220 tys. zł trzeba zapłacić, by stać się właścicielem dawnego kościoła ewangelickiego we wsi Wieldządz na Kujawach. Budynek od 10 lat stoi pusty, ogłoszenie pojawiło się kilka dni temu w internecie. Czy znajdzie się chętny? Być może, szczególnie że kościół ma bardzo bogatą i bardzo ciekawą historię.
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
Jeszcze kilkanaście lat temu niewielka wieś, licząca nieco ponad 100 mieszkańców, była znana na całym Pomorzu. Wszystko za sprawą dyskoteki, która działała tu nieprzerwanie od początku lat 90. Rink-Weis był lokalem, do którego przyjeżdżała młodzież nie tylko z okolicznych miejscowości, ale również większych miast.
Nietrudno było tu spotkać imprezowiczów z Torunia, Bydgoszczy czy Grudziądza. W miejscu dawnego ołtarza i ambony miejsce zajmował DJ, na chórze rozciągał się szeroki bar a zakrystia zamieniła się w szatnię dla gości. Z kolei nawie głównej w rytm muzyki techno bawiły się setki młodych ludzi.
Jak czytamy w pracy naukowej dr Marty Kowalczyk "Desakralizacja kościołów. Rytuał sacrum czy profanum?", w lokalu odbywały się również mniej lub bardziej dwuznaczne konkursy. "Z zewnątrz budynek pozostał niezmieniony, natomiast w środku wykopano dół, w którym ustylizowane na diabły kobiety staczały pojedynki w czarnym kisielu" - podaje autorka.
Z kolei "Express Bydgoski" pisał w 2005 roku, że na specjalnych podestach "wyginały się zgrabne blondynki, a panowie brali udział w wyborach mistera mokrych majteczek". - Na koniec chłopaki ściągają galoty. Wprawdzie są odwróceni do publiczności tyłem, ale w lustrach i tak wszystko widać. Laski aż piszczą z radości - mówił gazecie ówczesny szef dyskoteki.
Zresztą nawet dziś w internecie nietrudno znaleźć nagrania z imprez organizowanych w Rink-Weis.
W 2006 roku lokal został zamknięty i od tego czasu stoi pusty. W ogłoszeniu czytamy, że wewnątrz zachował się również wystrój dyskotekowy - jest więc bar, stoliki, lustra czy podesty. Oczywiście nie w idealnym stanie, bo są nieużywane od dekady.
Każdy, kto chciałby kupić nieruchomość od obecnego właściciela musi wyłożyć na stół 220 tys. zł. Dawny kościół nie jest duży - ma zaledwie 270 m kw. powierzchni, ale wokół jest też blisko 7-arowa działka. W budynku są doprowadzone media, jest też kuchnia i łazienki, a w okolicy jest niewielkie jezioro.
Nie trudno domyślić się, że obiekt po tylu latach wymaga generalnego remontu. Szczególnie że dach pokryty jest jeszcze eternitem. "Inwestycja w tego typu budynek to wyzwanie, które z pewnością się opłaca. Nietypowa bryła, unikatowe zdobienia wnętrza, a przede wszystkim konieczność kreatywnego podejścia do inwestycji" - czytamy w ogłoszeniu.
Aranżacja dawnych budynków sakralnych nie jest jeszcze popularna w Polsce, ale w Europie stare kościoły już dawno zamieniało się na obiekty użyteczności publicznej.
Na przykład w Brukseli dawna kaplica Chapel of Birgittiness na przestrzeni lat zmieniała swoje przeznaczenie i stawała się apteką, księgarnią, a nawet rzeźnią. Dziś jest to budynek Centrum Sztuki Współczesnej. Z kolei w niemieckim Moenchengladbach czy holenderskim Utrechcie kościół zamienił się w dom mieszkalny, a w Arnhem - w skatepark.
Popularne jest też przekształcanie dawnych świątyni w hotele - tak postąpiono m. in. w holenderskim Maastricht, belgijskim Mechelen czy angielskim Aldwincle.