Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
oprac. KRO
|

Były współpracownik fiskusa USA skazany. Za przeciek dokumentów ws. Donalda Trumpa

10
Podziel się:

Charles Littlejohn, były współpracownik amerykańskiego urzędu podatkowego (IRS) został skazany w sądzie federalnym w Waszyngtonie za przekazanie dokumentów podatkowych Donalda Trumpa i szeregu miliarderów "The New York Timesowi" i innym mediom. Wyrok to pięć lat więzienia, czyli najwyższy wymiar kary.

Były współpracownik fiskusa USA skazany. Za przeciek dokumentów ws. Donalda Trumpa
Donald Trump (PAP, PAP/EPA/ALLISON DINNER)

Charles Littlejohn to były pracownik firmy konsultingowej Booz Allen Hamilton, współpracującej z IRS. Był on autorem głośnych przecieków danych podatkowych Donalda Trumpa, opublikowanych przez "New York Timesa" w 2020 r. oraz innych najbogatszych Amerykanów, w tym: Jeffa Bezosa, Billa GatesaElona Muska, które udostępnił serwisowi propublica.org rok później.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Milioner radzi w co dziś opłaca się inwestować - Marian Owerko - Biznes Klasa #15

Były współpracownik fiskusa skazany ws. Trumpa

38-latek już w 2023 r. przyznał się do winy w ramach ugody. Dzięki niej otrzymał jeden zarzut nielegalnego ujawniania danych podatkowych.

Jego prawnicy ubiegali się o wyrok od 8 do 18 miesięcy pozbawienia wolności z uwagi na idealistyczną motywację skazanego. Jednak otrzymał on maksymalną przewidzianą prawem karę pięciu lat więzienia, 3-letniego dozoru i 5 tys. dolarów grzywny.

To, co pan zrobił (...), było atakiem na naszą konstytucyjną demokrację – stwierdziła sędzina Ana Reyes w trakcie ogłaszania wyroku.

Stwierdziła też, że surowy wyrok był konieczny, by odstraszyć potencjalnych naśladowców. Za maksymalną karą i przeciwko przyjmowaniu ugody wypowiadali się też republikańscy politycy, jak i prawnicy Donalda Trumpa.

Co zrobił Littlejohn?

Charles Littlejohn był pracownikiem firmy konsultingowej Booz Allen Hamilton, która z kolei współpracuje z wieloma agencjami amerykańskiego rządu, w tym IRS. Według śledczych w 2017 r. zatrudnił się w firmie (w której pracował wcześniej w latach 2008-2013) z intencją uzyskania dostępu do danych fiskusa i ich ujawnienia. Miał przy tym starannie zacierać ślady.

Jego działalność zaowocowała serią publikacji "The New York Timesa" we wrześniu 2020 r. Dziennik opisał wtedy historię zeznań podatkowych ówczesnego prezydenta USA z ponad 20 lat (on sam nie chciał ujawnić dokumentów podatkowych, mimo że obiecywał, że to zrobi).

Z publikacji "NYT" wynika, że Donald Trump zapłacił jedynie 750 dolarów podatku dochodowego w pierwszych dwóch latach swojej prezydentury. Nie zapłacił też ani centa w 10 z 15 poprzednich lat, gdyż zadeklarował duże straty. Zeznania podatkowe Donalda Trumpa zostały później zdobyte legalnie przez komisję budżetową Izby Reprezentantów.

Doradca urzędników poszedł za ciosem

Już w 2021 r., a więc rok później, Charles Littlejohn przekazał dane podatkowe dotyczące najbogatszych Amerykanów serwisowi propublica.org. Z dokumentów także wynikało, że szereg miliarderów (w tym m.in. Elon Musk, Bill Gates, Jeff Bezos, czy George Soros) też nie musieli płacić federalnego podatku dochodowego.

Dostarczone przez sygnalistę dane wskazują, że w latach 2014-2018 25 najbogatszych Amerykanów zapłaciło podatek w wysokości 3,4 proc. ich łącznego dochodu.

Charles Littlejohn wyraził skruchę z powodu swoich działań.

– Początkowo działał z poczucia moralnego obowiązku, ale wkrótce zrozumiał, że jego zachowanie było moralnie złe. Zamiast uratować system podatkowy, jego działania osłabiły IRS, podważyły zaufanie publiczne i pogwałciły prywatność tysięcy amerykańskich podatników – wyjaśnili jego obrońcy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(10)
Sax
2 miesiące temu
Trump jest tak samo skorumpowany jak u nas Kaczyński Duda morawiecki i cała reszta a głupim i ciemnym ludziom tacy imponują i dają się wykorzystywać
1 most za dal...
2 miesiące temu
Miejscowy leweaczek popełnił błąd, bo ujawnił dane innych (w dodatku piekielnie bogatych) lweaczków manifestujących swe politycznie poprawne (czyli lewicowe) poglądy, a faktycznie nie płacący podatków lub bardzo mało (Gates, Soros, etc - czyli elita lewicowego postępu). Gdyby bowiem poprzestał na ujawnieniu PITów Trumpa i jemu podobnych, to kasta w togach by go uniewinniła, a postępowe media nosiłyby go na sztandarach. A tu klops.
Adler
2 miesiące temu
W Polsce z ramienia KO&Co dostałby się do Sejmu i jakiś stołek w komisji ds inwigilacji czy czegoś tam albo od razu do Brukseli
SM etui
2 miesiące temu
U nas też tak podobnie chyba zdarza się. Dziennikarz za prowokacje sędziego z Gdańska dostał wyrok.
hhj
2 miesiące temu
Gdyby ujawnil zeznania przecietnego kowalskiego dostsłby 3mc w zawiasie