PiS chce cofnąć własną reformę. "Piroman gasi pożar"

Prawo i Sprawiedliwość chce wrócić do zryczałtowanej składki zdrowotnej i odwrócić jedną z kluczowych zmian Polskiego Ładu. Piotr Kuczyński w rozmowie z money.pl ocenia, że to polityczna próba naprawiania problemu, który wcześniej stworzyło samo PiS. Ostrzega jednak, że prosty powrót do dawnych zasad mógłby uderzyć w finanse Narodowego Funduszu Zdrowia.

Piotr Kuczyński: politycy nie odważą się na zmiany o ile wielki kryzys ich nie wymusiPiotr Kuczyński o pomyśle Przemysława Czarnka: politycy nie odważą się na zmiany, o ile wielki kryzys ich nie wymusi
Źródło zdjęć: © PAP, X | ZipZapic.com
Paweł Gospodarczyk

Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało zmianę zasad naliczania składki zdrowotnej. Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, mówił w poniedziałek o powrocie do zryczałtowanej składki i "likwidacji błędnej decyzji rządu Mateusza Morawieckiego". Chodzi o rozwiązania wprowadzone wraz z Polskim Ładem, które szczególnie mocno zmieniły obciążenia przedsiębiorców.

Rząd Mateusza Morawieckiego wprowadził w Polskim Ładzie m.in. 9-proc. składkę zdrowotną nieodliczaną od podatku dla przedsiębiorców rozliczających się według skali, 4,9 proc. dla podatku liniowego oraz trzy poziomy składki dla ryczałtowców.

Nową propozycję PiS ostro ocenia Piotr Kuczyński, ekspert ds. rynków finansowych, analityk Domu Inwestycyjnego Xelion.

Propozycje Prawa i Sprawiedliwości w sprawie składki zdrowotnej przypominają mi, oczywiście, piromana, który podpala dom i pierwszy biegnie do jego gaszenia – mówi w rozmowie z money.pl.

"To było de facto podniesienie podatków"

Kuczyński przypomina, że źródłem obecnego sporu jest reforma wprowadzona przez Polski Ład. – W 2021 roku Polski Ład, zwany nieładem, premiera Morawieckiego doprowadził do zmiany sposobu liczenia składki. Nie wchodząc w szczegóły, każdy może je sobie sprawdzić, polegała na tym, że zamiast płacenia 9 proc. składki i odliczania z podatku 7,75 proc., czyli de facto płaciło się 1,25 proc. brutto po odliczeniu części kosztów, po reformie płaciło się po prostu 9 proc. To było, wcale nie ukryte, de facto podniesienie podatków – ocenia.

Teraz, jak zauważa ekspert, PiS chce odwrócić część własnej reformy. – Teraz PiS chce być dobre dla firm i obywateli i wrócić do starego systemu – mówi Kuczyński.

Taki kierunek zapowiedział wprost Przemysław Czarnek. Polityk PiS mówił, że partia chce "wrócić do ustawień fabrycznych" i cofnąć zmianę, która – jak sam przyznał – uderzyła szczególnie w mikroprzedsiębiorców.

Co z pieniędzmi dla NFZ?

Zdaniem Kuczyńskiego na drodze do prostego odtworzenia wcześniejszego modelu stoi jednak podstawowy problem: finansowanie ochrony zdrowia.

Dzięki zmianom do NFZ wpływało rocznie ponad 80 mld zł więcej niż przed nimi. Opozycja grzmi w sprawie opieki zdrowotnej. Słusznie grzmi, ale jak uzupełni NFZ te 80 mld zł po powrocie do starego sposobu liczenia składki? – pyta analityk.

I dodaje: – Fundusz już teraz ma duży deficyt, zmiana składki dobiłaby system ochrony zdrowia.

To właśnie źródło finansowania ewentualnej obniżki składki może więc stać się jednym z najważniejszych punktów sporu wokół propozycji PiS. Samo zmniejszenie obciążeń przedsiębiorców oznaczałoby konieczność znalezienia pieniędzy w innym miejscu, jeśli poziom finansowania świadczeń zdrowotnych miałby zostać utrzymany.

"Nie da się wrócić do starego systemu"

Kuczyński uważa, że problem jest szerszy niż sama składka zdrowotna. – Nie da się wrócić do starego systemu, ale jedno jest pewne: system podatkowy, ochrony zdrowia i emerytalny są do całkowitej zmiany – stwierdza.

Jednocześnie nie spodziewa się, by politycy zdecydowali się na gruntowną przebudowę tych systemów w normalnych warunkach politycznych. – Problem w tym, że politycy nie odważą się na zmiany, o ile wielki kryzys ich nie wymusi – podsumowuje Piotr Kuczyński.

Spór o składkę już doprowadził do publicznego starcia wewnątrz samego PiS. Mateusz Morawiecki skrytykował propozycję swojej partii, przekonując, że oznaczałaby ona większe korzyści dla najlepiej zarabiających przedsiębiorców. Były premier nazwał ją rozwiązaniem "rodem z Leszka Balcerowicza".

Tym samym dyskusja o składce zdrowotnej przestała być jedynie sporem między rządem a opozycją. Stała się również sporem o bilans jednej z najważniejszych i najbardziej kontrowersyjnych reform podatkowych poprzedniego rządu.

Wybrane dla Ciebie