Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Ze Staszkiem liczyli się wszyscy. Teraz CBA szuka powiązań senatora Koguta w PKP

Ze Staszkiem liczyli się wszyscy. Teraz CBA szuka powiązań senatora Koguta w PKP

Senator Stanisław Kogut był na kolei szarą eminencją. Teraz sciągął na nią CBA Fot. Andrzej Hulimka/REPORTER
Senator Stanisław Kogut był na kolei szarą eminencją. Teraz sciągął na nią CBA

Staszek, bo tak w PKP nazywają senatora Stanisława Koguta, przez lata był jedną z najpotężniejszych osób na polskiej kolei. O dobre układy z nim dbali kolejni ministrowie i szefowie PKP. Teraz CBA szuka materiałów, które udowadniają powiązania senatora z centralą kolei.

CBA weszło do siedziby PKP SA we wtorek. Wiadomo, że wątek spółki-matki polskiej kolei przewija się w śledztwie. Prokuratura podejrzewa, że Kogut mógł wpływać na prezesa i zarząd PKP SA w sprawie jednej z zawieranych przez spółkę umów. "Na mocy tej umowy krakowska firma miała otrzymać 4 miliony 400 tysiące złotych jako udział w kosztach prowadzonej inwestycji rozbudowy dworca autobusowego w Krakowie" - informuje prokuratura. Za swój wpływ senator miał zainkasować co najmniej 170 tys. zł.

Czego szuka CBA

Zapytaliśmy PKP SA, co to za umowa i dlaczego spółka kolejowa podpisuje umowy dotyczące dworca autobusowego. Rzeczniczka spółki Paulina Jankowska powołuje się na dobro prowadzonego przez prokuraturę postępowania. - PKP S.A. nie będzie odnosiła się do informacji zawartych w komunikacie prokuratury. Spółka ściśle współpracuje z organami ścigania i udziela wszelkich potrzebnych informacji bezpośrednio tym organom - mówi money.pl.

Nieoficjalnie dowiadujemy się, że CBA szukało w siedzibie PKP SA dokumentów, potwierdzających wpływy, które senator wciąż ma na kolei. Rozmawiali też z szefem PKP SA Krzysztofem Mamińskim.

Okazuje się, że funkcjonariusze nie ograniczyli się do centrali PKP. Byli też w innych spółkach. - Potwierdzam, że funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego byli w siedzibie Polskich Linii Kolejowych - mówi money.pl rzecznik PKP PLK Mirosław Siemieniec. Nie komentuje, czego CBA szukało, ale zapewnia, że spółka współpracuje ze służbami.

Szara eminencja

Stanisław Kogut w PKP dorobił się pieszczotliwego określenia "Staszek". Ale to zdrobnienie może być mylące. Bo Staszek przez lata był jednym z najpotężniejszych ludzi na polskiej kolei. - U szczytu potęgi był za czasów rządów AWS - wspomina w rozmowie z money.pl wieloletni pracownik PKP. Kogut kierujący kolejową "Solidarnością" był człowiekiem, z którym liczyli się nie tylko kolejni prezesi PKP, ale także członkowie rządu. Natomiast spółki kolejowe wspierały jego fundację.

- Z czasem, i dojściem do władzy SLD, wpływy Staszka zaczęły słabnąć. Ale nadal są ogromne - mówi nasz rozmówca. Przykładem możliwości Koguta są maleńkie Stróże, z których pochodzi senator. Na całą Polskę zasłynęła Włoszczowa, gdzie polityk PiS Przemysław Gosiewski wywalczył postój ekspresów. Ale przypadek rodzinnej miejscowości Koguta jest bardzo podobny.

Stróże są na kolejowej mapie Polski miejscem wyjątkowym. Dziesięć lat lat temu głośna była sprawa międzynarodowego ekspresu "Bem", który jadąc z Warszawy do Budapesztu miał się zatrzymywać w 3-tysięcznych Stróżach. - Stacja Stróże jest stacją węzłową, na której jeszcze od czasów Franciszka Józefa zatrzymywały się wszystkie pociągi międzynarodowe - ucinał wówczas dyskusje na ten temat Kogut.

Dzisiaj mało kto pamięta, ale senator już był zawieszony w prawach członka partii. I wtedy też pojawiała się w tle nazwa PKP. Jak ujawnił Karol Karski, ówczesny rzecznik dyscyplinarny partii, wątpliwości Jarosława Kaczyńskiego wzbudziły m.in. medialne doniesienia z konferencji prasowych Koguta oraz dwa listy od pracowników PKP. - Są to informacje podpisane imieniem i nazwiskiem - mówił. Ale dalszych szczegółów nie zdradzał. Faktem jest jednak, że Kogut w PiS pozostał. Przynajmniej do kolejnego zawieszenia, do którego doszło we wtorek.

pkp, cba, stanisław kogut
Czytaj także
Polecane galerie
www
2017-12-23 18:15
Kogut myślał o niedzieli, a w sobotę na rożen trafił
T.
2017-12-22 22:59
Liczyli się ze Staszkiem ,bo Staszek potrząsał sakiewką na lewo i na prawo jak ksiądz kropidłem. Szkopuł w tym,że nikt nie wiedział w jaki sposób sakiewka zawsze była pełna.
@g@
2017-12-22 20:09
Nie wiem czy brał czy nie brał ale jedno wiem na pewno i wie niejeden człowiek z nowosądeckiego. Pomógł bardzo wielu osobom w trudnych sytuacjach. Szpital, choroba.... I niejeden wie, że pomagał za "dziękuję".
Pokaż wszystkie komentarze (156)