wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
W PO trwa walka o blisko 300 stołków w spółkach?

W PO trwa walka o blisko 300 stołków w spółkach?

Fot. PAP/Radek Pietruszka

- Politycy PO pokłócili się o kasę. Ludzie premiera Donalda Tuska z Trójmiasta chcą zagwarantować sobie intratne finansowo stanowiska w spółkach Skarbu Państwa - twierdzą nie tylko politycy opozycji, ale też koalicyjnego PSL. Na drodze stanął im drugi człowiek w państwie, marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna. Zablokował projekt ustawy, który zmieniłby sposób powoływania władz w spółkach. Do wzięcia jest około 300 stanowisk. Jak sprawdził Money.pl, tylko na jednym z nich rocznie można zarobić nawet 2 miliony złotych.

Doradca premiera i szef działającej przy nim Rady Gospodarczej Jan Krzysztof Bielecki wymyślił sposób na zapewnienie kontroli na tymi spółkami, nawet po przegranych wyborach.

W ostatnich tygodniach próbowano ekspresowo przeprowadzić przez Sejm projekt Ustawy o zasadach wykonywania niektórych uprawnień Skarbu Państwa. Po przeforsowaniu tych pomysłów rady nadzorcze najważniejszych firm powoływałby dziesięcioosobowy komitet nominacyjny. Teraz członków rad wybiera w konkursach minister skarbu. Komitet byłby organem niezależnym od rządu, ale powoływanym przez niego na pięć lat i - uwaga - nieodwoływalnym.

Toczy się rozgrywka między Bieleckim a Gradem
- Podejrzany był już sam pośpiech, z jakim próbowano przyjąć projekt -
opowiada Money.pl Ryszard Zbrzyzny, poseł SLD zasiadający w sejmowej komisji Skarbu Państwa.

- Tak skomplikowany projekt, który zmieniał zapisy w ponad 20 innych ustawach, skierowano od razu do komisji, zamiast wprowadzić go pod obrady Sejmu. To dowód na to, że rząd chce bardzo szybko przeforsować nieakceptowane społecznie zmiany - twierdzi poseł.

Jego zdaniem to przykład skoku na kasę: Najlepszym dowodem jest powołanie dziesięcioosobowego komitetu nominacyjnego z wielkimi uprawnieniami. Ludzie powołani do niego przez rząd byliby nieusuwalni przez pięć lat, a więc ferajna Tuska nawet po przegranej w wyborach zachowałaby decydujący wpływ na obsadę stanowisk w spółkach Skarbu Państwa. To dla nich klucz do zachowania władzy nad gospodarką - mówi Zbrzyzny.

Podobnie ocenia to Adam Hofman z PiS, także zasiadający w komisji Skarbu Państwa. Jego zdaniem głównym powodem gorączkowych prac nad przeforsowaniem zmian jest chęć zapewnienia sobie przez Donalda Tuska i jego ludzi stanowisk w biznesie, a co za tym idzie wielkich pieniędzy. - Jeżeli nowy rząd będzie chciał to odkręcić, będzie musiał zmienić ustawę, a to nie jest takie proste - argumentuje w rozmowie z Money.pl Hofman.

Jest o co walczyć, w zarządach można zarobić ponad dwa miliony rocznie

Listę podmiotów o kluczowym znaczeniu dla Skarbu Państwa ma opracować resort skarbu. Ma się na niej znaleźć się około 20-25 dużych firm, w których państwo ma decydujący głos, działających w strategicznych sektorach. M.in. w energetyce, bankowości, zbrojeniówce i branżach paliwowej oraz wydobywczej.

Wiadomo, że w grę wchodzą m.in. takie giganty naszej gospodarki jak: KGHM Polska Miedź SA, PKN Orlen, PGE, PKO BP, PGNiG, PGE. Niewykluczone, że na liście znajdą się także: Tauron, Kompania Węglowa oraz szykowane do prywatyzacji: Lotos, Enea i Jastrzębska Spółka Węglowa.

źródło: Money.pl

Rada Gospodarcza przy premierze chce, by były to tzw. narodowe czempiony. Czyli firmy zdolne do konkurowania z międzynarodowymi gigantami. Dlatego mają nimi zarządzać najwyższej klasy fachowcy. Ma to zapewnić nowa procedura wyboru członków rad nadzorczych. Teraz są oni wyłaniani w konkursach. Rząd chce, by rekomendował ich właśnie komitet nominacyjny. I to właśnie ma być kością niezgody na linii Schetyna - Tusk.

Stawka gry jest ogromna. Chodzi o niemal 300 dobrze opłacanych posad. W radach nadzorczych dużych spółek zasiada z reguły od 7 do 9 osób. I to właśnie one powołują członków zarządów. To kolejny łakomy kąsek. Z reguły jest to od 3 do 7 intratnych stanowisk.

Czy seks i narkotyki da się wliczyć do polskiego PKB?
Money.pl sprawdził, ile zarabiają członkowie zarządów i rad nadzorczych w firmach, które najprawdopodobniej znajdą się na liście kluczowych spółek. Z danych opublikowanych w raportach rocznych za 2009 rok wynika, że ich prezesi zarabiali od około 280 tys. zł do 2,2 mln zł rocznie.

Zdecydowanie najniższe pobory miał kierujący bankiem PKO BP Zbigniew Jagiełło - 60 tys. zł. Ale pełnił on funkcję p.o. prezesa zaledwie przez 3,5 miesiąca. Jerzy Pruski, który szefował bankowi wcześniej zainkasował 281 tys. zł. Zastępcy obu szefów przez cały rok także zarobili około 280 tys. zł.

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
pkn, spółki, pko, rząd, zbrzyzny, PO, balcerowicz, pis, sejm, pieniądze, ustawa, projekt, tusk, zarobki, platforma, schetyna, kasa, donald tusk, skarb, bielecki, hofman, pge, państwa, leszek balcerowicz, lts, kgh, pgn, adam hofman, grzegorz schetyna, ena, jan krzysztof bielecki, aziewicz, ryszard zbrzyzny, tadeusz aziewicz, tpe
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Knock.out.4
145.237.69.* 2011-02-15 12:19
może będą przystawką do LSD
wikarynka
46.113.72.* 2011-02-06 19:56
POlitycy są jak świnie-pchają się do koryta...
2011-02-02 13:59
To proste: banda z Gdańska kontra banda z Dolnego Śląska. O interesie RP nie ma co marzyć.
Zobacz więcej komentarzy (150)