wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
To koniec Polaków w Wielkiej Brytanii. Premier May stawia sprawę jasno

To koniec Polaków w Wielkiej Brytanii. Premier May stawia sprawę jasno

Fot. REUTERS/Dylan Martinez
W ciągu dwóch tygodni ma powstać manifest Partii Konserwatywnej, z którym ugrupowanie premier Theresy May pójdzie do czerwcowych wyborów. Co się w nim znajdzie? M. in. koniec swobodnego przepływu ludzi, wycofanie z jednolitego rynku i Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości - twierdzą brytyjskie media.

Jak donosi "Daily Mail", premier May chce w kampanii zagrać "va banque", by zaszachować wewnątrzpartyjną opozycję i dać jej znacznie silniejszy mandat do negocjacji z Brukselą. Manifest wyborczy będą bowiem musieli podpisać wszyscy Torysi, dzięki czemu zablokowanie Brexitu będzie znacznie trudniejsze.

A w nim znajdzie się wiele zapisów, sugerujących, że premier May liczy na mocne wyjście z Unii Europejskiej. - Kiedy Brytyjczycy głosowali za wyjściem, głosowali również za zakończeniem swobodnego przepływu ludzi - miała powiedzieć szefowa rządu. - Chcieli też, żebyśmy odzyskali kontrolę nad własnym prawem i nie podlegali pod Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

Koniec swobodnego przepływu ludzi to również koniec emigracji z Polski do Wielkiej Brytanii. A Wyspy były do tej pory jednym z ulubionym kierunkiem Polaków, wyjeżdżających z kraju za chlebem. I choć premier May nie wspomniała o konkretnych narodowościach, to jasnym jest, że właśnie Polacy mogą najbardziej ucierpieć na takim ostrym stanowisku Torysów.

- Chcemy mieć pewność, że wynegocjujemy najlepszy możliwy sposób opuszczenia Unii Europejskiej - dodała May. - Chodzi o to, by wziąć pod uwagę wszystkie kwestie, które niepokoją Brytyjczyków, takie jak kontrola granic, samorządność i kontrola własnych środków.

Jeden z informatorów z Partii Konserwatywnej powiedział "Daily Mail", że podpisanie manifestu przez wszystkich kandydatów zabierze im pole manewru i wyśle czytelny sygnał do Izby Lordów.

Ta bowiem również mogłaby zablokować Brexit, ale pod jednym warunkiem. Chodzi o tzw. "konwencję Salisbury". Zgodnie z nią, wyższa izba brytyjskiego parlamentu nie może zablokować pomysłów partii rządzącej, jeżeli są one wpisane w jej polityczny manifest. Jedyne co może zrobić, to opóźnić ich realizację o rok.

Strategię dobrze oceniają inni politycy Partii Konserwatywnej. - To rozsądny ruch, szczególnie w kontekście obietnic składanych przez premier May - stwierdził Dominic Raab, były minister sprawiedliwości z ramienia ugrupowania.

Rozwiązanie parlamentu brytyjskiego ma nastąpić w nocy z 2 na 3 maja, a wybory do Izby Gmin przewidziano na 8 czerwca. O zorganizowaniu wcześniejszych wyborów premier May poinformowała we wtorek.

Czytaj także
Polecane galerie
ooooo
2017-04-27 21:54
Muzułmanów sobie zatrzymajcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Będziecie tyrać na ich socjal i wciąż wyższe i wyższe żądania
ooooo
2017-04-27 21:54
Muzułmanów sobie zatrzymajcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Będziecie tyrać na ich socjal i wciąż wyższe i wyższe żądania
Gość
2017-04-27 18:02
"Rozwiązanie parlamentu brytyjskiego ma nastąpić w nocy z 2 na 3 maja, a wybory do Izby Gmin przewidziano na 8 czerwca." - kuń się uśmieje, jak po ichniej "nocnej zmianie" wygrają laburzyści i wycofają się z Brexitu tak jak PiS wycofał się z przyjęcia uchodźców zadeklarowanego przez PO.
Pokaż wszystkie komentarze (592)