i akcyza) są wliczone w cenę produktu w kraju jego zakupu, co oznacza, że żadne dodatkowe opłaty nie są już należne w innym kraju UE" - informują europejscy urzędnicy. Jedyne ograniczenie dotyczy wwozu papierosów i alkoholu. Podróżować nie powinniśmy z ponad 90 litrami wina lub 800 sztukami papierosów.

Tagi: czechy, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
08-03-2018

uvwPo cukier w niedzielę będą jeździć do Czech tacy jak pan dziennikarz (z ptasimi móżdżkami).

08-03-2018

PolakArtykuł antyrządowy !!!

08-03-2018

StaszekCi ludzie co będą jeździć do Czech w niedzielę tylko żeby robić zakupy są umysłowo chorzy. Tak samo uzależnieni od konsumpcjonizmu i kupowania jak kto … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (579)