Banki mogą mieć problem. Ten wyrok TSUE zmieni wszystko?

Przez lata banki odmawiały ofiarom oszustów zwrotu pieniędzy, zarzucając im rażące niedbalstwo. Praktykę tę kwestionują instytucje chroniące konsumentów. Teraz głos zabierze TSUE. Czwartkowy wyrok może zmienić sytuację tysięcy Polaków, którzy padli ofiarą manipulacji i kradzieży, a później musieli walczyć z bankami o własne pieniądze.

Banki mogą zapłacić za starą praktykę. TSUE zdecydujeBanki mogą zapłacić za starą praktykę. TSUE zdecyduje
Źródło zdjęć: © własne | - • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Karolina Wysota
  • Banki odmawiały zwrotu pieniędzy po nieautoryzowanych transakcjach, powołując się na rażące zaniedbania klientów. Poszkodowani często musieli dochodzić swoich praw przed sądem.
  • Rzecznik generalny TSUE uważa, że bank powinien najpierw oddać pieniądze. Jeśli uzna, że klient zawinił, może później domagać się ich zwrotu.
  • W latach 2022–2025 do Rzecznika Finansowego trafiło ponad 10 tys. wniosków o pomoc w takich sprawach. Po interwencji UOKiK cztery banki zobowiązały się do zmiany praktyk.
  • Wyrok może pomóc również osobom, którym banki odmówiły zwrotu rok czy dwa lata temu. Znaczenie będą miały termin zgłoszenia transakcji i ewentualne przedawnienie roszczeń.

Okradzeni przez oszustów. Później muszą walczyć z bankami

Oszust podszywa się pod pracownika banku, kupującego na portalu aukcyjnym albo doradcę inwestycyjnego. Wyłudza login, hasło lub kod SMS. Czasem nakłania ofiarę do zainstalowania programu umożliwiającego zdalny dostęp do komputera. Gdy przejmie kontrolę nad rachunkiem, może w ciągu kilku minut wyprowadzić z niego oszczędności.

Skala takich przestępstw rośnie. Według danych Narodowego Banku Polskiego w I kwartale 2026 r. wartość oszustw dokonanych za pomocą przelewów sięgnęła blisko 246 mln zł, o połowę więcej niż rok wcześniej. Ponad 60 proc. tej kwoty to przypadki, w których przestępcy nakłonili ofiary do wykonania przelewu lub przekazania danych umożliwiających kradzież pieniędzy. NBP odnotowuje wzrost tego rodzaju oszustw od początku 2024 r.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Dla poszkodowanych kradzież pieniędzy bywa początkiem kolejnych problemów. Bank odmawia zwrotu, zarzucając klientowi rażące niedbalstwo. Argumentuje, że sam ujawnił dane potrzebne do przeprowadzenia transakcji, a tym samym przyczynił się do powstania straty. W rezultacie ofiara oszustwa musi dochodzić odzyskania pieniędzy przed sądem.

Tymczasem polskie i unijne przepisy nakładają na banki obowiązek bezzwłocznego zwrotu pieniędzy z nieautoryzowanych transakcji. Co do zasady środki powinny wrócić na rachunek najpóźniej do końca następnego dnia roboczego po stwierdzeniu takiej operacji lub otrzymaniu zgłoszenia. To tzw. zasada D+1. Dotyczy płatności, na które właściciel konta nie wyraził zgody, na przykład przelewów wykonanych przez przestępcę za pomocą wykradzionych danych.

Banki mają obowiązek monitorować transakcje i wykrywać próby oszustw. Analizują m.in. nietypowe przelewy, by wychwycić sytuacje, w których przestępcy próbują okraść klientów. Jeśli jednak do kradzieży dojdzie, bank co do zasady musi zwrócić pieniądze. Wyjątek dotyczy przypadków, gdy ma udokumentowane podstawy, by podejrzewać, że to sam klient próbuje wyłudzić zwrot środków i zawiadomi o tym organy ścigania.

Tymczasem instytucje finansowe przez lata odmawiały zwrotu pieniędzy, zarzucając poszkodowanym rażące niedbalstwo. Uznawały, że klienci sami przyczynili się do strat, ponieważ nie zabezpieczyli swoich danych. Praktykę tę od dawna kwestionują Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Rzecznik Finansowy oraz Rzecznik Praw Obywatelskich.

Spór sprowadza się do pytania, kto powinien pierwszy ponieść koszt oszustwa. Czy bank może sam uznać klienta za winnego rażącego niedbalstwa i odmówić oddania pieniędzy? Czy powinien najpierw je zwrócić, a dopiero później dochodzić ich odzyskania?

Odpowiedź może przynieść wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zaplanowany na czwartek, 15 października. Rzecznik generalny TSUE opowiedział się już za wykładnią korzystną dla konsumentów. Jeśli sędziowie podzielą jego stanowisko, banki będą musiały zweryfikować sposób rozpatrywania zgłoszeń dotyczących nieautoryzowanych transakcji.

Problem ma charakter systemowy. W latach 2022–2025 do Rzecznika Finansowego trafiło ponad 10 tys. wniosków o pomoc od osób, którym banki lub inne instytucje płatnicze odmówiły zwrotu pieniędzy. Z kolei UOKiK doprowadził już do zmiany praktyk czterech banków, które zobowiązały się ponownie rozpatrzyć wcześniej odrzucone zgłoszenia.

Oszust ukradł jej 3 tys. zł. Bank odmówił zwrotu

Sprawa, która trafiła przed TSUE, rozpoczęła się od oszustwa na portalu aukcyjnym. Klientka PKO BP, oznaczona w aktach sądowych inicjałami N.O., wystawiła przedmiot na sprzedaż. Zgłosił się rzekomy kupujący i przesłał jej link do potwierdzenia transakcji.

Strona wyglądała jak witryna banku. Kobieta wpisała login i hasło do bankowości internetowej, a następnie przekazała kod SMS. Dane trafiły do przestępcy, który przelał z jej rachunku 3 tys. zł.

Następnego dnia kobieta zorientowała się, że padła ofiarą oszustwa. Zawiadomiła bank i policję, ale sprawcy nie odnaleziono. PKO BP odmówił oddania pieniędzy. Uznał, że klientka dopuściła się rażącego niedbalstwa, ujawniając dane do bankowości internetowej.

Kobieta nie zgodziła się z tą oceną i pozwała bank o 3 tys. zł przed Sądem Rejonowym w Koszalinie.

Jej pełnomocnik przekonywał, że skoro bank nie podejrzewał klientki o oszustwo, powinien zwrócić utraconą kwotę. Jeśli uważał, że kobieta rażąco zaniedbała swoje obowiązki, mógł później wystąpić o jej odzyskanie.

PKO BP przedstawił odmienną interpretację. Argumentował, że klient, który wskutek rażącego niedbalstwa przyczynił się do utraty pieniędzy, sam odpowiada za stratę. Bank może więc ocenić jego zachowanie jeszcze przed dokonaniem zwrotu i na tej podstawie odmówić wypłaty.

Sędzia Marta Knotz zwróciła się do TSUE o interpretację unijnych przepisów. W styczniu 2025 r. zawiesiła postępowanie i skierowała do Trybunału pytanie prejudycjalne: czy bank musi bezzwłocznie zwrócić pieniądze z nieautoryzowanej transakcji, nawet jeśli uważa, że klient dopuścił się rażącego niedbalstwa, czy może z tego powodu odmówić zwrotu.

W uzasadnieniu zwróciła uwagę na praktykę polskich banków. Przed sądami toczy się wiele spraw wytaczanych przez klientów o odzyskanie utraconych oszczędności. Brakuje natomiast pozwów instytucji finansowych przeciwko osobom, od których chciałyby odzyskać wcześniej zwrócone pieniądze. Zdaniem sądu ciężar dochodzenia roszczeń przerzucono w ten sposób na konsumentów.

Rzecznik generalny TSUE podważa stanowisko banków

5 marca 2026 r. opinię w sprawie przedstawił rzecznik generalny TSUE Athanasios Rantos. Uznał, że bank nie może odmówić bezzwłocznego zwrotu pieniędzy z nieautoryzowanej transakcji wyłącznie dlatego, że zarzuca klientowi rażące niedbalstwo.

Według niego unijne przepisy ściśle określają, kiedy instytucja finansowa może odstąpić od obowiązku natychmiastowego zwrotu. Samo ujawnienie przez klienta danych do bankowości nie jest wystarczającą podstawą odmowy.

Bank zachowuje jednak możliwość dochodzenia roszczeń, jeśli wykaże, że klient umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa naruszył swoje obowiązki. Gdy poszkodowany odmówi oddania wcześniej zwróconej kwoty, instytucji pozostaje droga sądowa. To ona musiałaby wówczas wszcząć proces i udowodnić swoje racje.

Rantos odrzucił również propozycję rządu Włoch, by bank mógł samodzielnie pobrać pieniądze z rachunku klienta już po dokonaniu zwrotu, bez kierowania sprawy do sądu. Jego zdaniem takie rozwiązanie podważałoby sens obowiązujących przepisów. Poszkodowany znalazłby się bowiem w podobnej sytuacji, jak gdyby środków w ogóle nie otrzymał.

Opinia rzecznika generalnego nie wiąże sędziów TSUE, choć często jest zgodna z późniejszym orzeczeniem. Czwartkowy wyrok wyjaśni, jak należy stosować unijne przepisy. Wykładnię tę będą musiały uwzględniać również polskie sądy rozpatrujące podobne sprawy.

Ostateczną decyzję w sporze klientki z PKO BP podejmie jednak Sąd Rejonowy w Koszalinie.

Money.pl zapytał PKO BP, czy po ogłoszeniu opinii rzecznika generalnego TSUE zmienił sposób postępowania w sprawach nieautoryzowanych transakcji, a jeśli tak – na czym polega ta zmiana i od kiedy obowiązuje. Bank odpowiedział, że nie czeka na ostateczny wyrok Trybunału i już stosuje podejście zgodne z kierunkiem wskazanym w opinii rzecznika generalnego.

"Wiemy, że utrata pieniędzy w wyniku oszustwa wiąże się ze stresem i obawą o własne bezpieczeństwo. Metody stosowane przez przestępców są coraz bardziej wyrafinowane, dlatego ofiarą oszustwa mogą paść także ostrożne osoby. Każdy przypadek analizujemy indywidualnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami" – przekazał PKO BP.

Bank podkreśla też, że stale rozwija zabezpieczenia przed oszustwami. Według PKO BP skuteczność wykrywania ataków przestępców przekracza 95 proc. Jednocześnie skala prób wyłudzeń rośnie. W ostatnim kwartale liczba zablokowanych przez bank prób oszustwa wzrosła dwucyfrowo w porównaniu z poprzednim kwartałem.

"Dzisiaj to konsument musi pozywać bank"

Radca prawny Wojciech Bochenek, zajmujący się sporami konsumentów z bankami, uważa, że problem nie tkwi w samych przepisach, lecz w sposobie ich stosowania.

W efekcie to konsument, który właśnie stracił środki wskutek działania przestępców, musi dodatkowo dochodzić ich zwrotu w sporze z profesjonalną instytucją finansową, jaką jest bank – mówi money.pl.

Zdaniem prawnika wyrok zgodny z opinią rzecznika generalnego może odwrócić dotychczasową praktykę.

– Jeżeli TSUE podzieli tę wykładnię w swoim orzeczeniu, może to realnie odwrócić model funkcjonujący dziś na rynku. Dzisiaj to konsument musi pozywać bank, aby odzyskać pieniądze – zauważa. 

Bochenek podkreśla przy tym, że ostateczna odpowiedzialność za stratę nadal będzie zależała od okoliczności konkretnej sprawy.

– Nie oznacza to, że bank zawsze ostatecznie poniesie stratę. Natomiast może to oznaczać, że bank nie będzie mógł samodzielnie rozstrzygnąć sporu na swoją korzyść przez zatrzymanie pieniędzy klienta – zastrzega.

UOKiK nie czeka na TSUE. Banki zmieniają praktyki

Podczas gdy sprawa klientki PKO BP zmierza do rozstrzygnięcia w Luksemburgu, polskie urzędy już doprowadzają do zmian w sektorze bankowym.

7 września 2026 r. prezes UOKiK Tomasz Chróstny zakończył cztery postępowania dotyczące nieautoryzowanych transakcji. Alior Bank, mBank, BNP Paribas i Bank Millennium zobowiązały się zmienić sposób rozpatrywania zgłoszeń oraz ponownie przeanalizować reklamacje klientów, którym wcześniej odmówiły zwrotu pieniędzy.

UOKiK zarzucał bankom, że nie oddawały środków w ustawowym terminie, uzależniały wypłatę od dodatkowych warunków albo samodzielnie pobierały z rachunków klientów wcześniej zwrócone kwoty. Urząd kwestionował również uznawanie prawidłowo wpisanego kodu za wystarczający dowód zgody właściciela konta na przelew.

Postępowania trwały blisko cztery lata. Cztery banki zobowiązały się do zmian, ale wobec dziesięciu kolejnych podobne sprawy nadal się toczą.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny podkreślał, że wydane decyzje nie są kompromisem z bankami. Urząd może je wydać tylko wtedy, gdy uzgodnione rozwiązania usuwają stwierdzone naruszenia i ich skutki.

Zobowiązania obejmują również reklamacje odrzucone w przeszłości. Banki będą musiały ponownie przeanalizować te zgłoszenia, a nie tylko zmienić sposób rozpatrywania nowych spraw.

Zastrzeżenia wobec sektora zgłasza również Rzecznik Praw Obywatelskich. W sierpniu 2026 r. poinformował Związek Banków Polskich, że nadal otrzymuje skargi na instytucje finansowe odmawiające oddania pieniędzy z nieautoryzowanych transakcji.

Co z osobami, którym bank odmówił zwrotu rok czy dwa lata temu?

Czwartkowy wyrok może pomóc również osobom, które straciły oszczędności w przeszłości. Znaczenie będą miały terminy zgłoszenia nieautoryzowanej transakcji i przedawnienia roszczeń.

Musimy pamiętać, że zgodnie z ustawą konsument powinien zgłosić taką nieautoryzowaną transakcję niezwłocznie, jednak nie później niż w terminie 13 miesięcy od zdarzenia. Sformułowanie "niezwłocznie" jest tu kluczowe, więc nie powinno się zwlekać z jego zgłoszeniem – wyjaśnia Wojciech Bochenek.

Jeżeli klient zgłosił transakcję w wymaganym terminie, a bank odmówił zwrotu, nadal może dochodzić swoich praw. Trzeba jednak sprawdzić, czy roszczenie się nie przedawniło. Sam upływ 13 miesięcy od kradzieży nie zamyka drogi do sądu, jeśli zgłoszenia dokonano prawidłowo.

Orzeczenie TSUE może być szczególnie istotne dla osób, które już procesują się z bankami.

– Dla osób, które już są w sporze z bankiem, argumentacja wskazana przez TSUE powinna być wykorzystana przy rozstrzygnięciu sprawy – podkreśla Bochenek.

Trudniejsza jest sytuacja osób, których postępowania zakończyły się prawomocnym orzeczeniem. Wyrok TSUE nie spowoduje ich automatycznego wznowienia. Możliwość podjęcia dalszych działań trzeba ocenić indywidualnie.

– Jeżeli Trybunał podzieli stanowisko przedstawione przez rzecznika generalnego, to konsumenci zyskają mocne argumenty w sporach z bankami, a same banki będą musiały zweryfikować swoją strategię – ocenia prawnik.

Wyrok nie zatrzyma przestępców. Może jednak przesądzić, kto pierwszy poniesie koszt ich działania: okradziony klient czy bank.

Oszust wyczyścił ci konto? Co możesz zrobić?

  • Natychmiast zgłoś nieautoryzowaną transakcję bankowi. Co do zasady masz na to maksymalnie 13 miesięcy od obciążenia rachunku, ale przepisy wymagają zgłoszenia bez zbędnej zwłoki.
  • Zawiadom policję. Zachowaj wiadomości od oszusta, potwierdzenia transakcji oraz korespondencję z bankiem.
  • Domagaj się zwrotu pieniędzy. Bank co do zasady powinien oddać środki najpóźniej do końca następnego dnia roboczego po stwierdzeniu nieautoryzowanej transakcji lub otrzymaniu zgłoszenia. Przepisy przewidują określone wyjątki.
  • Jeśli bank odrzuci reklamację, zwróć się do Rzecznika Finansowego. Możesz skorzystać z bezpłatnej pomocy w sporze z instytucją finansową.
  • Nie rezygnuj, jeśli odmowa nastąpiła dawno temu. Jeżeli transakcja została zgłoszona w terminie, sprawdź, czy twoje roszczenie się nie przedawniło. Wyrok TSUE może dostarczyć dodatkowych argumentów w sporze z bankiem.
Wybrane dla Ciebie