Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Sytuacja na Ukrainie. Janukowycz przywrócił konstytucję z 2004 r. Majdan niezadowolony [WIDEO]

Sytuacja na Ukrainie. Janukowycz przywrócił konstytucję z 2004 r. Majdan niezadowolony

 

 

Wiktor Janukowycz uciekł z Kijowa do Charkowa - podaje Polsat News. Razem z nim samolocie znalazło się najprawdopodobniej kilku czołowych współpracowników. Tymczasem Minister Sikorski jest dumny z porozumienia i uważa, że Ukraińcy powinni dać szansę porozumieniu, nawet mimo wielu zastrzeżeń ze strony opozycji. Ukraińcy licznie zebrani na Majdanie nie są usatysfakcjonowani porozumieniem. Z tłumu słychać krzyki: Hańba. Parlament Ukrainy zagłosował za przywróceniem konstytucji z 2004 roku. Dodatkowo przyjęta została ustawa umożliwiająca Julii Tymoszenko wyjście na wolność. Wcześniej opozycja podpisała porozumienie o rozwiązaniu konfliktu z Wiktorem Janukowyczem po tym, jak prezydent ogłosił, że kraj czekają przyspieszone wybory prezydenckie i przywrócenie starej konstytucji, a także praca nad nową ustawą zasadniczą. Janukowycz zapewnił też, że wkrótce rozpoczną się prace nad powołaniem rządu jedności narodowej. Nie wszyscy obecni na Majdanie wierzą jednak w przemianę Janukowycza. Krwawe starcia na Ukrainie pochłonęły 77 ofiar - mówią oficjalne dane Ministerstwa Zdrowia. Według służb medycznych Majdanu, liczby mogą być wyższe.

aktualizacja: 23:25

Prezydent Ukrainy wraz z bliskimi współpracownikami mógł już ewakuować się z Kijowa. Wyleciał samolotem do Charkowa, choć nie wykluczone, że celem jest Rosja. Plotka ta pojawiła się w lokalnych mediach ukraińskich oraz m.in. w Polsat News.

Prezydent powoli poddaje się. Tym samym porozumienie wydaje się bardziej realne. - Zamierzam honorować to porozumienie, które w punkcie szóstym mówi, że ministrowie spraw zagranicznych UE będą stanowczo apelować do obu stron tego konfliktu o zaprzestanie przemocy i niniejszym to czynię: apeluję do wszystkich odpowiedzialnych Ukraińców, by temu porozumieniu dać szansę, bo ono już przynosi dobre owoce - zaznacza minister Sikorski.

To nie koniec rewolucji? Niezadowolenie na Majdanie

Podobnego zdania nie są protestujący na Majdanie. Ze sceny przemawiają do nich m.in. Witalij Kliczko, duchowni i liderzy opozycyjnych grup. Wśród nich był reprezentujący nacjonalistyczną partię - Ogólnoukraińskie Zjednoczenie Swoboda Ołeh Tiahnybok, który porozumienie skomentował słowami: Hańba.

Giełda na żywo

Protestujący w Kijowie deklarują, że będą stać na Majdanie do ustąpienia prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Niektórzy liczą, że trafi on do więzienia. Michaił powiedział, że zawarty kompromis jest nic niewart ze względu na niską wiarygodność prezydenta Ukrainy, który już nieraz łamał zawarte wcześniej umowy. - Janukowycz kłamie. Rewolucja trwa dalej. Potrzebujemy teraz wsparcia finansowego, by zaopatrzyć się w broń - wyjaśnił Michaił.

Zobacz, co dzieje się w tej chwili na Euromajdanie:

Wtóruje mu Wiktor, przedsiębiorca z Równego. - To nie jest żaden kompromis. Zwycięstwo będzie wtedy, gdy Janukowycz wyląduje w więzieniu. Majdan będzie stał do końca - podkreślił.

Jego zdaniem protestujący powinni pozostać na głównym placu Kijowa aż do zakończenia liczenia głosów w przedterminowych wyborach prezydenckich (zgodnie z piątkowym porozumieniem do wyborów ma dojść niezwłocznie po zmianie konstytucji, a najpóźniej w grudniu 2014 roku). Wytrzymaliśmy na Majdanie już trzy miesiące. Możemy stać dalej nawet pół roku - dodał.

Pytany o przegłosowaną przez ukraiński parlament ustawę umożliwiającą uwolnienie znajdującej się w więzieniu byłej premier Julii Tymoszenko Wiktor ocenił, że to dobry gest, który ma jednak większe znaczenie wyłącznie dla jej zwolenników.

Negatywne zdanie na temat piątkowego porozumienia ma również Roman z zachodniej Ukrainy. - Nikt nie chce takich kompromisów. Opozycja nie może powiedzieć, że to zwycięstwo. W Kijowie zginęli ludzie - zauważył.

Jak zaznaczył, na Majdan Niepodległości wciąż przyjeżdżają kolejni ludzie, którzy chcą wziąć udział w antyrządowych protestach. - Wciąż musimy być gotowi na odparcie szturmu - dodał.

Przywrócona konstytucja z 2004 roku. Uchwalono również....

Ukraiński parlament przyjął szereg ustaw, w tym umożliwiającą Julii Tymoszenko wyjście z więzienia oraz przywracającą konstytucję z 2004 roku. Na takie rozwiązanie zgodziła się większość deputowanych - zarówno opozycja, jak i Partia Regionów. Po ogłoszeniu wyników głosowania deputowani wstali i odśpiewali ukraiński hymn.
Konstytucja z 2004 roku znacznie zmniejsza uprawnienia prezydenta na rzecz parlamentu.

Powrót do konstytucji z 2004 r. był jednym z punktów porozumienia, jakie zawarła opozycja z rządem. Dokument uwzględnia też utworzenie rządu zaufania narodowego oraz rozpoczęcie prac nad nową konstytucją zakłada porozumienie podpisane przez prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza i liderów opozycji - poinformował rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski.

W dokumencie Porozumienie na rzecz uregulowania kryzysu na Ukrainie władze zobowiązały się, że nie wprowadzą stanu wyjątkowego, zaś obie strony deklarują powstrzymanie się od przemocy i konfrontacji - informuje w komunikacie rzecznik polskiego MSZ. W dokumencie jest także mowa o przedsięwzięciu wysiłków na rzecz zwolnienia okupowanych budynków i ulic oraz rozbrojenia osób posiadających broń.

Podpisane porozumienie zakłada scenariusz i kalendarz kroków politycznych na rzecz rozwiązania obecnego konfliktu: powrót do konstytucji z 2004 r. jako rozwiązania tymczasowego, utworzenie rządu zaufania narodowego, rozpoczęcie prac nad nową konstytucją, równoważącą uprawnienia prezydenta, rządu i parlamentu, która ma zostać przyjęta najpóźniej do września. Po przyjęciu nowej konstytucji, ale nie później niż do końca roku, ma dojść do nowych wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Kolejne elementy porozumienia to śledztwa w sprawie niedawnych aktów przemocy monitorowane przez władze, opozycję i Radę Europy.

Dokument został podpisany przez prezydenta Wiktora Janukowycza, trzech liderów opozycji: Arsenija Jaceniuka, Wołodymyra Kłyczki i Ołeha Tiahnyboka oraz, jako świadków, ministrów spraw zagranicznych Trójkąta Weimarskiego: Radosława Sikorskiego, Laurenta Fabiusa i Franka Waltera Steinmeiera. Wcześniej został parafowany przez specjalnego wysłannika Rosji Władimira Łukina.

Jak napisano w komunikacie polskiego MSZ, ministrowie spraw zagranicznych Polski, Francji i Niemiec oraz specjalny przedstawiciel Federacji Rosyjskiej wezwali do natychmiastowego zaprzestania przemocy i konfrontacji.

Szefowie dyplomacji państw Trójkąta Weimarskiego wzięli udział w misji mediacyjnej w Kijowie, zorganizowanej w porozumieniu z wysoką przedstawiciel UE ds. spraw zewnętrznych i polityki bezpieczeństwa Catherine Ashton. Jak podaje MSZ, przez ponad dwa dni doszło do serii spotkań z prezydentem Ukrainy, przedstawicielami ukraińskich władz, trzema liderami opozycji oraz przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego. Ostatnia sesja negocjacyjna w nocy z czwartku na piątek, trwająca ok. 10 godzin, odbyła się w obecności specjalnego wysłannika Federacji Rosyjskiej Władimira Łukina - zaznaczono w komunikacie.

Tutaj możesz przeczytać treść porozumienia między opozycją a prezydentem (w języku angielskim)

Szef nacjonalistycznej partii Swoboda Ołeh Tiahnybok powiedział, że warunkiem podpisania porozumienia przez opozycję jest zagwarantowanie, iż w przyszłym rządzie nie znajdą się obecny szef MSW Witalij Zacharczenko i prokurator generalny Wiktor Pszonka.

Majdan nie dowierza w przemianę Wiktora Janukowycza. Na scenie kolejni mówcy apelują, by nie ufać prezydentowi. Jeden z obrońców Majdanu przypominał, że Janukowycz łamał wcześniejsze obietnice - takie jak rozejm, który zakończył się rozlewem krwi.

- Ludzie, proszę, zawsze bądźcie gotowi, w każdej sekundzie. Bardzo was proszę, nie wierzcie, co mówią. Był rozejm a teraz ustąpi. Wcale nie ustąpił! Jak tutaj pokaże swoją d.., to uwierzymy! Przepraszam za mój francuski - mówił na scenie jeden z obrońców Majdanu.

Funkcjonariusze MSW, którzy byli rozlokowani ostatniej doby wokół siedziby Rady Najwyższej Ukrainy, zaczęli pospiesznie opuszczać okolice Rady; szybko wsiadają do autobusów i odjeżdżają - pisze agencja Interfax-Ukraina.

Jej korespondent poinformował, że o godz. 14 (13 czasu polskiego) siły MSW zaczęły zbierać sprzęt i pospiesznie wsiadać do milicyjnych autobusów, odjeżdżających z ulicy Hruszewskiego, przy której znajduje się Rada Ministrów oraz gmach parlamentu.

Wywieziono dwie armatki wodne, które stały obok parlamentu - pisze agencja.

Deputowany z opozycyjnej frakcji Batkiwszczyna Wołodymyr Arjew nie umiał odpowiedzieć na pytanie, dlaczego żołnierze sił wewnętrznych tak szybko opuścili teren wokół parlamentu i pobliskie ulice. Arjew powiedział, że odjeżdżali szybko i nie odpowiadali na pytania.

Wg agencji pod parlamentem zostały, m.in. materace, produkty żywnościowe, jakieś skrzynki i drewniane podesty, na których odpoczywali funkcjonariusze.

Milicja wyjeżdża też sprzed gmachu administracji prezydenta.

Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz ogłosił dzisiaj, że w jego kraju odbędą się przedterminowe wybory prezydenckie. Szef państwa poinformował też, że rozpoczyna proces tworzenia rządu jedności narodowej oraz inicjuje powrót do konstytucji z 2004 roku, która ogranicza uprawnienia prezydenta.

Ogłaszam, że podejmuję kroki, które są niezbędne, by przywrócić spokój i uniknąć kolejnych ofiar w konflikcie. Oświadczam, że inicjuję wcześniejsze wybory prezydenckie oraz powrót do konstytucji z 2004 roku, co przewiduje podział uprawnień właściwy dla republiki parlamentarnej - czytamy w oświadczeniu Janukowycza.

Prezydent wyjaśnił, że obecnie głównym zadaniem sił politycznych Ukrainy jest porozumienie na rzecz pokoju. W tych tragicznych dniach, kiedy Ukraina doznała ciężkich strat, gdy po obu stronach barykad zginęli ludzie, uważam za swój obowiązek wobec ich pamięci oświadczyć, że nie ma niczego ważniejszego ponad ludzkie życie. I nie ma takich kroków, których nie moglibyśmy dokonać, by przywrócić na Ukrainie pokój - podkreślił.


Oświadczenie prezydenta Janukowycza opublikowane na oficjalnej stronie president.gov.ua

Janukowycz złożył swe oświadczenie w czasie, gdy w jego administracji obecni byli szefowie dyplomacji Polski i Niemiec, Radosław Sikorski i Frank-Walter Steinmeier. Przybyli oni do Kijowa w czwartek wraz z ministrem spraw zagranicznych Francji Laurentem Fabiusem, który później opuścił Ukrainę. Ich nocne rozmowy z Janukowyczem i opozycją trwały ponad dziewięć godzin.

Sikorski udał się do Kijowa na prośbę szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton. Jego wizyta przebiegała w formacie Trójkąta Weimarskiego.

Po oświadczeniu wydanym przez Janukowycza w piątek Sikorski napisał na Twitterze, że jest to ważna chwila dla porozumienia na rzecz rozwiązania kryzysu na Ukrainie. Wszystkie strony powinny pamiętać, że kompromis nie oznacza spełnienia 100 procent ich postulatów.

Szef polskiej dyplomacji napisał następnie, że wraz z niemieckim ministrem spraw zagranicznych udają się na kijowski Majdan, by spotkać się z antyrządowymi demonstrantami i przedyskutować projekt porozumienia z władzami. Razem z F.W.Steinmeierem jesteśmy w drodze na Majdan, by spotkać się z działaczami i porozmawiać o projekcie porozumienia - napisał Sikorski na mikroblogu.

Projekt porozumienia między władzami Ukrainy a opozycją zakłada uchwalenie w ciągu 48 godzin ustawy o przywróceniu konstytucji z 2004 roku oraz utworzenie rządu jedności narodowej w ciągu 10 dni - informuje w piątek portal BBC News.

Ponadto prace nad nową reformą konstytucyjną, przewidującą równowagę władzy między prezydentem a parlamentem, rozpoczną się natychmiast i zostaną zakończone do września.

Wybory prezydenckie mają odbyć się po przyjęciu nowej konstytucji, czyli nie później niż w grudniu 2014 roku. Projekt porozumienia zakłada też wszczęcie śledztwa w sprawie ostatnich aktów przemocy na Ukrainie. Władze mają nie wprowadzać stanu wyjątkowego, a opozycja ma nie używać siły.

Jest ustawa umożliwiająca wyjście Tymoszenko na wolność

Ukraiński parlament przyjął ustawę pozwalającą na uwolnienie znajdującej się w więzieniu byłej premier Julii Tymoszenko. Za głosowało 310 deputowanych w 450-osobowej Radzie Najwyższej.

Tymoszenko została skazana w 2011 r. na siedem lat więzienia. Była premier twierdzi, że padła ofiarą zemsty politycznej jej konkurenta w wyborach prezydenckich w 2010 r., obecnego szefa państwa Wiktora Janukowycza.

Tymoszenko może opuścić więzienie w związku z wprowadzonymi w piątek zmianami w ukraińskim kodeksie karnym, które mają przystosować go do prawa międzynarodowego, w tym prawa obowiązującego w UE. Chodzi o depenalizację czynów określonych w pochodzących z czasów ZSRR zapisach kodeksu, które stały się podstawą jej wyroku.

Aby była premier mogła wyjść na wolność, potrzebna będzie jeszcze decyzja sądu - oświadczył jej adwokat Serhij Własenko.

Tymoszenko, przywódczyni partii Batkiwszczyna, największego ugrupowania ukraińskiej opozycji parlamentarnej, 11 października 2011 r. została skazana za nadużycia przy zawieraniu kontraktów gazowych z Rosją w 2009 roku.

Demonstranci szybko nie ustąpią

Rada Majdanu nie popiera porozumienia w sprawie wyjścia z kryzysu w części dotyczącej przeprowadzenia w grudniu wyborów prezydenta i opuszczenia zajętych budynków - oświadczyła deputowana Inna Bohosłowska. Według Majdanu dymisja Wiktora Janukowycza winna być natychmiastowa.

Rada Majdanu uznała za niemożliwe wyznaczenie przedterminowych wyborów prezydenta na grudzień. Oni uważają, że dymisja powinna nastąpić natychmiast - powiedziała deputowana dziennikarzom w kuluarach parlamentu.

Bohosłowska dodała, że Rada Majdanu nie jest gotowa też do podpisania się pod natychmiastowym opuszczeniem wszystkich zajętych pomieszczeń.

Tymczasem wysłannik prezydenta Rosji do Kijowa Władimir Łukin, skierowany do pośredniczenia w rozmowach ukraińskich władz z opozycją, w których uczestniczyli też przedstawiciele UE, odmówił podpisania końcowego dokumentu w sprawie uregulowania kryzysu na Ukrainie. Poinformowało o tym agencję Interfax źródło zbliżone do rozmów.

Rozmowy w sprawie kryzysu na Ukrainie rozpoczęły się wczoraj po 22:00. Zakończyły się dziś po 6:00 rano, po blisko 9 godzinach. Jak podaje agencja Interfax-Ukraina, gmach administracji opuścił ambasador Rosji Michaił Zurabow i ambasador Francji Alain Remy. Obaj odmówili wszelkich komentarzy dla prasy.

Spotkanie w prezydenckiej administracji zaczęło się w czwartek wieczorem. Następnie, krótko przed północą rzecznik polskiego MSZ Marcin Wojciechowski napisał na Twitterze: rozmowy u prezydenta Janukowycza z udziałem ministra (Radosława) Sikorskiego wciąż trwają. Są liderzy opozycji, szef parlamentu i wielu deputowanych. Działamy.

Na rozmowy pojechali w czwartek razem z Sikorskim szefowie dyplomacji Niemiec i Francji, Frank-Walter Steinmeier i Laurent Fabius. Później podano, że Fabius wyjechał z Kijowa w związku z zaplanowaną wcześniej wizytą w Pekinie.

W nocy z czwartku na piątek do prezydenckiej administracji przybył wysłannik prezydenta Rosji Władimira Putina - rzecznik praw człowieka (ombudsman) Federacji Rosyjskiej Władimir Łukin.

Podczas czwartkowych rozmów z Janukowyczem i opozycją ukraińską unijni ministrowie proponowali mapę drogową politycznego rozwiązania konfliktu na Ukrainie. Plan ten zakładałby utworzenie rządu przejściowego, rozpoczęcie reformy konstytucji oraz przeprowadzenie wyborów parlamentarnych i prezydenckich.

Ochroniarze unijnych ministrów zatrzymani i pobici

Ukraiński Urząd Ochrony Rządu poinformował, że aktywiści Euromajdanu zatrzymali i pobili ukraińskich ochroniarzy oddelegowanych do zapewnienia bezpieczeństwa ministrom spraw zagranicznych Francji, Niemiec i Polski; ochroniarzy wzięto za tzw. tituszków.

Poinformowała o tym w piątek agencja Interfax-Ukraina. Tituszki to dresiarze działający na zlecenie władz. W komunikacie ukraińskiego Urzędu Ochrony Rządu napisano, że do incydentu doszło na jednej ze stacji metra, w rezultacie czego zostały uszkodzone środki transportu, którymi poruszali się funkcjonariusze.

Ukraiński UOR zwrócił się do liderów partii opozycyjnych z prośbą, by przyczynili się do uwolnienia zatrzymanych funkcjonariuszy i by to uczynili, jak napisano, w imię uniknięcia nieporozumień z wysłannikami Unii i zapobiegnięcia skandalowi międzynarodowemu, a także w celu kontynuowania przez funkcjonariuszy ich zadań. Nie podano, ilu funkcjonariuszy zatrzymano przez pomyłkę.

Parlament nakazał wstrzymanie ognia

Ukraiński parlament przyjął wczoraj wieczorem uchwałę zakazującą prowadzenia na terytorium państwa operacji antyterrorystycznej. Uchwałę poparło 236 deputowanych w 450-osobowej Radzie Najwyższej. Parlament kategorycznie potępił użycie przemocy wobec cywili, które doprowadziło do śmierci wielu ludzi, tortury, oraz zbrodnie przeciwko ludzkości. W uchwale podkreślono, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), MSW i inne formacje powinny niezwłocznie powstrzymać stosowanie siły wobec obywateli.

Deputowani oświadczyli w uchwalonym dokumencie, że SBU powinna natychmiast przerwać ogłoszoną w środę operację antyterrorystyczną. MSW zobowiązano do przerwania blokad dróg w Kijowie i innych miastach oraz między nimi, a rząd - do anulowania decyzji o ograniczeniu ruchu pojazdów do stolicy Ukrainy.

Wiceszef opozycyjnej partii Batkiwszczyna Serhij Sobolew oświadczył, że uchwała zaczęła obowiązywać w chwili jej przyjęcia. Oznacza to, że dowódcy jednostek mają wszelkie podstawy do tego, by rozpocząć ich wycofywanie w miejsca ich stałego stacjonowania - powiedział.

Do 77 wzrosła liczba ofiar ostatnich starć w Kijowie. To oficjalne dane Ministerstwa Zdrowia. Według służb medycznych Majdanu, te liczby mogą być wyższe. Ukraiński resort zdrowia poinformował, że od 18 lutego w Kijowie podczas starć zginęło 77 osób. Tylko wczoraj życie straciło ponad 40. Do szpitali trafiło prawie 370 osób.
Według służb medycznych Majdanu, liczba ofiar tylko z wczorajszego dnia może przekroczyć 70 osób.

Wczoraj służby medyczne ukraińskiej opozycji informowały o 70. ofiarach. Według źródeł oficjalnych zginęło 67 osób. Władze Kijowa zaapelowały do mieszkańców o zachowanie ostrożności i pozostanie w domach. Informacje o bilansie ofiar w Kijowie są sprzeczne.

Doktor Ołeh Musij, koordynujący działania ekipy medycznej antyrządowych demonstrantów, poinformował wczoraj, że w starciach z milicją zginęło co najmniej 70 uczestników protestów i że ostateczna liczba ofiar może się okazać większa.

Według danych oficjalnych do kostnicy w Kijowie w ciągu dwóch dni trafiło 67 ciał ofiar zamieszek; 39 osób zginęło dziś od godz. 6 rano. Wiceszef partii Batkiwszczyna Ołeksandr Turczynow podał, że od początku zamieszek w Kijowie zginęło co najmniej 100 osób. Ukraińskie ministerstwo spraw wewnętrznych informuje, że zginęło 13 milicjantów, a 130 zostało rannych. Wśród ofiar śmiertelnych na Majdanie w Kijowie jest 22-letni dziennikarz, student geografii Ihor Kostenko - poinformował zatrudniający go ukraiński portal Sportanalytic.com.

Dymisja i zmiany na szczytach ukraińskiej armii

Zastępca szefa sztabu generalnego sił zbrojnych Ukrainy generał Jurij Dumanski podał się do dymisji, informując, że nie zgadza się z polityką angażowania sił zbrojnych w wewnętrzny konflikt cywilny . Dumanski poinformował o tym w telewizji 5. Kanał.

Dzisiaj mamy do czynienia z wciąganiem sił zbrojnych Ukrainy w konflikt społeczny. To może się stać przyczyną masowych ofiar śmiertelnych wśród zarówno ludności cywilnej, jak i żołnierzy. Jest to moje osobiste stanowisko jako oficera, jako obywatela Ukrainy. Podjąłem decyzję, by napisać raport o podaniu się do dymisji w celu zapobieżenia dalszej eskalacji i rozlewowi krwi - powiedział Dumanski w piątek w rozmowie telefonicznej z telewizją 5. Kanał.

W środę wieczorem prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz zwolnił ze stanowiska szefa sztabu generalnego sił zbrojnych generała Wołodymyra Zamanę. Na nowego szefa sztabu generalnego i naczelnego dowódcę sił zbrojnych Janukowycz mianował admirała Jurija Iljina, dotychczasowego dowódcę marynarki wojennej. Gen. Zamana został zaś mianowany wicesekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.

Zdaniem ekspertów ta decyzja szefa państwa spowodowana była chęcią wymiany Zamany na bardziej lojalną wobec Janukowycza osobę.

Droga do Kijowa bez milicyjnych posterunków

Aktywiści ze Lwowa, którzy przybyli w nocy z czwartku na piątek na kijowski Majdan twierdzą, że drogę przebyli bez przeszkód i na trasie nie napotkali posterunków milicji drogowej. Według nich do Kijowa zmierzają ze Lwowa autobusy z innymi aktywistami.

Mężczyzna, z którym rozmawiała agencja Interfax-Ukraina, przekazał, że wraz z innymi osobami jechał do Kijowa samochodem. Na trasie widzieli jedynie posterunki zorganizowane przez aktywistów narodowej samoobrony. Rozmówca agencji dodał, że widział po drodze co najmniej cztery autobusy z aktywistami ze Lwowa, jadące w kierunku stolicy.

W czwartek wieczorem deputowany opozycyjnej partii Batkiwszczyna Wiaczesław Kyryłenko powiedział w parlamencie, że milicja drogowa usuwa blokady na dojazdach do Kijowa. Również w czwartek wznowiono ruch pociągów na trasie Lwów-Kijów, wstrzymany w środę.

Rosyjskie media sceptycznie o działaniach Zachodu

Zachodnie pośrednictwo na Ukrainie jeszcze silniej zaciska węzeł konfliktu - ocenia w piątek rządowa Rossijskaja Gazieta, komentując mediację prowadzoną w Kijowie przez szefów dyplomacji Niemiec, Francji i Polski.

Nie bacząc na śmierć ludzi w czasie rozruchów w Kijowie, zachodni politycy odmawiają uznania winy ukraińskiej opozycji za wznowienie konfliktu. Wbrew udokumentowanym fotograficznie faktom, świadectwom świadków i zwykłemu zdrowemu rozsądkowi, odpowiedzialnością za przemoc obarczają tylko ukraińskie władze - informuje Rossijskaja Gazieta.

Według niej obserwujemy to, co precyzyjnie określił minister spraw zagranicznych (Rosji) Siergiej Ławrow, gdy wezwał europejskich partnerów Moskwy, by postawili interesy narodu Ukrainy wyżej od własnych zamysłów geopolitycznych.

Dziennik zauważa, iż w Białym Domu nie ukrywa się, że trwające od miesiąca zakrojone na dużą skalę pośrednictwo amerykańskich i europejskich urzędników było w ostatecznym rachunku ukierunkowane na zmianę prawowitej władzy Ukrainy.

Nawet dzisiaj, gdy polała się krew funkcjonariuszy organów ochrony prawa misjonarze z Zachodu wciąż twierdzą, że na Majdanie miały miejsce pokojowe protesty - pisze Rossijskaja Gazieta.

W ocenie dziennika ukraińskim władzom zaproponowano, by skapitulowały przed kilkoma tysiącami uzbrojonych bojówkarzy, którzy przyjechali do Kijowa z zachodnich regionów Ukrainy.

Jednak, czy wschód i południe państwa pogodzą się z takim siłowym przejęciem władzy? A może zachodni pośrednicy nie rozumieją, że zaproponowana przez nich pokojowa droga da impuls konfliktowi wewnętrznemu na Ukrainie i rozpadowi kraju? - pyta Rossijskaja Gazieta.


Czytaj więcej w Money.pl


ukraina, berkut, majdan, sankcje ue
Czytaj także
Polecane galerie
obserwator z Wrocławia
78.8.243.* 2014-02-22 00:35
"Potrzebujemy teraz wsparcia finansowego, by zaopatrzyć się w broń". Po co ta broń potomkom banderowców? Obecnie panuje chaos, który przerodzi się w rzeź i rozpad Ukrainy. Rosjanie będą zmuszeni wejść do Ukrainy.
lukasz.duran@gmail.com
178.219.130.* 2014-02-22 00:04
http://www.auswaertiges-amt.de/cae/servlet/contentblob/671350/publicationFile/190045/140221-UKR_Erklaerung.pdf

Przeczytałem w/w porozumienie.

pkt 1 "W ciągu 48 godzin od podpisania niniejszego porozumienia zostanie wdrożone, podpisane i ogłoszone szczególne prawo przywracające Konstytucję z 2004 roku, włączając poprawki uzgodnione do tej pory. Sygnatariusze deklarują intencje by utworzyć koalicję i rząd jedności narodowej w ciągu następnych 10 dni"

Punkt 2 "Reforma konstytucjonalna zrównująca uprawnienia Prezydenta, rządu i parlamentu rozpocznie się natychmiast i zostanie zakończona we wrześniu 2014"

pkt 3 - "Wybory prezydenckie odbędą się jak tylko wejdzie w życie Konstytucja (z 2004 roku) jednak nie później niż w Grudniu 2014"

to jak będzie w rzeczywistości?Konstytucja wejdzie w życie w dwa dni od podpisania w/w porozumienia ale wybory prezydenckie mogą się odbyć dopiero w Grudniu 2014?punkt 1 i 3 są ze sobą sprzeczne bo albo termin Grudzień 2014 jest niepotrzebny albo termin przywrócenia Konstytucji z 2004 roku to ściema i Sikorski jedynie wynegocjował Janukowyczowi czas. ponadto biorąc pod uwagę pkt. 2 w 2014 roku wybory mogą odbyć się dwukrotnie - jedne na starych zasadach a drugie na nowych
br555
2.100.28.* 2014-02-21 22:43
z jednej strony niby dobrze ze się przelew krwi skonczyl... z drugiej strony będą pomstować jeszcze na to co się stało, ze tyrana nie obalili do końca (już ruska w tym głowa żeby fałszować tam wybory)... nasz Radek - zdradek może chciałby być noszony na rekach w kraju razem z Tuskiem i Komorowskim, ale jeszcze Ukraińcy przeklnał to porozumienie, jak Polacy przeklinają okrągły stół, no i te bandyckie reformy, jak i prywatyzację złodziejską, szykuje się podobny podział społeczeństwa i wieczny kocioł... no i nowi niewolnicy w zachodniej Europie po 3 milionach Polaków (bo tak nas postrzegają zachodnie rządy, jako wyłudzaczy zasiłków - patrz Cameroon) No szykują się ciekawe czasy i scenariusz. Unia może w kazdej chwili zacząć się sypać jak domek z kart, a wkurzona Rosja jeszcze pokaże swoje kły. Aha i jeszcze jedno zobaczcie sobie projekty nowych unijnych dowodów i przekonacie się, że diabeł tkwi w szczegółach, śmiało można wtedy palić świeczki za nasz kraj i to na serio.
Zobacz więcej komentarzy (25)