Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Brytyjski Zarząd Statystyki poinformował o wycieku danych z ministerstwa

Brytyjski Zarząd Statystyki poinformował o wycieku danych z ministerstwa

Fot. pixabay.com/ CC0 Public Domain

Setki brytyjskich urzędników państwowych uzyskały wcześniej w tym tygodniu nieautoryzowany dostęp do danych o potencjalnym znaczeniu rynkowym zanim je oficjalnie opublikowano - poinformował podległy brytyjskiemu parlamentowi Zarząd Statystyki.

Zarząd ten, pełniący funkcję organu kontrolnego, wezwał brytyjskie ministerstwo pracy, by wyjaśniło, dlaczego komentarz na temat comiesięcznych danych na temat zatrudnienia został wysłany urzędnikom krótko przed jego opublikowaniem w środę. Dane te mówią o skokowym wzroście liczby miejsc pracy przy jednoczesnym osłabieniu dynamiki wzrostu płac - czyli wskaźników mających kluczowe znaczenie przy podejmowaniu przez centralny Bank Anglii decyzji w sprawie zmian stóp procentowych.

"Informacjami tymi ministerstwo podzieliło się z maksymalnie 300 osobami poprzez sieć mediów społecznościowych za sprawą kogoś, kto nie jest uprawniony do dostępu do danych statystycznych przed ich opublikowaniem" - głosi list Zarządu Statystyki do ministerstwa pracy.

Rzeczniczka resortu pracy oświadczyła, że doszło jedynie do rozpowszechnienia podsumowującego oświadczenia na temat sytuacji w dziedzinie zatrudnienia na mniej niż 10 minut przed opublikowaniem pełnych danych i że podjęto kroki zmniejszające ryzyko powtórzenia się takiego incydentu.

Zarząd Statystyki funkcjonuje niezależnie od Biura Statystyki Państwowej, które publikuje większość brytyjskich danych statystycznych. Chce on, by zerwano z obecną praktyką udostępniania ministrom i ich najbliższym doradcom większości kluczowych danych na temat gospodarki z 24-godzinnym wyprzedzeniem.

PAP
Czytaj także
Polecane galerie
Bongo112
37.47.46.* 2016-01-22 23:05
Sądzę, że hakerzy dobrze planują swoje cele i zapewne nie są nimi przeciętni Polacy, drobni ciułacze, którym nie starcza na życie i opłaty - a zmuszeni zostali do założenia kont bankowych przez pracodawców, aby banki miały tzw. "cash-flow". Szczególnie jest to wyrażne w przypadku beneficjentów OPS-u , którzy ze swoich bardzo małych zasiłków potrącane mają dodatki mieszkaniowe i energetyczne - po to, aby one szły przez banki z Urzędów dzielnicy do OPS, po czym na konta In Post, z których kont docierają dopiero do odbiorcy należności. Zatem te kwoty krążą po bankach bez sensu, co przywodzi na myśl bardzo głośny swego czasu"oscylator". Jaki to ma sens????