Zaskakujący los "patriotycznych ławek". Wiemy, gdzie trafiły

- Deski po zdemontowaniu instalacji posłużyły do zbudowania tras turystycznych w parku krajobrazowym na Podhalu - tak Anna Czyż, rzeczniczka prasowa BGK, mówi o słynnych ławeczkach, które w 2022 r. stanęły w całej Polsce. Zapytaliśmy o los "patriotycznej inwestycji".

Co stało się ze słynnymi ławkamiSprawdziliśmy, co stało się z obiektami, o których dwa lata temu mówiła cała Polska
Źródło zdjęć: © East News | Łukasz Gdak
Robert Kędzierski

Kontur Polski, a w środku mała ławka. Dwa lata temu cała Polska dyskutowała o wielkich, dziwnych konstrukcjach, które stanęły w kilkunastu polskich miastach. Ławeczki patriotyczne, jak je nazywano, kosztowały kilka milionów złotych. Dziennikarze Wirtualnej Polski ustalili wówczas, że pieniądze na ich sfinansowanie wysupłały Bank Gospodarstwa Krajowego i rząd PiS. Do zbudowania instalacji i ich promocji rządzący wykorzystali fundusze na pilne i nieprzewidziane wydatki państwa.

Ławki patriotyczne były częścią akcji promującej polskie inwestycje. BGK informował wtedy, że koszt wyprodukowania jednej instalacji to 100 tys. zł netto. Projekt przygotowała i wykonała agencja Hackett Hamilton, wyłoniona w przetargu w lutym 2022 r. Wyprodukowano łącznie 16 instalacji - po jednej dla każdego województwa.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Gorąco we Francji. Rolnicy idą na wojnę z rządem

Tak skończyły ławki patriotyczne

Co się stało z obiektami, które niegdyś wywołały tak gorącą dyskusję? Zapytaliśmy o to Bank Gospodarstwa Krajowego. Chcieliśmy dowiedzieć się, czy obiekty trafiły do utylizacji, czy może są gdzieś przechowywane.

"Od początku jednym z założeń kampanii było ponowne wykorzystanie elementów instalacji. I tak też się stało. Wszystkie elementy instalacji zostały przekazane do ponownego zagospodarowania w przestrzeni publicznej" - poinformowała nas Anna Czyż, rzeczniczka prasowa BGK.

Ławki stanęły w przyszpitalnym parku w Zabrzu. Deski po zdemontowaniu instalacji posłużyły do zbudowania tras turystycznych w parku krajobrazowym na Podhalu. Pozostałe elementy, tj. fragmenty konstrukcji stalowej, bloki betonowe oraz materiały drewnopochodne zostały przekazane jednej z gmin na południu Polski do wykorzystania przy realizacji inwestycji publicznych - wyjaśniła przedstawicielka banku.

Kosztowna inicjatywa

BGK i rząd przeznaczyli na ten cel duże pieniądze. Anna Czyż potwierdziła money.pl, że łączny koszt kampanii wyniósł 4,3 mln zł brutto. A sama instalacja 16 ławek w różnych miejscowościach Polski pochłonęła 1,6 mln zł netto.

Dodatkowo, na promocję akcji premier Mateusz Morawiecki przeznaczył 5 mln zł z rezerwy ogólnej budżetu państwa. Pieniądze z tego źródła powinny być wykorzystywane przede wszystkim na pilne i nieprzewidziane wydatki państwowe. Co ciekawe, identyczną kwotę w tym samym roku przeznaczono na zarybianie polskich obszarów morskich.

Problemy techniczne i fala krytyki

Zaraz po instalacji ławki zaczęły budzić wątpliwości - zwłaszcza jakość ich wykonania. Internauci publikowali w mediach społecznościowych zdjęcia pokazujące ślady korozji na konstrukcjach oraz odchodzącą farbę. Na oparciach ławek pojawiły się rdzawe plamy, mimo że - zgodnie z dokumentacją techniczną - miały być one odporne na działanie wody i zanieczyszczeń. Wskazywano, że są niedostępne dla osób niepełnosprawnych.

Instalacje stały się też obiektem żartów. Rządowy pomysł nazywano absurdem Wyśmiewano np. 15-punktowy regulamin korzystania z nich. Można się było z niego dowiedzieć, że podest ławki był zabezpieczony łańcuchem, a wejście i zejście na ławkę powinno odbywać się tylko za pomocą schodów, trzymając się poręczy.

W odpowiedzi na krytykę ówczesna prezes BGK Beata Daszyńska-Muzyczka tłumaczyła w radiu TOK FM, że nie są to zwykłe ławki, a "instalacja i cała konstrukcja, w środku jest postawiona ławka. Ale gdyby to była zwykła ławka, typowa do siedzenia, to by była zainstalowana na ziemi, tak jak normalnie można podejść i usiąść".

Warto dodać, że cała kampania społeczna nosiła nazwę "Inwestycje z polską flagą" i była realizowana przy współpracy Kancelarii Premiera z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Początkowo pojawiły się niejasności co do tego, która instytucja faktycznie odpowiada za projekt. Ówczesny rzecznik rządu Piotr Müller wyjaśniał, że kampania była autorstwa BGK, a rząd jedynie wspierał "logistyczne kwestie związane ze współpracą z wojewodami".

Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Czas nas Warszawę Wschodnią. PKP PLK wybrały ofertę na wielką przebudowę
Czas nas Warszawę Wschodnią. PKP PLK wybrały ofertę na wielką przebudowę
Warszawa siedzibą nowego urzędu UE? Domański potwierdza: duże poparcie
Warszawa siedzibą nowego urzędu UE? Domański potwierdza: duże poparcie
Merz pod presją. Media: w Chinach był jak "przedstawiciel handlowy"
Merz pod presją. Media: w Chinach był jak "przedstawiciel handlowy"
Zaskakujący ruch Orbana. Opublikował list otwarty do Zełenskiego
Zaskakujący ruch Orbana. Opublikował list otwarty do Zełenskiego
Przeszukanie w Allegro. Jest ruch UOKiK
Przeszukanie w Allegro. Jest ruch UOKiK
Bosch zamyka fabrykę w Niemczech. Duże zwolnienia
Bosch zamyka fabrykę w Niemczech. Duże zwolnienia
"Drastyczny wzrost kosztów". Branża: firmy walczą o przetrwanie
"Drastyczny wzrost kosztów". Branża: firmy walczą o przetrwanie
Administracja Trumpa blokuje fundusze zdrowotne dla Minnesoty. Vance grozi kolejnym stanom
Administracja Trumpa blokuje fundusze zdrowotne dla Minnesoty. Vance grozi kolejnym stanom
Oto najbogatsi Polacy. Na liście "Forbesa" 2026 tajemniczy debiutant
Oto najbogatsi Polacy. Na liście "Forbesa" 2026 tajemniczy debiutant
"Kombinatorstwo podatkowe". Minister bije na alarm: mamy problem
"Kombinatorstwo podatkowe". Minister bije na alarm: mamy problem
"Rosyjski gaz jest niezastąpiony". Europejski kraj przedłuża umowę
"Rosyjski gaz jest niezastąpiony". Europejski kraj przedłuża umowę
Indie i Kanada podpiszą "ogromną" liczbę umów. Na stole atom, ropa i minerały
Indie i Kanada podpiszą "ogromną" liczbę umów. Na stole atom, ropa i minerały