Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Łukasz Pałka
|

Znany ekonomista ostro o Janukowyczu: "Liczą się władza i pieniądze. Reszta nie ma znaczenia"

0
Podziel się:

- Prezydentowi nie zależy na żadnych reformach. Chce za to ukraść jak najwięcej z państwowej kasy - twierdzi ekspert w rozmowie z Money.pl.

Znany ekonomista ostro o Janukowyczu: "Liczą się władza i pieniądze. Reszta nie ma znaczenia"
(PAP/EPA)

- _ Szacuję, że z ukraińskiego budżetu znikało około 8-10 miliardów dolarów rocznie w ciągu ostatnich trzech lat. To oczywiście wyraźnie pogarsza sytuację ekonomiczną kraju, ale wybrane osoby zbijają majątki _ - mówi w ekskluzywnym wywiadzie dla Money.pl profesor Anders Aslund z Peterson Institute w Waszyngtonie. Światowej sławy ekonomista specjalizujący się w tematyce krajów Europy Środkowo-Wschodniej oskarża prezydenta Ukrainy o to, że przez liczne defraudacje doprowadził własny kraj do gospodarczej ruiny.

Łukasz Pałka, Money.pl: Potrafi Pan krótko opisać, o co chodzi w obecnej rozgrywce na Ukrainie?

Prof. Anders Aslund: To proste. Chodzi o władzę i pieniądze.

Zacznijmy od pieniędzy. Pracował Pan nad planem reform gospodarczych na Ukrainie.

**

Prof. Anders Aslund**
Szwedzki ekonomista, pracuje w waszyngtońskim Peterson Institute, jest też profesorem Uniwersytetu Georgetown. Uznawany za jednego z najlepszych na świecie specjalistów w tematyce związanej z transformacją gospodarczą w krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Pracował jako doradca rządów m.in. Rosji, Kirgistanu i Ukrainy. Autor licznych publikacji, m.in. na temat obecnej sytuacji na Ukrainie.
fot. Peterson Institute
W latach 2004-2005 i 2009-2010 byłem współprzewodniczącym komisji opracowującej projekt zmian. Wskazaliśmy przede wszystkim na konieczną reformę na rynku gazu, cięcia wydatków publicznych, ograniczenie deficytu budżetowego, uelastycznienie kursu hrywny.

Głębokie reformy gospodarcze, o których Pan mówi, stały się warunkiem udzielenia finansowej pomocy Ukrainie w wysokości 15 miliardów dolarów przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Prezydent Wiktor Janukowycz nie chce tych pieniędzy?

Prezydentowi nie zależy na żadnych reformach. Chce za to ukraść jak najwięcej z państwowej kasy. Można wskazać tu na przykład kupowanie gazu z Rosji po znacznie zawyżonych cenach. Gaz ukraiński jest tymczasem o wiele tańszy, ale rząd utrzymuje jego produkcję na bardzo zaniżonym poziomie. Tym sposobem przepłaca za importowany gaz i dokładają do tego podatnicy. Ktoś musi na tym zarabiać.

Reformy oznaczałyby finansowe straty dla prezydenta?

I jego tak zwanej _ rodziny _. Szacuję, że z ukraińskiego budżetu zniknęło około 8-10 miliardów dolarów rocznie w ciągu ostatnich trzech lat. Chodzi nie tylko o gaz, ale też o przepłacane przetargi infrastrukturalne.

To oczywiście wyraźnie pogarsza sytuację ekonomiczną kraju, ale wybrane osoby zbijają majątki. Wiadomo, że reformy i jakiekolwiek kontrole ze strony instytucji międzynarodowych stanowiłby ogromny problem dla Janukowycza i jego _ rodziny _.

Co to za ludzie?

Najważniejszy w całej układance jest oczywiście prezydent, który stworzył sieć powiązań biznesowo-politycznych. Jedną z najważniejszych osób jest w niej jest jego starszy syn Ołeksandr, 40-latek, który zrobił fortunę między innymi w nieruchomościach i branży finansowej. Inny bardzo ważny biznesmen to Siergiej Kurczenko, miliarder, który ma 28 lat.

Młode osoby...

Szybko zarabiają miliardy, kupują coraz więcej przedsiębiorstw**. **Im gorsza sytuacja ekonomiczna na Ukrainie, tym lepiej dla całej uprzywilejowanej grupy, bo mogą kupować duże przedsiębiorstwa za grosze.

I to wszystko za cenę strzelania do demonstrantów?

Tak jak powiedziałem na początku. Liczą się władza i pieniądze. Reszta nie ma znaczenia.

Nie widzi Pan szans na uspokojenie sytuacji i podpisanie umowy stowarzyszeniowej, od której się wszystko zaczęło?

Wśród warunków, które stawiała Unia Europejska, by podpisać umowę, było między innymi uwolnienie z więzienia Julii Tymoszenko. Janukowycz wie, że to jego silny przeciwnik. Jest charyzmatyczna. Prezydent miałby bardzo duży problem, gdyby ją wypuścił i dopuścił do konkurencji.

Nie chce też żadnej kontroli. Zależy mu na pełnej władzy, na tym, by prokuratorzy byli jednocześnie sędziami. Nie dopuści wreszcie Międzynarodowego Funduszu Walutowego, bo wie, że nie mógłby dłużej być tak skorumpowany, jak jest. A przecież wciąż nie jest jeszcze najbogatszym człowiekiem w kraju.

Boi się kogoś?

Dwóch osób: Putina i Tymoszenko.

W jednym ze swoich artykułów napisał Pan, że Janukowycz mógł targować się w sprawie umowy stowarzyszeniowej, ale to Putin jako pierwszy _ wyłożył pieniądze na stół _.

Prawda jest taka, że Janukowycz nigdy nie chciał podpisać tej umowy. Sprawiał takie wrażenie, by wyciągnąć więcej od Rosji.

A poza tym bał się Putina.

Rząd Rosji straszył, że jakiekolwiek zbliżenie z Unią Europejską spowoduje sankcje polityczne i ekonomiczne. W ubiegłym roku Rosja zaczęła przecież wojnę handlową z Ukrainą zamykając swój rynek przed eksporterami stalowych rur, czekolady czy produktów rolniczych. Gdyby to miało trwać, to jeszcze bardziej pogorszyłoby przecież fatalną sytuację gospodarczą w tym kraju.

Jak można ją opisać?

Recesja od sześciu kwartałów, zagrożona stabilność finansów publicznych, deficyt budżetowy na poziomie 7 procent PKB, dług publiczny w wysokości 40 procent PKB. Tymczasem Rosja nie robi nic, by poprawić sytuację gospodarczą na Ukrainie.

Ponadto, jak Pan pisał, na Ukrainie mocno ucierpiał mały biznes.

Janukowycz zniszczył drobnych przedsiębiorców wspierając jednocześnie wielki biznes, który potrafi transferować zyski na przykład na Cypr, by nie płacić podatków w kraju. W ten sposób został zniszczony rynek kapitałowy, a drobni akcjonariusze nie mają szans na udział w zyskach, bo nie dostają dywidend. Na Ukrainie mamy do czynienia z koncentracją wielkiego biznesu, który się bogaci. Po drugiej stronie są miliony małych firm, które zbankrutowały.

Istnieje ryzyko, że ludzie zaczną masowo wycofywać pieniądze z banków?

Tak. Banki na Ukrainie są przecież w fatalnej kondycji. Obecna sytuacja stanowi też ogromne zagrożenie dla ukraińskiej waluty.

Co obecnie może zrobić Unia Europejska?

Unia Europejska wciąż jest gotowa udzielić Ukrainie pomocy, ale pod warunkiem, że władze tego kraju zdecydują się na reformy. Ale, jak widać, nie są tym zainteresowane.

Czytaj więcej o sytuacji na Ukrainie

wiadomości
wiadmomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)