Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Nadzorca rynku forex w Polsce dla money.pl: "Nie ma takiego prawa, które ochroni klienta lepiej niż jego własny rozsądek"

Nadzorca rynku forex w Polsce dla money.pl: "Nie ma takiego prawa, które ochroni klienta lepiej niż jego własny rozsądek"

Maciej Kurzajewski, KNF
Maciej Kurzajewski, KNF

Już nie tylko napisana drobnym druczkiem informacja o tym, że inwestowanie wiąże się ryzykiem. - Firmy oferujące inwestycje na foreksie dostaną obowiązek wyraźnego informowania klientów o tym, ile osób w danej firmie traci, a ile zyskuje. Taką samą informację chcemy, by firma zamieszczała kwartalnie na swoich stronach internetowych - zapowiada w wywiadzie money.pl Maciej Kurzajewski, odpowiedzialny za nadzór nad walutowym rynkiem forex w Komisji Nadzoru Finansowego.

Na rynku forex w Polsce pieniądze lokuje już kilkadziesiąt tysięcy osób. W money.pl poruszaliśmy ostatnio tematy związane z tym, jak łatwo stracić na nim pieniądze, a w skrajnych przypadkach cały majątek i wpaść w długi. O to, czy firmy oferujące grę na foreksie zawsze zachowują się uczciwie wobec klientów, Łukasz Pałka pyta Macieja Kurzajewskiego z Komisji Nadzoru Finansowego. Ze strony KNF padają ważne zapowiedzi zmian. Nadzór przypomina też, że ważna propozycja KNF-u - która miała chronić klientów - nie weszła w życie, bo nie zgodzili się na nią posłowie.

Łukasz Pałka, money.pl: "Działania instytucji nadzorczych są mizerne, by nie powiedzieć pozorne. (...). Mam nadzieję, że wkrótce polskie organy prawa już na poważnie zajmą się problemem detalicznego foreksu, (...) opowiedzą się po stronie poszkodowanych obywateli, zapewniając im realną pomoc". To słowa z rozmowy w money.pl. Powiedział je prawnik reprezentujący klientów w sporach z firmami oferującymi grę na rynku walutowym.

Maciej Kurzajewski, zastępca dyrektora Departamentu Firm Inwestycyjnych i Infrastruktury Rynku Kapitałowego w Urzędzie Komisji Nadzoru Finansowego: Tak, znam ten wywiad. Bardzo interesujący, ale co zrozumiałe, cechujący się określoną, nośną narracją.

Poczuł się pan urażony?

Nie podchodzę do tego w emocjonalny sposób. To nie sprzyja racjonalności postępowania. Znam ten rynek i wiem, jak wyglądał dziesięć lat temu i jak wygląda teraz. Widzę realne efekty naszych działań.

A co do klientów, prawdą jest, że do KNF wpływają skargi od osób, którym nie podoba się to, jak zostali potraktowani przez brokera oferującego inwestycje na foreksie. Ci klienci zwykle, co też zrozumiałe, oczekują od nas jasnej odpowiedzi, że firma działała źle lub też, że nie widzimy żadnych nieprawidłowości. Jak sądzę, wielu z nich, chce uzyskać od nas podstawę do tego, żeby domagać się od brokera naprawienia szkody lub pójść z naszą opinią do sądu.

Tymczasem klienci, z którymi rozmawiałem, skarżą się, że odpowiadacie, iż treść umowy między klientem a brokerem to nie wasza sprawa.

A oni zostają z poczuciem, że ich sprawa została odłożona do szuflady. Rozumiem, że mogą mieć takie wrażenie, ale zapewniam, że zajmujemy się tymi sprawami. Nie możemy jednak zastępować sądów powszechnych. Znam sposób działania innych nadzorców i wiem, że oni również nie wydają indywidualnych rozstrzygnięć.

Każdy sygnał o nieprawidłowościach jest uważnie badany i niejednokrotnie już z samego faktu, że sprawą interesował się KNF, dochodziło do pozytywnego zakończenia sprawy dla klienta.

To się zmieniło?

Można powiedzieć, że zasadniczo traktujemy skargi w inny, szczególny sposób. Stanowią one dla nas cenne źródło informacji i podstawę do tego, by przyjrzeć się działaniu brokera. Jeżeli zaś sytuacja tego wymaga, podejmujemy dalsze działania, na przykład wszczynamy u niego kontrolę. Gdy pewne zachowania mają powtarzalny charakter, odnosimy się do konkretnego tematu w wytycznych dla firm inwestycyjnych, które cyklicznie publikujemy. Tak więc - jeszcze raz powtórzę - skargi nie lądują w szufladzie.

Ale prawo daje wam przecież możliwość wspierania klienta firmy brokerskiej na drodze sądowej.

To prawda. Zgodnie z prawem, jeżeli wymaga tego interes uczestników rynku, bądź w grę wchodzi bezpieczeństwo obrotu, wówczas przewodniczący KNF może podjąć decyzję o włączeniu się w proces sądowy i merytorycznym wsparciu racji inwestorów. Uprawnienia służące dobru rynku przysługują zarówno w postępowaniu cywilnym jak i karnym.

Skorzystanie w nich mogłoby nastąpić w szczególności, gdy znajdzie się grupa klientów, którzy zwrócą się do nas z wnioskiem o podjęcie takich kroków. Ale to zupełnie co innego niż skarga.

Rozumiem więc, że w praktyce skarga od klienta jest dla was raczej podstawą do tego, żeby poruszyć dane zagadnienie w nadzorze, przykładowo w formułowaniu wytycznych dla firm inwestycyjnych.

Tak. Mógłbym, przedstawić szereg działań, które pokazywałyby realny wpływ informacji przekazywanych przez inwestorów. Przykładowo, mieliśmy kiedyś casus inwestora, który poskarżył się na to, że broker zmienił mu znienacka, bez uprzedniego powiadomienia poziom dźwigni finansowej w momencie, gdy miał zawarte transakcje. W efekcie, broker pozamykał mu pozycje wskutek braku depozytu. Uznaliśmy, że tak nie wolno robić i ostatecznie sprawa znalazła odzwierciedlenie w projekcie najnowszych wytycznych dla brokerów.

Czasami skargi nie dotyczą spraw czysto formalnych, zapisów w umowach, ale chociażby tego, w jaki sposób firmy namawiają klienta do inwestowania na foreksie. Takie głosy też są dla nas interesujące i podlegają analizie. Dlatego uważam, że pisanie skarg do KNF, jeżeli klient czuje się pokrzywdzony, ma sens, bo - niezależnie od tego, co sami nadzorczo robimy, uzupełnia to naszą wiedzę na temat tego, co na rynku się dzieje i co trzeba zmienić.

No tak, ale klienci chyba nie do końca tego oczekują.

Doskonale widzimy, jak agresywną politykę marketingową prowadzą teraz firmy, oferujące inwestycje na foreksie. Zapewniam, że regularnie je kontrolujemy. Mogę wręcz powiedzieć, że te firmy są w ostatnim czasie na sztandarze kontroli. Sami klienci też o tym wiedzą, gdyż do kilkuset z nich wysłaliśmy specjalne ankiety.

Ich celem było pozyskanie wiedzy o faktycznych zachowaniach brokerów. W ostatnich latach sprawdziliśmy większość przedsiębiorstw obecnych na polskim rynku, które podlegają naszemu nadzorowi. Do tego dochodzą cenne dla nas rozmowy w traderami. Dzięki temu nasze wytyczne wynikają z konkretnych doświadczeń, a nie są wymysłami urzędnika "zza biurka". I mam wrażenie, że w wielu sprawach dotykają sedna problemu ochrony klientów detalicznych.

Dobrze. Zatem weźmy wasze ostatnie duże wytyczne z 2013 roku. W dokumencie piszecie o tym, że firmy inwestycyjne posługują się nierzetelnymi informacjami wobec klientów, niewłaściwie informują o ryzyku, niewłaściwie badają wiedzę klientów przed podpisaniem umowy. To tylko kilka przykładów.

Wiele się od tamtej pory zmieniło.

Poważnie?

Tak. Jak wspomniałem, w porównaniu do tego, co działo się na rynku kilka lat temu, widzę duży postęp, jeżeli chodzi o poziom dbania o klientów. Przede wszystkim firmy inwestycyjne mają obowiązek badać ich wiedzę z zakresu instrumentów finansowych za pomocą specjalnych ankiet i informować o ryzyku.

Zdecydowana większość podmiotów dostosowała się do tego obowiązku w sposób, jaki wymagany jest przez prawo. Choć nie wykluczam sytuacji, że jakiś pracownik firmy foreksowej przekona klienta, że to zbędny formalizm i wspólnie z nim "przeklika się" przez ankietę. Albo w inny sposób pomoże osiągnąć pozytywny wynik oceny odpowiedniości usługi.

Zgoda. Załóżmy zatem, że nie mam zielonego pojęcia o foreksie i o ryzyku związanym z lokowaniem pieniędzy na tym rynku. Ale skuszony wizją zysków idę do brokera. W ankiecie wypisuję największe głupoty o rynku finansowym, jakie może pan sobie wyobrazić. Ale mimo to firma nie odmówi mi założenia rachunku foreksowego.

Dobrze. Ale na podstawie ankiety pracownik firmy ma ocenić, czy dana usługa jest dla pana odpowiednia. Jeżeli z ankiety wynika, że nie, to ma obowiązek poinformować pana o tym. Być może wtedy zrozumie pan, że zamiast foreksu lepsze będą dla pana obligacje Skarbu Państwa.

No ale przecież broker raczej nie odmówi mi założenia rachunku. Moja strata to dla takiej firmy zysk.

W niektórych modelach działalności rzeczywiście tak jest. Ale umówmy się, że nie ma takiego prawa, które ochroni klienta lepiej niż jego własny rozsądek. Firma ma obowiązek sprawdzić, czy klient zdaje sobie sprawę z ryzyka i go o tym poinformować. Ale co klient z tym dalej zrobi, to już jego sprawa.

O tym, czy forex to gra uczciwa i co KNF może w sprawie inwestorów, którzy stracili pieniądze w czarny czwartek 15 stycznia 2015 roku - czytaj na drugiej stronie.

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Romek896
94.78.182.* 2016-02-14 08:30
Podobne zasady panują w rodzimej grze w trzy karty. Forex jednak jest bardziej rozwinięty i gwarantuje prowadzącemu wsparcie polityków, policji, sądów i komorników.
kikiriki154
94.254.226.* 2016-02-13 06:00
Stara dobra zasada " MYŚL I PRZEWIDUJ " jak ktoś liczy na szybki i duży zarobek to z reguły ponosi straty.FOREX , AMBER GOLD ,BEZPIECZNA KASA , BEZPIECZNE POŻYCZKI itd.
Czasami trzeba zachować zimną krew i zabrać ze sobą rozum zanim podejmie się decyzję !!!
wedkarz123
83.30.190.* 2016-02-13 00:24
Frankowiczom - pomóc
Przegranym na forexie - pomóc
Kopalniom - pomóc
A kto do cholery pomoże nam, płacącym za to wszystko? Za czyjąś chciwość i głupotę mamy płacić my?
Zobacz więcej komentarzy (106)