Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

NA ŻYWO. Twórca Amber Gold Marcin P. zeznaje: nic Polakom do zwrócenia nie mam

Dług publiczny Polski szybko rośnie. 80 tysięcy złotych na głowę

Dług publiczny Polski szybko rośnie. 80 tysięcy złotych na głowę

Fot. Witold Rozbicki/REPORTER

W parlamencie przeforsowano zmianę ustawy o finansach publicznych, która zawiesza tzw. pierwszy próg ostrożnościowy czyli sankcje za przekroczenie poziomu relacji długu publicznego do PKB powyżej 50 proc. Oficjalnie dług w Polsce zbliża się do poziomu 55 proc. PKB, jednak zdaniem ekonomistów, ale też analityków Eurostatu, w rzeczywistości jest dużo wyższy, a jego dalszy wzrost zacznie zagrażać wypłacalności państwa. Uwzględniając wszystkie zobowiązania, nie tylko te ujmowane w statystyce GUS, dług państwa przekroczył już 3 biliony złotych. Co oznacza blisko 80 tysięcy zł na każdego Polaka.

Wobec znacznie mniejszych od spodziewanych, podatkowych wpływów do kasy państwa, rząd Donalda Tuska zdecydował o zadłużeniu państwa o dodatkowe 16 mld zł,. Jednocześnie resorty mają obciąć wydatki o 8,5-8,6 mld zł. Oznacza to, że oficjalny dług publiczny wzrośnie do poziomu 886,5 mld zł, co będzie stanowić blisko 55 proc. wartości prognozowanego przez resort finansów na ten rok PKB Polski.

- Zawieszenie progu ostrożnościowego to fatalny sygnał. Oznacza, że rząd zamiast uzdrawiać i reformować finanse, w tym cała sferę wydatkową, woli zmieniać prawo tak by móc jeszcze bardziej nas zadłużyć - ocenia prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i były wiceminister finansów.

- Sam fakt zawieszenia progu jest zła decyzją, jednak tę decyzję łagodzi wprowadzenie reguły wydatkowej - twierdzi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan i członek Rady Gospodarczej przy premierze. Reguła wydatkowa jest podstawą do wyznaczania limitów wydatkowych, nałożonych na cały sektor finansów publicznych i fundusze celowe. Limit wydatków będzie uzależniony od tempa wzrostu PKB, oczekiwanego poziomu inflacji i ewentualnej zmiany podatków. - Ona ma być swoistym ogranicznikiem dla rządzących, choć nie idealnym, bo nie obejmie wydatków związanych z pozyskaniem funduszy europejskich - dodaje Starczewska-Krzysztoszek.

Polski dług wypada nieźle, ale tylko oficjalnie

- Diabeł tkwi w księgowości. GUS i rząd liczą dług nie uwzględniają różnego rodzaju funduszy, między innymi zobowiązań Krajowego Funduszu Drogowego czy długu związanego z zobowiązaniami wobec ZUS - mówi prof. Stanisław Gomułka. Jak wskazuje, już same obliczenia Eurostatu, czyli unijnego urzędu statystycznego wskazują, że szybko zbliżamy się do... trzeciego progu ostrożnościowego czyli 60 proc. wartości PKB.

- Rząd ratuje to, że liczy dług według innej metodologii niż europejska. Jednak od września będziemy musieli równolegle publikować wskaźniki makroekonomiczne, liczone według brukselskich sposobów. Na pewno nie będzie to wyglądało tak korzystnie jak teraz chwali się rząd - mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek. - Może zmieni to obowiązek uwzględniania czarnej strefy - czyli wartości rynku narkotykowego czy prostytucji. W jakiś sposób obniży to poziom wartości długu w porównaniu z tym, co tworzy nasza gospodarka - dodaje ze śmiechem.

Trzeba przy tym przyznać, że nawet z długiem liczonym przez Komisję Europejską i sięgającym 57,3 proc wartości PKB, na tle innych krajów wcale nie wypadamy najgorzej. Dług publiczny w strefie euro stanowi aż 92,2 proc. PKB Eurolandu - podał niedawno Eurostat. Aż 12 z 17 krajów strefy euro ma dług powyżej unijnej normy 60 proc. PKB. Wnioski nie brzmią ciekawie, mimo kilku lat zaciskania pasa zadłużenie Europy wcale nie chce spadać. Wręcz odwrotnie - rośnie, zarówno licząc w wartościach bezwzględnych, jak i w odniesieniu do PKB.

W I kwartale 2013 roku łączny dług publiczny krajów strefy euro sięgnął 8,75 bln euro. To o 150 mld euro więcej niż w IV kw. 2012 roku. Dług publiczny w tym czasie wzrósł z 90,6 do 92,2 proc. PKB. Ale przyczynił się do tego nie tylko wzrost zadłużenia, ale także recesja, która ogarnęła strefę euro. W I kw. 2013 roku gospodarka Eurolandu skurczyła się o 1,1 proc. w stosunku do I kw. 2012 roku.

Obecnie aż 12 krajów strefy euro nie spełnia unijnego kryterium dotyczącego wysokości długu publicznego. Ciągle najwyższy dług względem PKB ma Grecja - 160,5 proc. PKB. Dług publiczny Włoch przekroczył już 2 bln euro i sięga 130,5 proc. PKB, Portugalii - 127,2 proc. PKB, a Irlandii - 125,1 proc. PKB.

Na drugim biegunie jest Estonia, której zadłużenie stanowi 1,7 mld euro, czyli ledwie 10 proc. PKB tego niewielkiego kraju.

Źródło: Eurostat, MFW, *dług publiczny Polski liczony według metodologii Komisji Europejskiej

Poza Europą mocno zadłużone są Stany Zjednoczone - 80 proc., podobnie Kanada. Dług Islandii sięga blisko 130 proc. wartości PKB tego kraju. Zarówno tym krajom, jak i europejskim rekordzistom i tak sporo brakuje do światowego lidera, jeżeli chodzi o dług publiczny - Japonii. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego zadłużenie Japonii sięgnęło w tym roku już 245 proc. PKB.

Na drugiej stronie przeczytasz, jak z długiem radzą sobie inne kraje i jak na ich tle wypada Polska

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
bukajj2
37.47.17.* 2013-08-18 17:07
Jan Antony Vincent-Rostowski Rothfeld (ur. 30 kwietnia 1951 w Londynie) , jak widzimy na załączonym obrazku ,siedzi zamyślony i kombinuje jak by tu do końca ten kraj wykończyć.
andrzej560614
77.252.22.* 2013-08-18 17:05
Tak, to po prostu przeraża. Przerażają bezmyślne rządy, rozrzucanie naszych pieniędzy gdzie się tylko da i komukolwiek kto ma dostęp do koryta, a reszta – jakoś to będzie, ogłosi się wzrost i już, byle zedrzeć co się teraz da, bezkarność ustawowo zapewniona, dług żaden problem, czy za 5-10 lat ktoś o tej klice będzie pozytywnie wspominał?
Już wątpię. Podam przykład na swojej rodzinie, żona pracuje w oświacie i chroni ją tylko wiek przedemerytalny, ja po 34 latach pracy jestem bezrobotnym, starszy syn po studiach nie mógł znaleźć pracy i wyjechał za granicę, ani myśli wracać, młodszy syn kończy studia, w ubiegłym roku miał kłopoty ze znalezieniem bardziej atrakcyjnej praktyki i pojechał za granicę do pracy i już planuje wyjazd po studiach – czyli z nas 4-ech już wkrótce nie będzie nikogo aktywnego dla kraju i niebotycznie rozrośnięty fiskus nie będzie miał z kogokolwiek z nas zdzierać.
Po cichu zrobiło się nam ni stąd ni zowąd państwo policyjne i monstrualnie rozbudowana mafia skarbowa na usługach rządu ( a to dopiero przypadkowe towarzystwo partaczy, kolesiów i wzajemnej adoracji) i już nikt nawet nie wspomina o instytucji państwa przyjaznej dla ludzi, teraz są to dwa przeciwstawne obozy.
Minister finansów najpierw zakłada w budżecie 1,5 mld zł tytułem mandatów , później wyznacza pułap 70,6% "efektywności" mafii skarbowej - ten człowiek, niby minister (w końcu ma tylko wykształcenie licencjackie, bez magisterskiego, z żadnym doświadczeniem w kierowaniu większym projektem, chłopisko uczy się na naszym budżecie za nasze pieniądze, ot, co mu tam, pomylił się tylko na 50% w dziurze budżetowej - a w jakimś wyizolowanym świecie żyje, z ewidentnymi brakami myślowymi, a do tego otrzymuje kolejne stanowisko wicepremiera, żeby dbał "o swoich"), działania naszej władzy to chyba już tylko zabezpieczenie swojego bytu na zasadzie mafijnego wyciągnięcia od ludzi czego się da i naobiecywania, żeby tylko na wyborach jakoś przetrwać, z perspektywy czasu zauważam, że nawet partyjna mafia z czasów komuny nie była tak pazerna i bezczelna jak ci dzisiaj, nie składała się zresztą z takich partaczy jak dzisiaj, szkoda,że ta wywalczona w przeszłości wolność zupełnie zatraciła się w obecnej rzeczywistości stworzonej tylko dla wąziutkiej garstki beneficjentów, których tylko interesy zabezpiecza instytucja państwa ze wszystkimi dostępnymi służbami budżetowymi, które na dodatek my wszyscy musimy finansować, a tyle nam naobiecywano...
Niezmiernie frustruje to, że za taką klikę chronioną przez mafię skarbową i pozostałe służby represyjne walczyliśmy w dobie przemian, straszne, oni nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoją bylejakość i obiecanki cacanki, które są tylko przykrywką do rozkradania państwa, my wylewamy swoje żale, a oni śmieją się, dla mnie to jasne, że jak nie jesienią to przynajmniej przy najbliższych wyborach trzeba tą dworską kamarylę wyeliminować z dalszego rozkradania,a im zawsze zabraknie,jak nie dla siebie to dla swoich rodzin i zawsze będą uzasadniać że mafia skarbowa jest zawsze w takiej postaci potrzebna. Tylko komu oprócz nich? Dość,szkoda że do wyborów tak daleko, sporo jeszcze z nas wycisną i rozkradną, bo mówią że mogą.
alveo1
89.66.69.* 2013-08-18 14:48
Wprowadzić wyrok śmierci dla rządzących, co dopuszczają się takiego długu publicznego!!Nikt nie będzie pchał się wtedy do władzy w obawie o ścięcie fizyczne głowy!! Wtedy podejmą się tylko fachowcy i nie będzie problemu jak obecnie!!! Wtedy Tusk musi uciekać , gdzie pieprz rośnie!!!
Zobacz więcej komentarzy (117)