wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Mario Draghi zapewnia, że nie będzie się wahać

Mario Draghi zapewnia, że nie będzie się wahać

Danych makro właściwie dziś nie było – poza tym oczywiście, które napłynęły w nocy i nad ranem. Mowa o odczytach z Chin i Japonii. W Chinach tragicznie wypadła dynamika eksportu i importu za styczeń, w Japonii dość słaby był odczyt PKB, a także dynamika grudniowej produkcji przemysłowej.

Ta ostatnia miała spaść o 1,4 proc. m/m i 1,6 proc. r/r, ale faktyczne wyniki były jeszcze gorsze: -1,7 proc. m/m oraz -1,9 proc. r/r. Okazało się jednak, że indeks Nikkei bardzo silnie wzrósł, o ponad 7 proc. Ba, źle nie było też w Chinach (minus, ale tylko -0,63 proc., jeśli mówimy o indeksie szanghajskim). W Japonii gracze uznali zapewne, że słabe dane to sygnał, iż władza / bank centralny będą zmuszone zrobić to, co zwykle się robi w takich sytuacjach, przynajmniej według dominujących teorii ekonomicznych. A zatem – trzeba będzie wpuścić w rynek nowy pieniądz, luzując politykę. Gracze zachowali się jak głodne dzieci wyciągające ręce po cukierki.

W Chinach z kolei znaczenie mogła mieć uspokajająca wypowiedź Zhou Xiaochuana z PBOC, który zapewnił, że Bank chce utrzymywać kurs juana na stabilnym poziomie.

Tymczasem właśnie wypowiada się (w Parlamencie Europejskim) Mario Draghi, szef EBC. Treść samego wystąpienia jest już znana. Jak zwykle: dużo o tym, że są pewne problemy gospodarcze na świecie, że jest niepewność, że EBC nie może działać sam, bo aktywne muszą być też rządy państw itd. Ważne jest jednak to, że Draghi zapewnił (ponownie), iż w marcu nastąpi przegląd luźnej polityki EBC – i jeśli oficjele dojdą do wnioski, że drukują za mało (naturalnie szef Banku nie użył tak ostentacyjnego określenia), to EBC nie zawaha się przed działaniami. Jakimi? Nie doprecyzowano. Kolejne obniżki stóp to coś, co się teraz zakłada, ale rynek mógłby naprawdę zrezygnować z umacniania euro dopiero, gdyby Draghi ogłosił powiększenie operacji QE.

Oczywiście to, co dziś powiedział szef EBC, nie spowodowało jak na razie przełomu, niemniej dolar się trochę umacnia, zresztą umacniał się od rana. Teraz mamy 1,1170, niewykluczone, że rynek spróbuje przetestować okolicę 1,1160. Gdyby ją mocno przebić, to otworzyłoby to drogę do 1,1080, choć na więcej (czy właściwie – mniej; bo przecież mowa o spadku kursu pary) na razie nie liczymy.

Co u nas?

Nie było dziś danych makro z Polski, na naszą walutę nie mogą mieć też wpływu notowania w USA (bo nie ma tam dziś sesji – dzień jest wolny od pracy), ale oczywiście zmiany na eurodolarze mogą robić swoje. Na razie USD/PLN powraca do tego, co działo się rano, tj. do testu okolic 3,9330. Można tu lokować lokalny opór. Obawiamy się, że jeśli pęknie – to wykres może w krótkim czasie pójść nawet kilka groszy do góry, o ile ufać analizie technicznej. To znaczy – gracze mogliby zechcieć przetestować w charakterze oporu dawną linię trendu zwyżkowego (15 października – 28 grudnia).

Na EUR/PLN mamy 4,3960 – niezły kurs, tzn. dolne ograniczenie konsolidacji, która w obszarze kilku groszy rozwija się od dobrych paru sesji. Wsparcie notujemy na 4,3750. Na razie nie wygląda na to, byśmy teraz mieli tam dojść. Samego takiego ruchu generalnie nie wykluczamy, o ile euro się jeszcze trochę osłabi – ale już przebicie 4,3750 byłoby trudniejsze.

FMCM

Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych. 



Czytaj także
Polecane galerie