wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Będzie strajk w ZUS? Pracownicy boją się obniżenia wieku emerytalnego

Będzie strajk w ZUS? Pracownicy boją się obniżenia wieku emerytalnego

Fot. Stanisław Kowalczuk/East News
Przez obniżenie wieku emerytalnego pracownicy ZUS będą musieli obsłużyć nawet dwa razy więcej wniosków. To oznacza dla nich pracę nawet po 10 godzin dziennie. A już dziś mają często mnóstwo nieodebranych nadgodzin. Związkowcy grożą strajkiem, a wtedy cały Zakład może stanąć i sparaliżować cały polski system.

Obniżenie wieku emerytalnego spowoduje, że uprawnionych do zakończenia pracy będzie znacznie więcej. Większość z nich zgłosi się do ZUS z wnioskiem o wyliczenie i przyznanie świadczenia. Problem w tym, że nie będzie ich miał kto obsłużyć.

Obecni pracownicy już nie nadążają z rozpatrywaniem wniosków, a co dopiero będzie od października?

- Spodziewamy się szturmu na oddziały - mówi money.pl jeden z przedstawicieli związku zawodowego pracowników ZUS. - Widzimy to zresztą po naszych pracownikach - oni też czekają na październik, by nabyć prawo do emerytury i zakończyć pracę.

ZUS szacuje, że aby obsłużyć wszystkich chętnych, zakłady powinny być otwarte przynajmniej do 18. W tej chwili petenci nie są już obsługiwani po 15. Zmiana wymaga akceptacji pracowników. Tej na razie nie ma.

Zobacz też: Pensje najniższych szczeblem urzędników niedługo będą wynosiły tyle, co płaca minimalna. A ta od 2018 roku ma wzrosnąć o 80 złotych

Wyższa pensja za pracę do 18

Szczególnie, że jednocześnie pracownicy domagają się podwyżek. I zapewniają, że pieniądze dałoby się na nie znaleźć. Jak się dowiedzieliśmy, obecnie średnia pensja urzędnika oscyluje wokół 3 tys. zł.

- Prezes Uścińska otrzymała pieniądze na podwyżki, ale te uzależnia od spełnienia kilku warunków - mówi nam osoba z zakładowych związków. - Po pierwsze, musimy zgodzić się na pracę do 18, a po drugie, na coś, co szumnie nazywa się "spłaszczeniem struktury organizacyjnej".

Co to oznacza? - W praktyce chodzi o likwidację kadry kierowniczej średniego szczebla - wyjaśnia nam jeden ze związkowców. To oznacza dla takich pracowników w najlepszym wypadku degradację i zmniejszenie pensji.

Ale to nie jedyny problem. - Przy takim szturmie, jaki czeka nas w październiku, ktoś musi nadzorować pracę urzędników - usłyszeliśmy od przedstawiciela Związku Zawodowego Pracowników ZUS.

Jak się dowiedzieliśmy, w środę o 14 rozpoczynają się "rokowania" między organizacjami związkowymi a kierownictwem ZUS. Mają potrwać do czwartku. Czy jest szansa na porozumienie? - Oczywiście, że jest. Prezes ZUS ma pieniądze, chce zmian, ale nie proponuje nic w zamian. To się musi zmienić - mówi nam jeden ze związkowców.

Trwa spór zbiorowy

Związki od końca maja są w stanie sporu zbiorowego z pracodawcą. "W dniu 26 maja podczas spotkania pracodawcy z przedstawicielami zakładowych organizacji związkowych działających w ZUS nie osiągnięto porozumienia ws. ewentualnego podziału środków na wynagrodzenia pracowników" - czytamy w stanowisku opublikowanym na stronie internetowej związku.

"Partnerzy społeczni zażądali bezwarunkowego podziału posiadanych przez pracodawcę środków i realizację ciążących na pracodawcy zobowiązań wynikających z zakładowego układu zbiorowego pracy (w zakresie corocznej podwyżki wynagrodzeń)" - czytamy dalej.

"Brak poszanowania strony społecznej, która prowadziła w dobrej wierze długotrwałe rozmowy w zakresie podziału środków sprawił, iż dnia 26 maja 2017 r. wszystkie zakładowe organizacje związkowe działające w ZUS rozważyły możliwość wejścia w spór zbiorowy, jeśli nie zostaną spełnione żądania, m.in. w zakresie bezwarunkowego podziału środków na podwyżki" - kończą związkowcy Zakładu.

Gdyby nie udało się dogadać na środowym i czwartkowym spotkaniu, to strony będą musiały przejść do mediacji, a gdy te również nie przyniosą skutku - pracownicy grożą strajkiem.

ZUS uspokaja

- Na razie żaden strajk nam nie grozi. Droga do strajku jest jeszcze daleka - zapewniał pod koniec maja Wojciech Andrusiewicz, rzecznik ZUS. - Trwają negocjacje z pracownikami, ze związkami zawodowymi. Są to negocjacje płacowe i proponowałbym jeszcze nie ogłaszać, że odbędzie się strajk.

Atmosfera w Zakładzie już od dawna jest daleka od ideału. W liście do prezes Gertrudy Uścińskiej przedstawiono listę oczekiwań związków. Była na niej podwyżka płac o średnio 150 zł miesięcznie (już od 1 czerwca), utrzymanie poziomu zatrudnienia i utrzymanie sieci terenowych jednostek bez zmian. To jednak nie wszystko. Do końca roku związki chcą, żeby podwyżki wyniosły łącznie po 700 zł na etat (z uwzględnieniem tych 150 zł).

- Wszystkie zadania ZUS na rzecz klientów są i będą wykonywane bez przeszkód, w tym oczywiście obsługa przyjmowania wniosków emerytalnych - poinformował money.pl Radosław Milczarski z biura prasowego instytucji. - Zakład przygotowując się do operacji obniżenia wieku emerytalnego optymalizuje obsługę Klientów, mamy harmonogram całej operacji, a także zabezpieczone środki finansowe i organizacyjne na ten cel. Jesteśmy w pełni przygotowani do październikowej zmiany przepisów emerytalnych.

Przyznaje również, że zarząd Zakładu otrzymał żądania od związkowców i potwierdził "wszczęcie sporu zbiorowego". Jak jednak podkreślił - postulaty organizacji związkowych są "nie do udźwignięcia ze względów budżetowych".

- Nie oznacza to jednak natychmiastowej eskalacji konfliktu - mówi Milczarski. I wymienia, że zanim dojdzie do ewentualnego strajku, są jeszcze środowe rokowania, a później mediacje i arbitraż. - Formalnie, dopiero po ewentualnym fiasku arbitrażu teoretycznie możliwy byłby strajk. Podkreślę, że to nie pierwszy spór zbiorowy w ZUS - uspokaja przedstawiciel Zakładu.

I przyznaje, że pracownikom należą się podwyżki. - Zarząd ZUS nie ma wątpliwości: wynagrodzenia pracowników ZUS nie są wysokie i pracownicy zasługują na to, żeby je podnieść - oświadczył. - Zarząd ZUS może jednak poruszać się w ramach tego budżetu, który otrzymuje, co oznacza, że podwyżki są możliwe dzięki wygospodarowaniu środków z budżetu.

Pierwszych efektów rozpoczynającego się w środę spotkania możemy spodziewać się jednak dopiero w czwartek.

Czytaj także
Polecane galerie
Rhw
2017-06-11 00:52
CO TO ZA WSTRĘTNA PROPAGANDA ! WIEK EMERYTALNY ZOSTAŁ PRZYWRÓCONY A NIE OBNIŻONY, PRACOWNICY ZUS JUŻ TO ROBILI PRZED 2013 ROKIEM !!! PRZESTAŃCIE PISAĆ BZDURY !!! DLA ZUS TO NIE ŻADNA NOWOŚĆ BO TO JUŻ BYŁO TO JEST FAKT A NIE ŻADNA PROPAGANDA !!! A PRACOWNICY W ZUS JAK IM NIE PASUJE PRACA MOGĄ SIĘ ZWOLNIĆ JA TAM CHĘTNIE DO BUDŻETÓWKI DO PRACY PÓJDĘ !!!
tedi
2017-06-11 00:13
W.P wam pomorze.
Gosia
2017-06-10 01:35
Pytanie, co robili pracownicy ZUS kiedy zablokowano przejście na emeryturę w wieku 60/65 lat? Czy zmniejszono ilość etatów? Nie! A więc mieli znacznie mniej pracy, czyli mieli płacone postojowe. Zwiększona ilość wniosków emerytalnych nie jest jeszcze określona ilościowo tylko szacunkowo, więc o co ten krzyk? Jest okazja więc szturm o podwyżki. Skandal, tym bardziej, że są płatne nadgodziny. Poza tym system informatyczny wspomaga ich pracę.
Pokaż wszystkie komentarze (177)