Polski port wdziera się do europejskiej czołówki. Imponujący wzrost

Jeszcze kilka lat temu większość towarów płynących do Europy Środkowej była rozładowywana porty nad Morzem Północnym. Obecnie coraz większą rolę na mapie dostaw odgrywa Gdańsk. Polski terminal kontenerowy rośnie w tempie 23 procent i walczy o część rynku, który przez dekady należał do Hamburga czy Rotterdamu.

Terminal Baltic Hub w Gdańsku, otwarty w 2026 rokuTerminal Baltic Hub w Gdańsku, otwarty w 2026 roku
Źródło zdjęć: © East News | Oliwia Domanska
Bartłomiej Chudy

Porty w Gdańsku i Gdyni mocno zwiększają wartość przeładunków, przebijając się do ścisłej europejskiej czołówki. Dane za ostatni rok, które przytoczył Theo Notteboom, profesor ekonomii portowej i morskiej, z uczelni w Gandawie i Antwerpii, pokazują, że Gdańsk był najszybciej rosnącym portem Europy w 2025 r. i utrzymuje to tempo w tym roku. W pierwszym półroczy tego roku ilość przeładowanych kontenerów wzrosła aż o 23 proc. To zdecydowanie największy wzrost w czołówce.

© Theo Notteboom, | opracowanie

Ekspert zwrócił uwagę w analizie dla branżowej strony porteconomics.eu, że na znaczeniu razem z Polską zyskują też inne bałtyckie terminale. Jednocześnie podkreślił, że czołowy niemiecki port w Hamburgu nie był w stanie utrzymać dynamiki wzrostu w pierwszej połowie 2026 r. "Wolumeny kontenerów w Rotterdamie i Antwerpii-Brugii okazały się stosunkowo odporne i w mniejszym stopniu ucierpiały na spowolnieniu" – napisał Notteboom.

Ekonomista i ekspert ds. morskich zauważył, że takie porty jak Gdańsk, litewska Kłajpeda, niemieckie Wilhelmshaven, ale też Gdynia przekroczyły próg miliona TEU (przeładowanych kontenerów o długości 20 stóp, tj. ok. 6 metrów) dopiero po 2010 r., a ich pojawienie się w zestawieniu "odzwierciedla zmieniającą się geografię handlu europejskiego oraz skutki restrukturyzacji sieci żeglugowej".

Szczególnie wyróżnia się Gdańsk jako jeden z najszybciej rozwijających się portów ostatnich dziesięcioleci. Przewiduje się, że w tym roku Gdańsk przekroczy próg trzech milionów TEU, podczas gdy Wilhelmshaven szybko zbliża się do granicy dwóch milionów – ocenił Theo Notteboom. Zaznaczył, że 23-proc. wzrost napędza działanie nowego terminala Baltic Hub.

Zaznaczył przy tym, że pozostanie na ścieżce wzrostu wymaga dalszych inwestycji w infrastrukturę terminali, połączenia między portami a zapleczem lądowym oraz rozwój rynku. Jak pokazuje historia, nie jest to oczywiste. "Niektóre porty osiągnęły wyższe progi przepustowości w ciągu zaledwie kilku lat, inne potrzebowały na to kilkudziesięciu lat lub nigdy nie przekroczyły początkowego poziomu miliona TEU" – zaznaczył ekspert.

Ernest Czermański, profesor Uniwersytetu Gdańskiego i dyrektor Centrum Badań nad Gospodarką Morską, ocenił w rozmowie z "Pulsem Biznesu", że era bardzo silnej koncentracji w trzech największych portach Europy stopniowo słabnie. – Porty bałtyckie, adriatyckie i śródziemnomorskie zwiększają znaczenie. Historycznie znaczna część Europy Środkowej i Wschodniej była zapleczem portów niemieckich. Teraz natomiast rozwój Portu Gdańsk, bezpośrednich połączeń oceanicznych oraz infrastruktury kolejowej i drogowej powoduje, że ten układ przestaje być oczywisty. Gdańsk nie jest już tylko portem obsługującym krajową gospodarkę, ale coraz wyraźniej konkuruje o rolę bramy dla Europy Środkowej i Wschodniej – podkreślił prof. Czermański.

źródło: porteconomics.eu, pb.pl

Wybrane dla Ciebie