Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Fundusze inwestycyjne. To dobry moment na surowce i złoto
Fot. Mark Herpel/Creative Commons 2.0/Flickr.com

Posiadacze jednostek funduszy surowcowych mogą zarobić na sankcjach gospodarczych, dyplomatycznym impasie, a nawet rozlewie krwi. Nagły skok cen surowców przy okazji rosyjskiej interwencji na Krymie to kolejna szansa na dodatni bilans w portfelu.

Każda groźba starć siłowych skutkuje szaleńczą wyprzedażą akcji na giełdach i ogromnym strumieniem pieniędzy skierowanym na rynki: złota, srebra, ropy naftowej, gazu i produktów rolnych. Inwestorzy szukają bezpiecznych inwestycji, a rezygnują z zakupu papierów wartościowych, które uważają za bardziej nieprzewidywalne i ryzykowne. To złoty czas dla posiadających jednostki funduszy surowcowych. Z kolei uspokojenie sytuacji geopolitycznej kończy okres szybkich zarobków i jest odpowiednim momentem na sprzedaż aktywów.

Złoto rozpala wyobraźnię

Na wieść o rosyjskiej ingerencji w terytorium Ukrainy rynek zareagował natychmiast. Cena złota z poziomu 1325 dolarów podskoczyła i zatrzymała się na wysokości 1350 za uncję, a fundusze surowcowe zaczęły liczyć zyski.

Notowania złota podczas rewolucji na Ukrainie i po rosyjskim ultimatum

Nie inaczej było podczas wojny w Libii, trwającej od lutego do października 2011 roku, czy konfliktu w Syrii w 2013 roku. Libijskie zamieszki wywindowały ceny złota do rekordowych poziomów – niespotykanych wtedy od przeszło trzech lat. Rekordowy poziom 1900 dolarów za uncję wciąż nie został przekroczony i pozostaje marzeniem inwestorów.

Ceny złota w czasie wojny domowej w Libii

Podobnie cenę uncji złota powinna kształtować sytuacja na Krymie i inne możliwe przyszłe konflikty militarne, np. potencjalna interwencja w Syrii lub eskalacja sporów na Bliskim Wschodzie.

- Obawa przed ryzykiem jest widoczna gołym okiem. Inwestorzy zainteresowani są teraz bezpiecznymi inwestycjami, np. metalami szlachetnymi, ale i sektorem rolnym – mówił w Money.pl Przemysław Gerschmann, analityk inwestycyjny z Deustsche Banku. Taki popyt szybko podnosi ceny kruszców, ropy, pszenicy, czy kukurydzy.

Eksperci wskazują na dwa możliwe scenariusze rozwoju sytuacji na Ukrainie. Ewentualna inwazja zbrojna i rozlew krwi zwiększy wyprzedaż na giełdach i podbije ceny złota, natomiast gdy sytuacja się uspokoi, rynek czeka spora korekta i spadki cen. - Nawet mała stabilizacja byłaby dla rynku wytchnieniem – przyznał Maciej Bitner, pracownik Instytutu Studiów Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

- Eskalacja konfliktu na Ukrainie mogłaby przyczynić się do dalszych wzrostów na tym rynku, ale nie wierzę, żeby na wschodzie doszło do interwencji zbrojnej. Inwestycja w złoto wydaje się atrakcyjna, nie oznacza to jednak, że posiadacze złota mają przed sobą ostry rajd w górę. Metal w najbliższym czasie nie powinien spadać, lecz w następnych kwartałach ciężko będzie mu przebić granicę 1400 dolarów - uważa Maciej Rynkiewicz, analityk Money.pl.

Zyski funduszy inwestujących w złoto w tygodniu największych starć w Syrii


Inwestorzy szybko zbierają nadwyżkę z rynku a indeksy wracają do pozycji wyjściowej. Do tej pory największe stopy zwrotu wśród funduszy surowcowych osiągały te, które powiązane były właśnie z metalami szlachetnymi. Po atakach chemicznych na przedmieściach Damaszku z 21 sierpnia 2013 roku wycena niektórych jednostek uczestnictwa funduszy surowcowych rosła momentami nawet o 7 procent.

Blokady i sankcje podniosą ceny paliw

Z kolei właściciele jednostek funduszy surowcowych, skupujących ropę naftową i gaz, uważnie śledzą sytuacje w regionach wydobycia i tranzytu. Pięć lat temu wojna w Gruzji wpłynęła na rynek ze względu na obawy o przesył ropy z Azerbejdżanu i Kazachstanu. Trzy lata później sytuacja w Libii, pomimo jej niskiego udziału w światowym wydobyciu węglowodorów, również odbiła się na cenach. Dlatego południowa nitka rurociągu „Przyjaźń” biegnąca przez Ukrainę w najbliższych tygodniach będzie oczkiem w głowie koordynatorów funduszy surowcowych.

Ceny ropy w trakcie zamieszek na ukraińskim Majdanie

- Ceny ropy istotnie powiązane są z sytuacja geopolityczną. Liczba państw wydobywających ten surowiec jest ograniczona – tłumaczy Money.pl Kamil Kliszcz z DI BRE Banku. Wśród ekspertów panuje zgodna opinia, że konflikt militarny po czasie przeniesie się na poziom gospodarczy, a ewentualne embarga lub nawet blokady przesyłu powinny podnosić ceny i mogą generować zyski dla posiadaczy funduszy surowcowych.

- Zmniejszenie limitów eksportu gazu łupkowego z USA i złóż Pacyfiku zrekompensowałoby braki gazu rosyjskiego. Takie otwarcie w pierwszym okresie spowoduje wzrost cen gazu amerykańskiego – ocenia Maciej Bitner. Otwarty konflikt może zachęcić firmy do większego skupowania paliw z rynku, a ceny pójdą w górę. Tak jak i zyski funduszy.

Na podobny scenariusz zwraca uwagę Andrzej Szczęśniak - ekspert ds. energetyki i były prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych. Jest zdania, że największym zagrożeniem dla rynku jest wprowadzenie embarga na rosyjską ropę. W przypadku sankcji ceny ropy pójdą natychmiast w górę. Sankcje to scenariusz, którego bym się najbardziej obawiał – powiedział kilka dni temu portalowi Money.pl.

Motorem napędowym cen ropy w najbliższych latach będą decyzje polityczne Rosji. Analitycy są zdania, że jedynym sposobem podniesienia cen, przy jednocześnie rosnącej ilości wydobywanej ropy naftowej, jest konflikt. Rosja jest czołowym eksporterem ropy naftowej na świecie, więc wysokość cen istotnie wpływa na stan jej gospodarki.

Drożeją zboża i kukurydza

Jeżeli nie złoto, nie ropa naftowa, to może fundusze spożywcze kupujące produkty rolne? Skok ich ceny jest wynikiem obawy o dostawy zboża w rejonie Morza Czarnego. Fundusze będą zarabiać na pszenicy i kukurydzy, zwłaszcza gdy konflikt ogarnia głównych producentów żywności. Ukraińska pszenica stanowi 17% globalnej produkcji tego zboża, natomiast kukurydza stanowi 16%.

Ceny płodów rolnych kształtują również inne czynniki, takie jak warunki pogodowe w USA, Australii, Rosji, czy na Ukrainie. Wartość plonów może podnieść ciężka zima i upalne lato w rejonach zbiorów. To jedyna szansa na zadowolenie z rosnących cen żywności i produktów przetworzonych.

Na co uważać?

Fundusze inwestujące bezpośrednio w surowce przyniosą zysk z wahań cen pewniej niż fundusze skupiające papiery wartościowe, np. akcje spółek wydobywczych, górniczych i przetwórczych. Giełdy podczas wojen narażone są na gwałtowne spadki - akcje będą tanieć, a fundusze nie zyskają. Dodatkowo kontrakty kopalni, dostawców lub przetwórców podpisane na dłuższy termin nie pozwolą na czerpanie zysków w szybkim okresie.

- Warto uważnie wczytać się w politykę inwestycyjną konkretnego funduszu – ostrzega Michał Słysz, były członek zarządu Investors TFI. Portfel inwestora oparty na różnych instrumentach finansowych, na przykład walutach, akcjach, obligacjach i jednostkach funduszy inwestycyjnych zabezpieczy przed nieprzewidywanymi zmianami na rynku i uchroni przed bolesną stratą pieniędzy z jednego z nich.

Czytaj więcej w Money.pl

Money.pl