Części amerykańskiego myśliwca trafiły do Chin. Pekin mówi, że o niczym nie wie

Firma kurierska skierowała przez Chiny przesyłkę z elementami amerykańskiego myśliwca F-35, która miała trafić z Australii do Stanów Zjednoczonych. Chińskie władze przejęły części i mimo próśb Pentagonu nie przekazały ich dotąd USA. Sprawę badają amerykańscy urzędnicy i Kongres.

F-35 - zdjęcie ilustracyjneF-35 - zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Jacob
Tomasz Sąsiada

O sprawie pisze w piątek Bloomberg. Jak tłumaczy agencja, w przesyłce znajdowała się osłona kabiny oraz pokrywa komory uzbrojenia myśliwca F-35, które miały trafić do serwisu i zostać naprawione albo zutylizowane. Oba podzespoły pokryto materiałem pochłaniającym fale radarowe, który ma znaczenie dla właściwości stealth samolotu. Transport, realizowany przez UPS, miał przebiegać z Australii do San Francisco przez Koreę Południową i Tajwan, czyli państwa współpracujące ze Stanami Zjednoczonymi w dziedzinie obronności. Australia posiada ponad 70 takich samolotów i pełni funkcję regionalnego ośrodka obsługi oraz dystrybucji części do F-35.

Po opóźnionym wylocie z Australii przesyłka najpierw trafiła do Seulu. Następnie pracownik UPS skierował ją na samolot, którego trasa obejmowała Hongkong. Według osoby zaznajomionej ze sprawą przyczyną był zamiar przyspieszenia opóźnionej dostawy. Pracownik firmy miał nie zauważyć wiadomości od DSV, przedsiębiorstwa logistycznego działającego na rzecz firmy Lockheed Martin, która jest producentem F-35. W e-mailu wskazano, że przesyłka nie może przechodzić przez Hongkong. Taki wymóg wynikał z amerykańskich przepisów dotyczących eksportu technologii wojskowych, znanych jako ITAR.

Chiny przejęły wojskowe podzespoły

Gdy części znajdowały się w Hongkongu, przejęły je chińskie władze. Pentagon zwrócił się o ich odzyskanie, ale Chiny dotąd ich nie oddały. Pekin publicznie zaprzeczył, by wiedział o opisanym zdarzeniu.

Pentagon i Lockheed Martin przekonują, że przejęte elementy nie nadają się do dalszego wykorzystania. Firma uznała je także za podzespoły o niskim ryzyku wykorzystania przez przeciwnika. Innego zdania są jednak osoby zajmujące się bezpieczeństwem technologii F-35. Diana Maurer z US Government Accountability Office wskazuje, że w osłonie kabiny znajduje się wiele rozwiązań technicznych, a fizyczny dostęp Chin do części może ułatwić analizę amerykańskich zdolności stealth.

Kto odpowiada za transport części wojskowych

Globalny program utrzymania F-35 i magazyn części zamiennych nadzoruje przede wszystkim Lockheed Martin. Producent korzysta przy przewozie podzespołów z usług prywatnych firm logistycznych. W swoim oświadczeniu firma podkreśla, że nie wybiera tras całkowicie samodzielnie, ponieważ zatwierdzone opcje transportu wskazuje rząd USA, a przewoźnik ma odpowiadać określonym parametrom.

Wykorzystywanie komercyjnych przewoźników wynika ze skali dostaw. Pentagon ma własne struktury logistyczne, lecz wykonawcy dostarczający sprzęt wojsku oraz sojusznikom nie mogą - z powodu kosztów - korzystać z wojskowego samolotu transportowego przy każdej naprawie lub wysyłce części. Według US Transportation Command, czyli Dowództwa Transportu Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych, ok. 85 proc. niewielkich przesyłek z częściami wojskowymi przewozi się drogą lotniczą za pośrednictwem firm komercyjnych.

Takie przewozy podlegają kilku systemom kontroli eksportu. W tym przypadku kluczowa instrukcja dotycząca zakazu tranzytu przez Hongkong nie została jednak uwzględniona. Amerykański resort obrony odciął się od odpowiedzialności za ten konkretny transport. US Transportation Command przekazało, że nie uczestniczyło w jego organizacji ani realizacji.

Trwa dochodzenie

Pentagon współpracuje z amerykańskimi organami oraz przedstawicielami przemysłu nad odzyskaniem elementów, wyjaśnieniem przebiegu zdarzenia i wprowadzeniem zabezpieczeń, które mają zapobiec podobnym przypadkom. Sprawę analizują komisje do spraw sił zbrojnych Izby Reprezentantów i Senatu, a także komórka Departamentu Stanu odpowiedzialna za przestrzeganie zasad eksportu uzbrojenia - tłumaczy Bloomberg.

Wybrane dla Ciebie