wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Czym różni się doradca finansowy od doradcy inwestycyjnego?

Czym różni się doradca finansowy od doradcy inwestycyjnego?

Fot. aldomurillo/iStockphoto

Nazwy obu zawodów brzmią bardzo podobnie. Tymczasem różnica jest ogromna i bardzo istotna z punktu widzenia klienta. Doradca inwestycyjny jest fachowcem, którego wiedza i przygotowanie są potwierdzone licencją Komisji Nadzoru Finansowego. Doradca finansowy to przede wszystkim sprzedawca.

Określenia doradca inwestycyjny oraz doradca finansowy dość nieszczęśliwie brzmią podobnie. Wspólny człon doradca, a także fakt, że zarówno stwierdzenie finansowy jak i inwestycyjny odnoszą się do pieniędzy sprawia, że wiele osób myli czy wręcz nie rozumie różnicy pomiędzy tymi dwoma sformułowaniami. A różnica ta jest ogromna i bardzo istotna z punktu widzenia klienta.

Doradca inwestycyjny to określenie, które można stosować jedynie do osób posiadających licencję Komisji Nadzoru Finansowego.



Uzyskanie takiej licencji wymaga zdania trzystopniowego egzaminu, który aktualnie składa się z następujących bloków tematycznych: zagadnienia prawne, rynki i instrumenty finansowe, statystyka i wartość pieniądza w czasie, ekonomia, finanse przedsiębiorstw, rachunkowość finansowa, obowiązki informacyjne emitentów i analiza sprawozdań finansowych, analiza i wycena instrumentów dłużnych, analiza i wycena instrumentów udziałowych, analiza i wycena instrumentów pochodnych i alternatywnych, zarządzanie portfelem, etyka i przeciwdziałanie przestępstwom na rynku kapitałowym.

Jest to egzamin trudny, wymagający intensywnego i długiego przygotowania. Według opinii zdających sama wiedza teoretyczna najczęściej nie wystarcza, żeby go zdać. Potrzebna jest jeszcze praktyka.

Tylko 353 licencjonowanych doradców w Polsce

Między innymi z tego powodu obecnie w Polsce na liście licencjonowanych doradców inwestycyjnych są tylko 353 osoby. Mają one uprawnienia do doradzania w zakresie inwestycji w instrumenty finansowe oraz zarządzania portfelem takich instrumentów na zlecenie klienta. Czyli mówiąc prościej - mogą rzeczywiście podpowiadać klientowi w co powinien inwestować lub robić to za niego w sytuacji, gdy powierzy im on swoje środki do inwestowania, taka usługa nazywana jest asset management. Aktualnie w Polsce tylko i wyłącznie licencjonowani doradcy inwestycyjni mają takie uprawnienia.

W przypadku doradcy finansowego, mimo podobnie brzmiącej nazwy mamy do czynienia z kompletnie innym zakresem umiejętności i kompetencji. W Polsce doradcą finansowym może być praktycznie każdy, ponieważ nie ma żadnych wymogów formalnych, żeby używać takiego tytułu. W praktyce oznacza to, że klient korzystający z usług doradcy finansowego nie mamy żadnych gwarancji, co do jego poziomu wiedzy oraz kwalifikacji. Ponadto doradca finansowy formalnie nie ma prawa doradzać klientowi w co dokładnie inwestować, a tym bardziej podejmować takich decyzji za niego. Zatem jest on tak naprawdę sprzedawcą produktów finansowych, które może przedstawiać i oferować swoim klientom, ale doradztwem inwestycyjnym zajmować mu się nie wolno.

Podsumowując – doradca inwestycyjny i doradca finansowy różnią się diametralnie. Doradca inwestycyjny jest fachowcem, którego wiedza i przygotowanie do zajmowania się inwestycjami zostało potwierdzone uzyskaną licencją Komisji Nadzoru Finansowego. Klienci korzystający z jego usług mają pewność, że jest profesjonalistą, który ma uprawnienia do tego, żeby doradzać. Doradca finansowy to przede wszystkim sprzedawca i z takiej perspektywy powinniśmy oceniać to, co nam oferuje.

Czy zatem doradca finansowy jest klientowi potrzebny? Tak, ponieważ nie każdy jest w stanie samodzielnie wybrać produkt inwestycyjny. Ponadto, choćby ze względu na ograniczoną liczbę doradców inwestycyjnych, nie wszyscy klienci są stanie skorzystać z ich porad i nie dla wszystkich byłoby to konieczne czy niezbędne oraz efektywne kosztowo.

Ważne jest jednak, by wybrać doradcę finansowego, który rzeczywiście zbada potrzeby finansowe klienta i przedstawi produkty czy rozwiązania w pełni odpowiadające jego indywidualnym potrzebom. Dlatego w kolejnym komentarzu opowiem o tym, jak poznać czy mamy do czynienia z profesjonalnym doradcą finansowym.

Czytaj w Money.pl
Przy inwestowaniu kieruj się kosztami
Warto zainteresować się samymi kosztami inwestycji, ponieważ mogą one mieć istotny wpływ na wysokość końcowego zysku - pisze dla Money.pl Krzysztof Szypuła, partner zarządzający Money Makers.
Giełda nie boi się złych prognoz. Zobacz co czeka GPW
Tylko krok dzieli WIG20 od przebicia poziomu 3000 punktów. Jeżeli się udam może urosnąć o kolejne 10 procent.
Akcje TP SA to ryzykowna inwestycja
Wyniki kwartalne Telekomunikacji Polskiej rozczarowały. Zysk netto był o 100 mln mniejszy niż rok temu. Dowiedz się co Money.pl sądzi o papierach telekomunikacyjnego giganta.
inwestowanie, doradztwo, doradca finansowy, doradca inwestycyjny
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
2014-07-15 15:50
Hmm, też przerobiłem mnóstwo takich firm.
Ostatecznie tylko Rocket Media spełniło moje oczekiwania. Okazali się moim partnerem, a nie dostawcą.
2014-07-14 21:29
To, że KNF od lat utrudnia zarabianie na produktach bankowych nie jest nowoścą. Licencjonowany doradca (licencja KNF) a ten, który zaliczył szkolenia międzynarodowe/narodowe prywatnie, ale potencjalnie nie ma prawa doradzać, gdyż np. nie posiada własnej działalności to w zasadzie to samo. W świetle prawa NIE, ale dla Klienta, któremu zależy na odpowiednim produkcie bankowym (czyt. kredyt, leasing) nie robi to różnicy. Mało tego- aby zdać np. ACCA należy uiścić całkiem sporą kwotę i zaliczyć nie 3 a 14 egzaminów. Liczby mówią same za siebie. Jednak jeśli ktoś np. nie ma kasy na założenie własnej działalności lub jej utrzymywanie, teoretycznie i w świetle przepisów nie może nic powiedzieć klientowi. A ten (klient) da się urobić pięknym słowom panu z papierkiem KNFu.
Oczywiście zdaję sobie świetnie sprawę z tego, że większość tzw. doradców finansowych to zwykli pośrednicy bankowi, którzy sprzedadzą kredyt bardziej opłacalny, ale dla siebie. Klient zamiast kredytu na niskim procencie dostaje opcję nie tylko z oprocentowaniem, które go dobije, ale i z ubezpieczeniem za kilka tysięcy, którego w życiu by nie potrzebował.
Ten temat ukrytych opłat jest znany doskonale emerytom wpuszczającym do domów sprzedawców energii elektrycznej.
Jednym słowem, jeśli komuś zależy na odpowiednim kredycie nie musi szukać daleko lecz dobrze.
Jeśli zaś zależy mu na np. funduszu inwestycyjnym, czy innej opcji tego typu musi wg. prawa polskiego zgłosić się do pana z dyplomem Komisji.
Tomasz K
91.90.183.* 2012-11-05 17:43
Miałem do czynienia z wieloma doradcami finansowymi min z Expandera, Open Finanse, Xeliona i Eu4ya. Zdecydowanie doradcy z Eu4ya oraz Expander wiedzieli co mówią. Reszta - różnie. Nie twierdzę, że wypadli źle, ale nie zrobili na mnie tak dobrego wrażenia jak Ci wymienieni wyżej.
Zobacz więcej komentarzy (13)