Wielki protest w USA przeciwko decyzjom Trumpa

W sobotniej demonstracji przeciwko Donaldowi Trumpowi w Waszyngtonie mogło wziąć ok 100 tys. osób - podał "Washington Post", powołując się na szacunki organizatorów. Protesty odbyły się też we wszystkich 50 stanach i przyciągnęły również dotychczas bierne politycznie osoby.

Wielki protest w Waszyngtonie przeciwko polityce Donada TrumpaWielki protest w Waszyngtonie przeciwko polityce Donada Trumpa
Źródło zdjęć: © East News | Jose Luis Magana
Malwina Gadawa

Według "Washington Post", organizatorzy protestu w amerykańskiej stolicy początkowo spodziewali się 10 tys. uczestników. Jeszcze w piątek podwoili swoje oczekiwania, lecz w sobotnie popołudnie liczbę przybyłych ocenili na 100 tys. Tłum zajmował znaczną część parku National Mall pod pomnikiem Waszyngtona.

Protestują przeciwko polityce Trumpa

Zarówno zgromadzeni jak i mówcy protestowali przeciwko licznym działaniom administracji Donalda Trumpa, od masowych zwolnień w sektorze publicznym i działalności Elona Muska, przez postawę prezydenta wobec Ukrainy, nakładane przez niego cła, po podważanie praworządności.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Wśród haseł na transparentach były m.in. "Donald Trump to rosyjski agent", "Oni jedzą demokratyczne kontrole i równowagi" (to nawiązanie do twierdzeń Trumpa o imigrantach jedzących koty i psy), czy "Zatrąb, jeśli nigdy nie wysyłałeś planów wojennych SMS-em". "Mój dziadek zabijał nazistów" - głosił napis na czerwonej czapce imitującej czapki zwolenników prezydenta.

Najbardziej znanym mówcą, który zabrał głos na waszyngtońskiej demonstracji był kongresmen Demokratów Jamie Raskin.

- Nasi ojcowie założyciele napisali konstytucję, która nie zaczynała się od "My, dyktatorzy" (...) Żadna moralna osoba nie chce niszczącego gospodarkę dyktatora, który zna cenę wszystkiego, lecz nie zna żadnych wartości - mówił.

Protest w Waszyngtonie był jednym z największych z ponad tysiąca demonstracji pod hasłem "Hands off" ("Ręce precz"), jakie w sobotę odbyły się w całym kraju, we wszystkich 50 stanach. Inne duże zgromadzenia odbyły się m.in. w Nowym Jorku, Bostonie czy Minneapolis.

Demonstracje były największą dotychczasową publiczną mobilizacją przeciwników nowej administracji od ponownego objęcia władzy przez Donalda Trumpa. Inicjatywa, organizowana przez ponad 150 grup w całym kraju, przyciągnęła część ludzi, którzy dotychczas nie angażowali się w politykę.

Amerykanie reagują

- Nigdy wcześniej nie byłam na proteście, ale dziś przyszłam, bo to, co się dzieje przekracza wszelkie pojęcie. Każdego dnia słyszymy o nowych nadużyciach, idiotyzmach i chorych rzeczach, które oni wyczyniają. Czuję się wobec tego bezsilna, więc to była jakby moja reakcja przeciw tej całej głupocie - powiedziała Rekha, lekarka z McLean pod Waszyngtonem. Jak dodała, sama doświadczyła destrukcyjnych jej zdaniem zmian w administracji, w tym w obszarze zdrowia.

W podobnym tonie wypowiadał się Eric, pracownik firmy ubezpieczeniowej z Phoenix.

- Na protest wybrała się nawet moja mama, ucieleśnienie biernych politycznych frustracji, która nigdy nie angażowała się w politykę poza głosowaniem, a teraz nawet przygotowała własny transparent. Jestem w szoku, bo wcześniej wybrała się nawet na townhall (spotkanie z wyborcami) z naszym kongresmenem - powiedział rozmówca PAP.

Wybrane dla Ciebie