Bunt elit, nie chcą płacić wyższych podatków. "Nie można w nieskończoność golić obywateli"

Prezesi 15 ogólnopolskich izb branżowych zrzeszających zawody zaufania publicznego apelują do premiera Mateusza Morawieckiego o radykalne zmiany w Polskim Ładzie. Według nich zaproponowane przez PiS zmiany podatkowe są głęboko niesprawiedliwe i doprowadzą do zapaści gospodarczej.

Elity sprzeciwiają się pomysłom zawartym w Polskim Ładzie Elity sprzeciwiają się pomysłom zawartym w Polskim Ładzie
Źródło zdjęć: © PAP

Przedstawiciele m.in. samorządów lekarskich, pielęgniarskich, doradców podatkowych, biegłych rewidentów, architektów, urbanistów, inżynierów, notariuszy i adwokatów napisali do szefa rządu list, w którym domagają się radykalnych zmian w Polskim Ładzie i nieobarczania ich nowymi ciężarami fiskalnymi.

"Nie negując prawa do kształtowania systemu prawa podatkowego, uważamy, że niektóre z zaproponowanych przepisów zaszkodzą obywatelom Polski: pracownikom, przedsiębiorcom, przedstawicielom wolnych zawodów, a ostatecznie zaszkodzą całej gospodarce" - czytamy w liście otwartym.

list izb do premiera
list izb branżowych dopremiera

Nie podnoście nam podatków

Według prezesów izb branżowych wdrożenie Polskiego Ładu w obecnej formie nie tylko nie zrealizuje celu, jakim jest pozyskanie funduszy na wsparcie systemu ochrony zdrowia, ale pogłębi problemy tego systemu związane z brakiem wykwalifikowanych kadr medycznych.

Przypomnijmy: od przyszłego roku nie będzie można już odpisywać 9-proc. składki zdrowotnej od podatku. Wpływy z nowego parapodatku mają doinwestować system ochrony zdrowia. Ale nie zgadzają się na to ci, którzy ten system tworzą, czyli lekarze i pielęgniarki.

Samorządy medyczne ostrzegają rząd, że jeśli ten nie wycofa się ze swoich pomysłów podatkowych, to lekarze i pielęgniarki przestaną pracować na kilku etatach równocześnie, co z kolei doprowadzi do paraliżu służby zdrowia.

Postulują, by pozostawić możliwość odpisywania składki zdrowotnej od podatku, jak dotychczas, lub wprowadzenia górnego limitu. Taki system obowiązuje przy składkach społecznych. Przekroczenie 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce powoduje, że składki społeczne nie są już odprowadzane do ZUS.

Gdyby przyjąć analogiczną zasadę w przypadku składki zdrowotnej, to w 2021 r. maksymalnie wyniosłaby ona miesięcznie 1176,08 złotych. Powyżej tej kwoty daniny nie byłyby już odprowadzane.

Ustawa ze slajdów

Z argumentami medyków solidaryzują się również przedstawiciele innych wolnych zawodów. Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati uważa, że składka zdrowotna, o ile nie będzie można jej odpisać od podatku, powinna mieć górne ograniczenia.

- Nasz system podatkowy ma takie rozwiązania w przypadku ubezpieczeń społecznych, dlaczego nie można by ich zastosować do składki zdrowotnej? – pyta retorycznie nasz rozmówca.

Prezes Rosati podkreśla, że intencją samorządów nie była zmasowana krytyka rządu, ale zachęcenie polityków do dialogu, którego wciąż nie ma. – Nie może być tak, że dowiadujemy się o tak istotnych zmianach dla wszystkich Polaków ze 160 slajdów. Chcemy zobaczyć projekty konkretnych ustaw – podkreśla prezes, odnosząc się do zapowiedzi przedstawionych w ramach Polskiego Ładu.

Wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej Krzysztof Madej podkreśla, że Polski Ład nie przyczynił się do wzrostu politycznych notowań PiS. Stąd nadzieja, że "stracił on już swoją moc" i teraz "rząd zacznie w końcu słuchać argumentów sprzymierzonych prezesów izb zawodów zaufania publicznego".

Nie ufają władzy?

Nasi rozmówcy z izb branżowych są jednomyślni, że Polski Ład przyczyni się do utrwalenia niesprawiedliwości podatkowej, która szerzy się w Polsce.

Przykład pierwszy z brzegu: podatki powinni płacić wszyscy, a tymczasem zwolnieni są z nich rolnicy czy osoby do 26. roku życia.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Ponadto, bez względu na źródło dochodu, podatki powinny być takie same dla wszystkich. Tymczasem lekarz, który zarabia dziś na etacie 200 tys. zł rocznie, ma tylko 3 tys. zł kosztu uzyskania przychodu, zatem dochód do opodatkowania wynosi w jego przypadku 197 tys. zł. Przy takim dochodzie jego podatek wynosi 50 210 zł.

To o 19 810 zł więcej, niż płaci przedsiębiorca, który ma również 200 tys. zł przychodu rocznie i aż 40 tys. zł kosztu uzyskania przychodu oraz rozlicza się liniowo.

Zdaniem prof. Adama Mariańskiego, prezesa Krajowej Rady Doradców Podatkowych, dosypywanie pieniędzy do niewydolnego już systemu ochrony zdrowia poprzez podnoszenie podatków jest drogą donikąd.

– Już Monteskiusz zauważył, że wydatki państwa powinny być dostosowane do podatków, a nie na odwrót. Nie można w nieskończoność golić obywateli. Należy przeprowadzić uczciwą analizę strukturalno-kosztową systemu ochrony zdrowia, a dopiero potem proponować obywatelom ewentualne wyższe podatki – komentuje profesor.

Dlaczego polskie elity tak bardzo bronią się przed nowymi daninami i proponują rządowi, by poszukał alternatywnych sposobów na dofinansowanie systemu ochrony zdrowia, ale już nie ich kosztem?

Zdaniem prof. Roberta Gwiazdowskiego, adwokata i doradcy podatkowego, ludzie chętniej płacą podatki tam, gdzie ufają władzy i mają przekonanie, że ich ciężko wypracowane pieniądze nie są marnotrawione lub wręcz defraudowane.

Jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się w Ministerstwie Finansów, szanse, że postulaty prezesów izb zostaną uwzględnione, są nikłe. Chyba że zapadnie inna decyzja polityczna w tej sprawie.

Wybrane dla Ciebie