Spadek indeksów rzędu dziesiętnych procenta nie robią wrażenia po ostatnich wzrostach. Inwestorzy wzięli oddech.
Na wczorajszej sesji w USA właściwie nic się nie stało. Indeksy spadły, ale niewiele: S&P stracił 0,38 proc., Dow Jones 0,19 proc. a Nasdaq 0,54 procent. Taką sesję po poniedziałkowej śmiało można nazwać realizacją zysków, a to i tak niewielką.
Amerykanie cały czas zapatrzeni są we wzrosty i szukają tylko pretekstów do wzrostów. W tym tygodniu zaszkodzić im mogą skutecznie właściwie tylko dwa wydarzenia. W czwartek poznamy wyniki tzw. _ stress testów _, czyli badani odporności banków na różne negatywne scenariusze, a w piątek - stopę bezrobocia w kwietniu.
Czwartkowe dane musiałyby mocno negatywnie zaskoczyć, bo już od jakiegoś czasu do inwestorów wyciekają nieoficjalne wyniki testów. Wczoraj Reuters podał, że 10 z 19 badanych banków będzie potrzebowała zasilenia w kapitał. I co? I nic - reakcja inwestorów mówi chyba sama za siebie.
Pozytywnym czynnikiem jest także pozostanie indeksu S&P500 powyżej psychologicznej granicy 900 punktów.