wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Klauzula unikania opodatkowania wraca. Minister Finansów będzie miał nowy bat

Klauzula unikania opodatkowania wraca. Minister Finansów będzie miał nowy bat

Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Prawo i Sprawiedliwość wraca do pomysłu poprzedników - Ministerstwo Finansów chce wprowadzić klauzulę przeciwko unikaniu opodatkowania, która pozwoli ministrowi na walkę ze spadającymi wpływami z CIT. Za 20 tysięcy złotych podatnik będzie mógł uzyskać opinię, czy minister nałoży na niego większą daninę czy jest bezpieczny.

Pod koniec roku Ministerstwo Finansów opublikowało projekt zmian w ordynacji podatkowej. Głównym tematem nowelizacji jest klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania, która była proponowana jeszcze przez Mateusza Szczurka, poprzedniego ministra finansów, ale ostatecznie wypadła z wprowadzonej ustawy.

Propozycje były dla części biznesu zbyt kontrowersyjne i niektóre środowiska wprost sugerowały, że ustawę zakwestionuje Trybunał Konstytucyjny. Podobna klauzula funkcjonowała już w Polsce w 2002 i 2003 roku, jednak szybko z prawa podatkowego zniknęła właśnie za sprawą uwag TK.

Jak szacują eksperci - każdego roku przez firmy unikające płacenia podatków tracimy przynajmniej 10 miliardów złotych z tytułu podatku CIT. Dlatego Prawo i Sprawiedliwość, szukające dodatkowych wpływów do budżetu, wraca teraz z bardzo podobną propozycją.

Cel jest prosty - powstrzymać firmy przed wątpliwą optymalizacją podatkową i wyprowadzaniem pieniędzy za granicę oraz do rajów podatkowych. Podobne przepisy funkcjonują w: Niemczech, Austrii, Francji, Portugalii, Szwecji, Szwajcarii, Słowacji, na Węgrzech, czy w Kanadzie i Turcji. Niektóre kraje - jak Wielka Brytania - walkę z unikaniem opodatkowania rozpoczęły niedawno.

Stare - nowe zmiany

Jak wynika z projektu, Minister Finansów otrzyma nowe uprawnienie, czyli możliwość kwestionowania niektórych decyzji podatnika. Resort będzie się uważnie przyglądał wszystkim konstrukcjom biznesowym, dzięki którym firmy zaoszczędzą przynajmniej 100 tys. zł podatku dochodowego (VAT nie jest uwzględniony w proponowanych przepisach).

O jakich konstrukcjach mowa? Przykładowo o spółkach zależnych w innych krajach. W tym wypadku często taki podmiot otrzymuje prawa autorskie do utworów, znaków towarowych czy know-how firmy. Co ciekawe - dostać się może też niektórym sportowcom. Zainteresowanie resortu wzbudziły np. "struktury tworzone przez najlepiej zarabiających sportowców i artystów".

Fragment projektu ustawy o zmianie ustawy - Ordynacja podatkowa oraz niektórych innych ustaw

Według projektu, powstanie specjalna 7-osobowa Rada Do Spraw Unikania Opodatkowania, która ma opiniować, czy minister finansów ma rację w sprawie zastosowania klauzuli wobec podatnika. "Funkcjonowanie Rady przyczyni się do większego obiektywizmu organu wydającego decyzje w sprawie zastosowaniu klauzuli, ponieważ Rada będzie wydawała niezależne opinie. Rada będzie podmiotem eksperckiego i społecznego nadzoru nad stosowaniem klauzuli - czytamy w uzasadnieniu projektu.

Wszystkie wyroki - po usunięciu nazw firmy - będą publikowane, by pokazywać, jakie działania budzą zastrzeżenia resortu i ekspertów podatkowych. Po opinie Rady będą mogli się udać podatnicy, wobec których minister nie wszczął kontroli. Za "opinię zabezpieczającą" trzeba będzie zapłacić 20 tysięcy złotych.

Kiedy podatnik unika płacenia daniny? "Jeśli na podstawie oceny zaistniałych w sprawie okoliczności należy uznać, że działanie podatnika nakierowane było przede wszystkim na osiągnięcie podatkowo korzystnego rezultatu, sprzecznego z celem i istotą regulacji podatkowej - wówczas mamy do czynienia z unikaniem opodatkowania" - czytamy w uzasadnieniu. A to oznacza, że korzyścią nie jest tylko uniknięcie opłacenia podatku czy jego zmniejszenie, ale i samo przesunięcie płatności w czasie lub szukanie okazji do odzyskania podatku.

Resort wymienia przykładowe działania, które mogą wskazywać na sporą kreatywność podatkową. W ustawie znalazło się np. "nieuzasadnione dzielenie operacji, angażowanie podmiotów pośredniczących mimo braku ku temu uzasadnienia gospodarczego, występowanie w działaniu podatnika elementów prowadzących do uzyskania stanu identycznego lub zbliżonego do stanu wyjściowego, względnie elementów wzajemnie się znoszących lub kompensujących". O sztuczności mogą też przesądzać decyzje, podejmowane przez podatnika, gdzie ryzyko gospodarczego przewyższa spodziewane korzyści.

Jak wynika z planów ministerstwa finansów, zmiany zapewnią dodatkowe 100 mln zł dochodów budżetowych rocznie. W uzasadnieniu nie ma jednak informacji, jaką kwotę będą stanowiły zakwestionowane działania podatkowe, a jaką opinie zabezpieczające. Koszt funkcjonowania Rady Do Spraw Unikania Opodatkowania to 170 tys. zł rocznie. W tym są wydatki na np. nocleg ekspertów czy płacę "adekwatną do nakładów pracy". Z kolei funkcjonowanie aparatu po stronie Ministerstwa Finansów będzie kosztować 1,5 mln zł.

Ministerstwo Finansów zdaje sobie sprawę z kontrowersyjności przepisów i zaznacza, że "konstruując tak dolegliwą dla podatników normę ustawodawca powinien zachować szczególną wstrzemięźliwość. Poziom ochrony interesów państwa i obywateli i uczestników obrotu gospodarczego wymaga pieczołowitego wyważenia".

Podatki a sprawa Trybunału Konstytucyjnego

Co ciekawe, bardzo dużą część uzasadnienia do projektu resort poświęcił dotychczasowym orzeczeniom Trybunału Konstytucyjnego w sprawie właśnie klauzuli o unikaniu opodatkowania. Przedstawiciele ministerstwa wprost wyrażają zdziwienie, że przepisy z 2003 roku zostały zakwestionowane, chociaż zdecydowana część z nich działa w innych krajach Unii Europejskiej. "Tylko w Polsce wprowadzenie klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania zostało zdyskwalifikowane przez Trybunał Konstytucyjny" - czytamy w projekcie ustawy.

I podobnie jak poprzednim razem Ministerstwo Finansów przekonuje, że zalecenia Trybunału Konstytucyjnego zostały uwzględnione przy tworzeniu nowelizacji ordynacji podatkowej. Biorąc pod uwagę fakt, że jest ona bardzo podobna do propozycji Mateusza Szczurka, warto przypomnieć zastrzeżenia do poprzedniego projektu. W opinii Rady Legislacyjnej (funkcjonującej przy premierze) projekt wtedy spełniał wymagania TK tylko i wyłącznie w minimalnym zakresie. Tekst ustawy dopuszczał sporą dowolność i zawierał niejasne pojęcia. Podobne zarzuty podnieśli poza tym eksperci Ministerstwa Gospodarki, Ministerstwa Skarbu oraz przedstawiciele przedsiębiorców.

- Zasadnicze wątpliwości budzi już samo nadanie fiskusowi prawa do zakwestionowania czynności zgodnych z prawem. Skoro bowiem ustawodawca przewidział możliwość wykonywania określonych praw lub też wprost tego nie zakazał, to obywatel ma prawo oczekiwać, że działając w tak zakreślonych granicach nie poniesie negatywnych konsekwencji - tłumaczyli w ubiegłym roku przedstawiciele FOR. Jest zatem niemal pewne, że i w przypadku propozycji Prawa i Sprawiedliwości pojawią się podobne zarzuty. To nie oznacza jednak, że wprowadzenie klauzuli nie jest możliwe. Ministerstwo Finansów mogłoby na przykład wzorem Francji jasno podkreślić, kiedy klauzula ma zastosowanie - we Francji organy podatkowe kwestionują tylko te działania, które służą wyłącznie zmniejszeniu opodatkowania. Jeżeli powodów dla określonej konstrukcji biznesu jest więcej - klauzula nie ma zastosowania.

Wygląda na to, że obecne władze resortu finansów zdają sobie dobrze sprawę, że reakcja niektórych środowisk może być podobna jak przy poprzedniej ustawie."Wprowadzenie klauzuli zazwyczaj było początkowo uznawane za zamach na swobodę kształtowania umów i prawa podatnika, jednak po ukształtowaniu się doktryny, orzecznictwa i praktyki te obawy zanikały" - takie zdanie możemy znaleźć między innymi w ocenie skutków regulacji.

By łagodzić napięcia ustawa zakłada mocną pozycję 7-osobowej Rady. "Potrzeba utworzenia takiego podmiotu nabiera szczególnej wagi w kontekście obaw co do sposobu stosowania klauzuli przez administrację podatkową, uzewnętrznionych w uzasadnieniu wyroku TK, jak też w dyskusjach społecznych". Dowodem dużej rangi ekspertów jest jeden z zapisów ustawy, który mówi wprost, że jeżeli przedstawiciele Rady nie będą chcieli, to na obrady nie muszą zapraszać ani podatnika, ani przedstawiciela ministerstwa finansów.

W tej chwili nowa propozycja Pawła Szałamachy i jego Ministerstwa Finansów czeka na opinię pozostałych resortów. Jeżeli trafi do Sejmu i zostanie przegłosowana - zacznie działać już 30 dni po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw. Paweł Szałamacha już kilka razy podkreślał, że chciałby wprowadzić podobne mechanizmy "najszybciej jak to tylko jest możliwe".

Zobacz także: Podatki w Polsce są niezwykle niskie. Nie wierzycie? Zobaczcie to


 


Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
aoeuaoeu
92.29.33.* 2016-01-07 23:34
Oczywiscie... Zamiast stworzyc prawo, ktory byloby LOGICZNE, RACJONALNE i PROSTE, lepiej wprowadzac nowe glupoty typu klauzula o unikaniu opodatkowania i tworzyc jeszcze wiecej "przedsiebiorcow", ktorzy beda albo zakladac biznesy poza Polska, albo po prostu beda dawac wieksze lapowki... Typowe podjescie do sprawy w katolickim kRaju. Tak to jest, gdy zamiast mozgu ludzie maja katolickie MUSKi wyprane przez najwieksza w swiecie mafie (w Polsce legalnie wspierana przez kase z budzetu panstwa i dopuszczona do systemu edukacji). Zalosne....
Podać UE do trybunału w Hadze
91.199.250.* 2016-01-07 09:10
obywatelski, oddolny protest miałby rację bytu. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto podejmie taką inicjatywę. Sama chętnie się do tego przyłączę, bo tak trzeba. Musimy pokazać Komisji Europejskiej, że my, Polacy, mamy swoją godność, rozum i chcemy mówić własnym głosem i – co więcej – że mamy do tego prawo. To, co mówił ojciec literatury polskiej Mikołaj Rej: „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”. Jako Naród uczyliśmy się tego przez całe wieki i teraz chcemy z tego korzystać.
TAK TRZYMAĆ
91.199.250.* 2016-01-07 08:46
PODOBA MI SIE TEN GOŚĆ. PŁACIĆ PODATKI MAJA WSZYSCY A NIE TYLKO BIEDNI!!!!
Zobacz więcej komentarzy (75)