wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

Orban "Człowiekiem Roku"! Kontrowersyjna polityka gospodarcza przynosi efekty

Fot. Szilard Koszticsak/MTI via AP

Viktor Orban otrzymał podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy tytuł "Człowieka Roku". Nie wszyscy eksperci uważają, że zasłużył, ale część docenia niektóre z wprowadzonych przez niego reform. W podobnym kierunku stara się iść polski rząd choć, zdaniem Rafała Trzeciakowskiego z FOR, kopiuje jedynie złe rozwiązania.

Tegoroczne Forum Ekonomiczne w Krynicy, z którego relacje można na bieżąco śledzić w money.pl, odbywa się pod hasłem "Europa w obliczu wyzwań - zjednoczeni czy podzieleni?". Oprócz Orbana zgłoszono również kandydatury papieża Franciszka, lidera KOD Mateusza Kijowskiego, trenera reprezentacji Polski w piłce nożnej Adama Nawałki oraz przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego.

Galę, na której poznaliśmy nazwisko "Człowieka Roku", poprzedziło spotkanie Kaczyński - Orban. Obaj politycy mają przemawiać na konferencji "Patriotyzm gospodarczy - Europa po Brexicie".

- W Brexicie upatruję ogromną szansę, jest możliwość kontrrewolucji kulturalnej. Musimy powiedzieć: wartości narodowe, religijne są ważne, trzeba to pielęgnować i chronić, trzeba to wpisać w dokumenty europejskie - mówił we wtorek w Krynicy podczas debaty z Jarosławem Kaczyńskim premier Węgier Viktor Orban.

Według niego przyczyną wyjścia Brytyjczyków z UE była postawa elit europejskich. - Elita europejska, decydenci, politycy, fachowcy, liderzy mediów - oni wmówili sobie przez ostatnie dwadzieścia lat, że właściwym kierunkiem rozwoju Europy jest to, aby zlikwidować nasze dotychczasowe tożsamości. Mówili: to już przeminęło - nie jest nowoczesne być Polakiem, Węgrem i Czechem, nie jest nowoczesne być chrześcijaninem czy wyznawcą innej wiary; proponowali nową tożsamość - tożsamość europejską - powiedział Orban.

Tymczasem - mówił - "Brytyjczycy powiedzieli nie, chcieli zostać Brytyjczykami".

- I to jest ta chwila; jest możliwość kontrrewolucji kulturalnej, to jest wielki moment - podkreślił. Według niego teraz skuteczni mogą być ci, którzy uważają, że "struktura człowieka nie zmieniła się, tożsamość narodowa i religijna nadal ma swoją rolę, (...) że nie ma tożsamości europejskiej, która mogłaby to wszystko zastąpić - mówił podczas debaty węgierski premier.

Viktor Orban jest niewątpliwie bardzo kontrowersyjną postacią, o której dużo się mówi wśród ekonomistów. Są oni jednak podzieleni w opinii, czy należy mu się to wyróżnienie.

- Z pewnością jest to człowiek ostatniego pięciolecia w Europie - komentuje doktor Marcin Kędzierski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. - Orban przywrócił klasyczny model uprawiania polityki, który nie jest oparty na decyzjach urzędniczych, a na pewnej woli politycznej. Na Węgrzech wiele decyzji jest podejmowanych jednoosobowo. Tym samym wnosi nową jakość, która nie zawsze zasługuje na aprobatę, ale na pewno należy się mu uznanie - podkreśla ekonomista.

- Jeżeli chodziłoby o przyznanie nagrody politykowi, który osiągnął w przeciągu roku znaczące sukcesy w prowadzonej polityce gospodarczej, to takim politykiem nie był Viktor Orban - uważa Rafał Trzeciakowski, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju. Tłumaczy to m.in. sytuacją węgierskiej gospodarki, która w pierwszym półroczu tego roku wyraźnie wyhamowała.

Orbanomika, czyli ekonomia według premiera Węgier

Faktycznie działalność Viktora Orbana na polu gospodarczym w ostatnim roku nie była nadzwyczajna, ale trzeba mu oddać, że od momentu przejęcia władzy w 2010 r. dokonał na Węgrzech szeregu bardzo poważnych reform, o których mówiła cała Europa.

- Niestandardowa polityka rządu Orbana sprowadza się przede wszystkim do ręcznego sterowania gospodarką, od arbitralnego nakładania podatków sektorowych na branże z dużym udziałem kapitału zagranicznego, nacjonalizacji prywatnych funduszy emerytalnych i dużej części aktywów sektora bankowego, po prowadzenie robót publicznych na dużą skalę - podkreśla Rafał Trzeciakowski z FOR.

Wśród tych najbardziej kontrowersyjnych reform wymienia się m.in. likwidację Otwartych Funduszy Emerytalnych. Państwo przejęło w ten sposób około 10 mld euro. Orban ma na koncie także spektakularne obniżki podatków dla najbiedniejszych. Danina płacona przez osoby fizyczne spadła do najniższego poziomu w UE - 16 proc. Z drugiej strony - podatek od towarów i usług, czyli tzw. VAT, Orban podniósł z 25 do 27 proc. - to najwyższa stawka w Europie.

Niższe wpływy do budżetu z tytułu PIT miały zrekompensować wyższe podatki dla najbogatszych czy nowe daniny nałożone na instytucje finansowe - banki i firmy ubezpieczeniowe. Rząd z czasem wycofał się z obciążenia nimi firm telekomunikacyjnych i sieci handlowych. W przypadku marketów Komisja Europejska stwierdziła, że opłata nie powinna być zróżnicowana ze względu na wysokość obrotu, a przypomnijmy, że maksymalna stawka wynosiła aż 6 proc. Na Węgrzech wprowadzono też forsowany przez Solidarność zakaz handlu w niedzielę.

Zdecydowane działania Orban podjął w związku z gigantycznym problemem kredytów frankowych. Najpierw w 2011 r. dał klientom banków możliwość jednorazowej spłaty zobowiązań po specjalnie zaniżonym kursie. Następnie również pozwolił spłacać zadłużenie po kursie niższym niż rynkowy, przerzucając koszty restrukturyzacji na banki. W ostatniej fazie, banki zostały zmuszone do zwrotu części odsetek i prowizji niesłusznie naliczanych w trakcie okresu kredytowania.

Premier Węgier, szukając oszczędności, nie wahał się także sięgnąć po cięcia wydatków, m.in. w rozrośniętym socjalu. Ograniczył zasiłki dla bezrobotnych oraz emerytury pomostowe. Kontynuował podnoszenie wieku emerytalnego.

Orban postawił sobie za cel przywrócenie majątku państwowego. Duże udziały wcześniej sprywatyzowanych firm powróciły w ręce urzędników. Mowa choćby o energetycznym gigancie MOL, który jest trzecią największą firmą w Europie Środkowo-Wschodniej. Podobne działania przeprowadzone były w sektorze finansowym.

Dokonując zmian, nie oszczędził konstytucji, której zapisy były wielokrotnie zmieniane. Orban podniósł rękę m.in. na niezależny bank centralny, ograniczając jego pozycję oraz poważnie ingerował w działalność mediów i sądów.

Jak z perspektywy czasu ocenić te wszystkie zmiany? Marcin Kędzierski, dyrektor programowy Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, wskazuje na różne perspektywy, z których można patrzeć na dokonania Orbana. - Obywatele Węgier politykę gospodarczą oceniają raczej pozytywnie. Z punktu widzenia Polski Orban bardziej kojarzy się z bliskimi stosunkami z Rosją, co jest dużym problemem. To też nasz konkurent w walce o przywództwo w regionie, m.in. w relacjach z Chinami. Z kolei przez Europę jeszcze parę lat temu Orban był uznawany za enfant terrible (z francuskiego - dosłownie okropne dziecko, w przenośni - osoba łamiąca wszelkie reguły - przyp. red.). Teraz jednak, w związku z kryzysem imigracyjnym, wypowiedzi premiera Węgier przez wielu polityków UE uznawane są za racjonalne. W kontrze do otwartej polityki choćby kanclerz Niemiec Angeli Merkel - komentuje ekonomista.

Na drugiej stronie o tym, co jest największą gospodarczą bolączką Węgier

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie