Rewolucja w podatkach o krok bliżej. Jest decyzja Sejmu

Marta Bellon
Rząd
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Flickr | KPRM

Sejm uchwalił w czwartek ustawę, która podnosi próg podatkowy w PIT ze 120 tys. zł do 130 tys. zł, wprowadza drugi próg w wysokości 150 tys. zł oraz nową, 24-procentową stawkę dla dochodów między 130 a 150 tys. zł. Ustawa trafi teraz do Senatu.

Za ustawą głosowało 240 posłów, przeciw było 58, a wstrzymało się 135.

Przyjęte przez posłów przepisy to realizacja zapowiedzi premiera Donalda Tuska i ministra finansów Andrzeja Domańskiego z sierpnia. Podwyższają próg podatkowy ze 120 do 130 tys. zł. Stawka poniżej tego progu pozostanie na poziomie 12 proc.

Wprowadzają również nowy próg obejmujący dochody w przedziale od ponad 130 do 150 tys. zł ze stawką 24 proc. Dochody powyżej 150 tys. zł zostaną objęte stawką 32 proc.

Progi podatkowe po nowemu. Premier: skorzysta 3,5 mln podatników

Przypomnijmy: obecnie stawka PIT wynosi 12 proc. dla dochodów nieprzekraczających 120 tys. zł rocznie. Po przekroczeniu tej kwoty PIT rośnie od razu do 32 proc.

– Zmiany podatkowe oznaczają, że skorzysta około 3,5 mln podatników w przyszłym roku, a ta grupa będzie rosła, mniej więcej o 0,5 mln zł w kolejnym roku, co wynika z rosnących płac i wzrostu gospodarczego – mówił w sierpniu premier Donald Tusk.

Przegłosowana przez posłów w czwartek ustawa trafi teraz do Senatu, a gdy przejdzie cały proces legislacyjny, znajdzie się na biurku prezydenta.

Co zrobi tym razem prezydent Nawrocki?

Pod koniec sierpnia Paweł Szefernaker, szef gabinetu prezydenta Karola Nawrockiego, odniósł się do propozycji podatkowych rządu Donalda Tuska.

"Mamy skomplikowane podatki? Rząd chce je jeszcze bardziej skomplikować zamiast podnieść kwotę wolną, tak jak obiecywał w kampanii wyborczej. Nowa stawka PIT: 24 proc. i do tego wyższy CIT dla firm i niższy limit dla ryczałtowców. Krótko mówiąc: więcej liczenia, więcej zasad, więcej zamieszania" – stwierdził.

Przypomniał też wtedy, że prezydent przygotował własny projekt ustawy ws. zmian w podatkach, który w sierpniu ubiegłego roku złożył w Sejmie i który utknął w sejmowej "zamrażarce". Projekt zakłada podniesienie progu podatkowego do 140 tys. zł dla wszystkich, zwolnienie z PIT dla rodziców z co najmniej dwojgiem dzieci do 140 tys. zł na osobę.

Tomasz Żółciak, dziennikarz money.pl i Wirtualnej Polski informował wówczas, że grono prezydenckich analityków i doradców przygląda się szykowanej przez rząd reformie podatków.

Jak tłumaczył, sam fakt, że Pałac analizuje i już uzbraja się tak zdecydowane narracyjnie argumenty, może świadczyć o tym, że bliżej jest do zawetowania niż podpisania reformy podatkowej w tym kształcie. Choć współpracownik Karola Nawrockiego zalecał wstrzemięźliwość. – To jeszcze nie oznacza, że będzie weto. Decyzji nie ma – mówił w sierpniu.

Podatki po nowemu. Kto skorzysta?

– Zmiana staje się odczuwalna od ok. 12 tys. zł brutto miesięcznie. To rozwiązanie łagodzi najbardziej krytykowaną cechę obecnej skali, czyli skok stawki z 12 od razu na 32 proc. – tłumaczył w money.pl ekspert podatkowy Piotr Juszczyk.

Wskazywał, że dla pracownika na etacie oznacza to maksymalnie 300 zł miesięcznie więcej na koncie, czyli 3600 zł rocznie – pełną korzyść osiąga każdy zarabiający od ok. 14,8 tys. zł brutto.

Zmiany
© Piotr Juszczyk

Kierunek zmian rozmówca money.pl oceniał dobrze. – Od lat krytykowałem brutalny skok stawki z 12 od razu na 32 proc. i stawka pośrednia to miękkie lądowanie. Ale zabrakło najważniejszego – corocznej waloryzacji progów. Bez niej inflacja dalej będzie nam po cichu podnosić podatki i za kilka lat wrócimy do tej samej dyskusji – mówił Piotr Juszczyk.

Wybrane dla Ciebie