Notowania

komentarze walutowe
15.07.2008 12:32

Dolar gwałtownie słabnie

Wtorek przyniósł dość wyraźne straty amerykańskiego dolara względem głównych światowych walut.

Podziel się
Dodaj komentarz

Wtorek przyniósł dość wyraźne straty amerykańskiego dolara względem głównych światowych walut.

Chwilowy optymizm wywołany niedzielną decyzją amerykańskiej administracji o pomocy dla borykających się ze sporymi problemami Fannie Mae i Freddie Mac, został zastąpiony obawami, co do rzeczywistego stanu amerykańskiej gospodarki i związanych z tym perspektyw kształtowania się stóp procentowych w USA. W efekcie dzisiaj notowania EUR/USD naruszyły poziom 1,60 i ustanowiły nowe maksimum wszechczasów - 1,6038. Jeszcze szybciej w relacji do dolara drożał funt, który z impetem przebił barierę 2,00, a kilkadziesiąt minut później doszło do ustanowienia maksimum na 2,0153. Przyczyniły się do tego ,,jastrzębie" wypowiedzi jednego z członków Banku Anglii (Andrew Sentence), a także opublikowane o godz. 10:30 dane o czerwcowej inflacji konsumenckiej na Wyspach. Wskaźnik CPI nieoczekiwanie przyspieszył do 3,8 proc. r/r z 3,3 proc. r/r w maju (oczekiwano 3,6 proc. r/r).

Złoty: Silny ruch na dolarze nie przełożył się na dalsze umocnienie złotego względem głównych walut. Złoty potaniał względem euro (3,2600 zł), franka (2,0250 zł) i funta (4,0950 zł), a tylko nieznacznie zyskał w relacji dolara (2,0360 zł) - stan z godz. 11:39. I raczej nie było to wynikiem rannej wypowiedzi szefa NBP. Sławomir Skrzypek przyznał, że wzrost wartości złotego jest przedmiotem bardzo ,,poważnej troski" ze strony NBP i RPP. Dodał przy tym, iż taka sytuacja może doprowadzić do spowolnienia wzrostu gospodarczego w kolejnych kwartałach. Tyle, że wczoraj stwierdził, że bank centralny nie zamierza interweniować na rynku. Tym samym wydaje się raczej, że część funduszy postanowiła zrealizować zyski w obliczu coraz większych zawirowań na rynkach światowych - spadków na giełdach, wzrostów cen ropy, a także gwałtownego osłabienia się dolara. Wszak profity osiągnięte w ostatnich tygodniach na złotym są dość spore, a naszej walucie niekoniecznie muszą pomóc dane makroekonomiczne. Dzisiaj o godz. 14:00
poznamy dane o czerwcowej inflacji, która może pomóc złotemu tylko w jednej sytuacji - kiedy dane będą wyższe od wcześniejszych prognoz, tj. powyżej 4,5 proc. r/r. Tego nie można wykluczyć, zwłaszcza, że część ekonomistów wskazywała wcześniej, iż czerwcowa inflacja może być niedoszacowana. Złoty nie dostanie jednak wsparcia ze strony wskaźnika wynagrodzeń (prognoza jest wysoka, bo na poziomie 11 proc. r/r), czy majowego bilansu płatniczego (spodziewany jest wyższy deficyt, niż w kwietniu, bo na poziomie -1,747 mln EUR). Podobnie może stać się w piątek, kiedy to poznamy czerwcową dynamikę produkcji przemysłowej. Jeżeli odczyt będzie słaby, czyli zbliżony do maja (2,3 proc. r/r) to będzie to stanowić sygnał, iż gospodarka zaczyna spowalniać. Podsumowując - w najbliższych dniach aprecjacja złotego nie powinna być kontynuowana i złoty może nieco stracić, zwłaszcza względem euro (3,28-3,29 zł).W przypadku dolara bardziej prawdopodobna będzie stabilizacja w okolicach 2,04-2,05 zł.

Euro/dolar: Poziom 1,60 został dzisiaj osiągnięty, chociaż nie udało się pokonać historycznego maksimum na 1,6018 z 22 kwietnia b.r. Do tego rynek może potrzebować nowych impulsów, które mogą przynieść dzisiejsze dane makroekonomiczne z USA, zwłaszcza te o sprzedaży detalicznej z godz. 14:30 (prognoza 0,4 proc. m/m i 1,0 proc. m/m bez samochodów), a także zaplanowane na godz. 16:00 wystąpienie szefa FED przed Kongresem. Ben Bernanke ma przedstawić półroczny raport nt. stanu i perspektyw gospodarki, wokół którego jak zawsze gromadzi się wiele emocji. Tym razem inwestorzy nie wykluczają, że problemy związane z rynkiem finansowym i hipotekami zablokują FED możliwość podwyższenia stóp procentowych na dobrych, kilka miesięcy. I to niezależnie od tego, że bank centralny najpewniej zasygnalizuje dzisiaj ryzyko dalszego wzrostu inflacji. Tak naprawdę coraz bardziej realna groźba stagflacji w gospodarce może doprowadzić do dalszej gwałtownej przeceny dolara na rynkach światowych. I to niezależnie od tego, że
indeks ZEW w Niemczech spadł w lipcu do najniższego poziomu ,,minus" 63,9 pkt., a tamtejsi analitycy widzą przyszłość w coraz ciemniejszych barwach. Wydaje się, że po kilkudniowej konsolidacji poniżej 1,60, rynek EUR/USD ruszy na nowe maksima. W perspektywie kilkunastu tygodni notowania EUR/USD mogą wzrosnąć w okolice 1,67-1,70.

Funt/dolar: Inwestorzy wcześniej nie docenili ryzyka gwałtownego wzrostu inflacji na Wyspach, stąd też dzisiaj dynamika ruchu w górę na GBP/USD była znacznie wyższa, niż na EUR/USD. Zaledwie w ciągu kilku godzin rynek podniósł się o 200 pipsów ustanawiając maksimum na poziomie 2,0153. Przyczyniła się do tego wypowiedź członka Banku Anglii, Andrew Sentance (przestrzegł on przed bagatelizowaniem problemu inflacji), a także sama publikacja wskaźnika CPI, który w czerwcu nieoczekiwanie przyspieszył do poziomu 3,8 proc. r/r. Poziom 2,0153, który został dzisiaj osiągnięty wyznaczany jest przez linię kanału wzrostowego, a także jedną z zależności Fibonacciego. Biorąc pod uwagę fakt, iż na jutro została zaplanowana publikacja ankiety RICS nt. sytuacji na rynku nieruchomości, prawdopodobieństwo pokonania poziomu 2,0150 nawet przy słabym dla dolara obrocie spraw po publikacji dzisiejszych danych makro z USA i wystąpieniu szefa FED, nie jest duże. Prawdopodobna korekta
może sprowadzić notowania w okolice 2,0050, wyznaczane przez wcześniejsze ekstrema z ostatnich tygodni.

Tagi: komentarze walutowe, dziś w money, wiadomości, gospodarka, komentarz
Źródło:
FIT DM
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz