Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na

Ćwiąkalski: Źle, że dziennikarze dowiadują się pierwsi

0
Podziel się:

Minister sprawiedliwości krytykuje politykę informacyjną prokuratury.

Ćwiąkalski: Źle, że dziennikarze dowiadują się pierwsi
(PAP/Paweł Supernak)

Polityka informacyjna prokuratury musi zostać zmieniona - twierdziZbigniew Ćwiąkalski, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, odnosząc się do opóźnienia w poinformowaniu o przesłuchaniu przez prokuraturę Ryszarda Krauzego.

W TVN24 Ćwiąkalski przyznał, że także o zwolnieniu z aresztu dwóch dyrektorów Centralnego Ośrodka Sportu i on sam, i Prokurator Krajowy dowiedział się z opóźnieniem. Zapowiedział, że będzie wyjaśniał, jak to się stało.

Minister powiedział, że otrzymał już wyjaśnienia, dlaczego informację o stawieniu się Krauzego 21 grudnia w prokuraturze ujawniono dopiero 27 grudnia. "W przypadku spraw o znaczeniu ogólnopolskim opinia publiczna powinna uzyskać informację bez zwłoki" - podkreślił.

Według niego, nie chodzi o celowe ukrywanie informacji, bo "gdyby miało to być celowe, to zmiany na stanowiskach kierowniczych w prokuraturze są konieczne. Wolę przyjmować, że to był niekorzystny zbieg okoliczności".

Jak powiedział, regulamin wewnętrznego postępowania prokuratury podpisany przez ministraZbigniewa Ziobręw sierpniu 2007 roku nie przewiduje, by informować zwierzchników o każdym konkretnym postępowaniu prokuratorskim. Jest tam mowa tylko o podjęciu śledztw.

"Niemniej jednak my chcemy traktować to szerzej. Ja wykluczam tego typu sytuację, gdy dowiaduję się od dziennikarzy" - powiedział. "Zaraz po nowym roku Prokurator Krajowy odbędzie telekonferencję z prokuratorami apelacyjnymi, by jeszcze raz im o tym przypomnieć" - dodał Ćwiąkalski.

Przypomniał, że jeśli chodzi o zwolnienie z aresztu dyrektorów COS, to uzasadnienie prokuratury jest takie, że obaj podejrzani bardzo szeroko poinformowali o działaniach swoich i innych osób, a to umożliwiło prokuraturze postawienie zarzutów w tej sprawie.

Wczoraj "Rzeczpospolita" napisała, że zatrzymani znaleźli się na wolności kilka dni temu, gdyż sama prokuratora wniosła do sądu o zmianę środka zapobiegawczego z aresztu na kaucję oraz zakaz opuszczenia kraju. To prawdopodobnie oni - pisze gazeta - złożyli zeznania, dzięki którym aresztowano byłego ministra sportu Tomasza Lipca.

Pytany o zapowiadane przez białostocką prokuraturę umorzenie śledztwa w sprawie tzw. grupy trzymającej władzę, Ćwiąkalski podkreślił, że na razie to tylko zapowiedź, że śledztwo nie będzie przedłużane, a coś więcej będzie można powiedzieć po poznaniu uzasadnienia tej decyzji.

Przypomniał, że czym innym są ustalenia sejmowej komisji śledczej, które nie są praktycznie weryfikowane przez sąd, a czym innym akt oskarżenia prokuratury, która musi przedstawić sądowi twarde dowody. "Oczywiście, sprawa zawsze może być podjęta, jeśli takie dowody się pojawią jeśli ktoś przerwie zmowę milczenia i powie, jak było naprawdę, to oczywiście prokuratura wróci do tego śledztwa i je podejmie na nowo" - zapowiedział Ćwiąkalski.

wiadomości
wiadmomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)