Lockdown szkodzi złotemu. Kurs euro trzeci raz na szczycie - najwyżej od 2009 roku

Trwa trzecia fala zachorowań na COVID-19 i po raz trzeci rząd decyduje o lockdownie. Także po raz trzeci kurs euro osiąga szczyt w okolicach 4,65 zł, ale tym razem padł nowy kilkunastoletni rekord. Na dodatek prognozy nie są optymistyczne.

Kolejna fala COVID-19 i lockdown podbijają kurs euro.Kolejna fala COVID-19 i lockdown podbijają kurs euro.
Źródło zdjęć: © Flickr | money.pl | Kancelaria Premiera | DS
Damian Słomski

Zaostrzone obostrzenia wchodzą w życie od soboty 27 marca. Nie tylko zwykli ludzie reagują na sytuację, co objawia się m.in. kolejkami w marketach budowlanych czy u fryzjerów. Wzmożony ruch widać też na rynku walut - słabnie polska waluta i w efekcie rosną kursy dolara, franka, funta i euro.

Dolar kosztuje już prawie 3,95 zł, a jeszcze miesiąc wcześniej był po 3,70 zł. W kierunku 4,20 zmierzają notowania szwajcarskiej waluty, co działa na niekorzyść m.in. frankowiczów.

Za to z najwyższego od prawie pięciu lat kursu funta mogą się cieszyć Polacy pracujący na Wyspach, którzy wypłatę mogą już przemnażać przez ponad 5,40 zł.

Inflacja w Polsce się rozpędza. Dane potwierdzają, wydatki rodzin znacznie wzrosły

Bardzo ciekawie wygląda sytuacja w przypadku euro, które oczywiście też w ostatnim czasie wyraźnie zdrożało. Praktycznie od 22 lutego, z pojedynczymi dniami przerwy, kurs wymiany stale rośnie. W dniu ogłoszenia zaostrzonego lockdownu notowania sięgały blisko 4,65 zł, a już w piątek ta granica została sforsowana.

Tak mocnego euro i słabego złotego nie było od ponad 12 lat. W lutym 2009 roku kurs euro wzrósł maksymalnie do 4,92 zł i wtedy miało to związek ze światowym kryzysem finansowym.

Jak wysoko tym razem może dojść kurs? Ekonomiści wskazują, że bardzo wiele zależy od rozwoju sytuacji epidemicznej w Polsce. Analizując wykres notowań euro, bardzo wyraźnie widać, że wahania mają ścisły związek z liczbą zachorowań na koronawirusa.

Przy każdym z dwóch dotychczasowych lockdownów w Polsce wartość euro szybowała ponad 4,60 zł, a ostatnio kurs zbliżył się nawet do 4,65 zł. Teraz, tuż przed trzecim lockdownem, jest już wyżej niż poprzednio.

Kurs euro przypomina barometr nastrojów społecznych, bo po pierwszej fali zachorowań w lecie wiele osób wierzyło, że pokonaliśmy pandemię. Wtedy też złoty się umocnił, a euro spadło w okolice 4,40 zł. Po drugiej fali korekta notowań już była mniejsza. Warto więc dalej obserwować wykres i to, w którą stronę podąży kurs.

Co dalej?

Najnowsze restrykcje mają obowiązywać co najmniej do 9 kwietnia. Po ile wtedy może być euro? Analitycy ostrożnie podchodzą do wskazywania konkretnych wartości, ale sugerują, że może być jeszcze droższe.

- Pogarszająca się sytuacja zdrowotna w Polsce rodzi spekulacje na temat opóźnienia odbicia gospodarczego. Nowe obostrzenia nie obniżą liczby nowych zakażeń z dnia na dzień, a w konsekwencji rozwój pandemii w najbliższych dniach prawdopodobnie dalej będzie wywierał negatywną presję na złotego - ostrzega Konrad Białas, analityk TMS Brokers.

Michał Stajniak z XTB wskazuje, że słabość złotego może powodować dalsze pozbywanie się naszej waluty przez zagranicznych inwestorów, a to będzie napędzać przecenę na zasadzie podobnej do kuli śniegowej.

- Kurs euro znajduje się obecnie w okolicach szczytów z marca oraz października zeszłego roku. Jednocześnie są to najwyższe poziomy od 2009 roku. Kolejne ważniejsze opory po okolicach 4,64 zł to dopiero 4,90 zł - wskazuje ekspert XTB.

- W przypadku pojawienia się silniejszej fali wyprzedaży na globalnych rynkach, złoty może tracić szybciej niż teraz. Oczywiście wciąż NBP miałby szansę na interwencję w celu wsparcia złotego, choć na ten moment taki ruch wydaje się być mało prawdopodobny - przyznaje Stajniak.

Dodaje, że w tym momencie polskiemu złotemu jest w stanie pomóc jedynie ekstremalnie dobry nastrój wśród globalnych inwestorów, który doprowadzi do wyraźnej wyprzedaży dolara.

Konsekwencje

Z takiego obrotu spraw na rynku walut zadowolony może być Narodowy Bank Polski, który wielokrotnie podkreślał, że słaby złoty wspiera politykę pieniężną banku i dobrze wpływa np. na wskaźnik PKB.

Dzieje się tak m.in. poprzez wsparcie eksportu. Im większa nadwyżka nad importem, tym statystyki są lepsze. Firmy, sprzedając towary za granicę, rozliczają się głównie w euro. Im jego kurs jest wyższy, tym w przeliczeniu na złotówki przychód ze sprzedaży jest większy. A to oznacza np. większy podatek itd.

Jednocześnie słabość złotego oznacza jeszcze większą presję na wyniki firm importujących towary zza granicy. Koszty ich sprowadzenia do kraju są wyższe. A przecież w związku z pandemią częste są też problemy z handlem z niektórymi krajami. W efekcie więc dla części przedsiębiorców problemy się piętrzą.

Oprócz wspomnianych już wcześniej konsekwencji osłabienia złotego dla frankowiczów i Polaków pracujących na Wyspach, warto też wspomnieć o ważnej roli np. dolara w kontekście cen paliw. Ropa naftowa wyceniana jest właśnie w amerykańskiej walucie. Nie dość, że za baryłkę surowca na giełdach trzeba płacić coraz więcej dolarów, to dodatkowe koszty wynikają z coraz gorszego przelicznika walutowego.

Perspektywy dla euro

W najbliższych dniach złoty będzie pod presją. Z perspektywy gospodarki i większości firm kluczowe znaczenie mają jednak kursy waluty w dłuższym horyzoncie czasowym. W związku z dużymi wahaniami i niepewnością ekonomiści nie są jednomyślni w swoich prognozach.

- Euro na koniec półrocza może być notowane w okolicach poziomu 4,66 zł. Trzeci kwartał może przynieść dalsze potencjalne osłabienie i notowania w okolicach 4,70-4,73 zł. Dopiero końcówka roku powinna przynieść ulgę dla złotego. Jest szansa na spadek kursu w okolice 4,60-4,65 - szacuje Michał Stajniak.

Bardziej optymistycznie nastawieni wobec złotego są ekonomiści mBanku, którzy w swoich najnowszych długoterminowych prognozach spodziewają się nieco tańszego euro niż jest obecnie. Choć jednocześnie przyznają, że perspektywy dla polskiej waluty się pogorszyły.

Przewidują, że w drugim kwartale jest szansa utrzymania kursu euro w okolicach 4,60 zł, po czym w drugiej połowie roku notowania mogłyby ustabilizować się bliżej 4,55 zł. Według mBanku, wraz z wychodzeniem z pandemii złoty powinien się stopniowo umacniać, a euro powinno powoli tanieć. To jednak bardziej perspektywa 2022 roku niż obecnego.

Wybrane dla Ciebie
Rosyjska inflacja oficjalnie hamuje. Nie wszyscy wierzą w spadek
Rosyjska inflacja oficjalnie hamuje. Nie wszyscy wierzą w spadek
Nie tylko handel. Dino stawia na nowy biznes. Obok swoich marketów
Nie tylko handel. Dino stawia na nowy biznes. Obok swoich marketów
Awaria BLIK-a. Problemy z przelewami od wielu godzin. Mamy wyjaśnienia
Awaria BLIK-a. Problemy z przelewami od wielu godzin. Mamy wyjaśnienia
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
Nie tylko odmowa wjazdu. MON szykuje kolejny zakaz dla chińskich aut
Nie tylko odmowa wjazdu. MON szykuje kolejny zakaz dla chińskich aut
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa