Sytuacja w chilijskim sektorze wydobywczym staje się coraz bardziej napięta. W kopalni miedzi Centinela, należącej do koncernu Antofagasta, od zeszłego tygodnia trwa strajk. Rozmowy zarządu z protestującymi nie przyniosły do tej pory rozwiązania. Podłożem konfliktu są kwestie płacowe. Pracownicy domagają się zrównania wynagrodzeń na tych samych stanowiskach.
Związki zawodowe Distrito Centinela oraz Minera Esperanza ostrzegają przed skutkami protestu. Strajkują głównie operatorzy wielkich koparek i wiertnic. Prace strzałowe zostały spowolnione. Związkowcy szacują, że produkcja zakładu może spaść nawet o połowę. Skutki tych przestojów będą widoczne w wynikach kopalni za listopad.
WIDEO"To nasze być albo nie być". Bez tego Europa będzie skansenem świata
Największa kopalnia świata na skraju paraliżu
Problemy branży mogą się wkrótce znacznie pogłębić. Na horyzoncie pojawiło się widmo strajku w kopalni Escondida, która znajduje się 150 kilometrów na południe od Centineli. To największy na świecie zakład wydobywający miedź. Należy on do koncernu BHP. Roczna produkcja wynosi tam ponad milion ton surowca. Jest to wynik o około 50 proc. wyższy niż całkowita produkcja polskiego KGHM.
Próby mediacji w sprawie nowego układu zbiorowego pracy w Escondido zakończyły się fiaskiem. Związkowcy twierdzą, że pracodawca zażądał rezygnacji z podstawowych świadczeń. Dodatkowym punktem spornym jest kwestia udostępniania prywatnych danych biometrycznych pracowników podmiotom trzecim.
Zagrożenie dla globalnego rynku miedzi
Ewentualne wstrzymanie pracy w Escondidzie to poważny problem dla całego rynku. Kopalnia ta odpowiada za około 5 proc. światowej produkcji miedzi pierwotnej. Stanowi to ponad 4 proc. całkowitej globalnej produkcji tego metalu. W skali samego Chile zakład ten generuje około 20 proc. krajowego wydobycia. Warto zaznaczyć, że całe Chile dostarcza na światowe rynki ponad 20 proc. miedzi.
Światowe zapasy miedzi są obecnie niewielkie, a podaż jest ledwie zrównoważona z popytem. Analitycy rynkowi ostrzegają, że w przypadku eskalacji strajków ceny metalu mogą osiągnąć rekordowe poziomy. Pojawiają się prognozy mówiące o cenie sięgającej nawet 18 tys. dolarów za tonę. Oznaczałoby to wzrost o 20 proc. względem obecnych notowań.
Z kolei bank inwestycyjny Panmure Liberum studzi te nastroje. Według tej instytucji same straty w produkcji nie uzasadniają tak wysokich cen. Bank wskazuje, że główną rolę odgrywają tu czynniki spekulacyjno-finansowe.
Chilijski przemysł wydobywczy boryka się także z innymi trudnościami. Produkcja od dłuższego czasu nie spełnia oczekiwań inwestorów. Dodatkowo w ostatnich tygodniach doszło do serii śmiertelnych wypadków. Górnicy zginęli w kopalniach Escondida oraz Radomiro Tomic. Z kolei w zakładzie El Teniente, należącym do Codelco, osuwisko przysypało trzech pracowników, z których uratowano tylko jednego.
Prace wydobywcze utrudniają również niekorzystne warunki pogodowe. Obfite opady deszczu powodują osuwiska i paraliżują działanie kopalni odkrywkowych. W tym roku odnotowano rekordową liczbę podtopień w zakładach zlokalizowanych na terenach górskich i pustynnych. Paradoksalnie, wysokie ceny miedzi na rynkach światowych napędzają kolejne konflikty. Górnicy, widząc rosnące wyceny surowca, domagają się większego udziału w zyskach przedsiębiorstw, co wywiera presję na cały rynek pracy.
Rynek miedzi. Prognozy ICSG do 2027 roku
Z najnowszego raportu International Copper Study Group (ICSG) wynika jasny obraz rynku metali przemysłowych. Eksperci przewidują, że rynek miedzi rafinowanej utrzyma się w nadwyżce. W 2026 r. wyniesie ona około 104 tysięcy ton. Rok później nadpodaż ma wzrosnąć do poziomu 368 tysięcy ton.
Według danych organizacji całkowita produkcja miedzi rafinowanej na świecie sięgnie 29,3 mln ton w 2026 r. W 2027 r. wolumen ten wzrośnie do 31 mln ton. Z kolei globalne zużycie surowca wyniesie odpowiednio 28,6 mln ton oraz 29,3 mln ton.
Światowe zapotrzebowanie na miedź rafinowaną systematycznie rośnie. ICSG szacuje wzrost zużycia na poziomie 1,5 proc. w 2026 r. W 2027 r. dynamika ma przyspieszyć do 2,5 proc.
Głównym powodem wzrostu jest rozwój nowoczesnych technologii. Eksperci wskazują na rosnące zapotrzebowanie ze strony centrów danych, systemów sztucznej inteligencji oraz ogólnej cyfryzacji gospodarki. Ważnym czynnikiem pozostają także inwestycje w transformację energetyczną i postępująca urbanizacja.
Największym konsumentem miedzi na świecie pozostają Chiny. Państwo Środka odpowiada obecnie za 59 proc. globalnego zużycia tego metalu. W bieżącym roku chiński popyt ma wzrosnąć o 2,5 proc. W innych regionach świata, takich jak Unia Europejska czy Japonia, aktywność gospodarcza jest słabsza. Przekłada się to na stagnację w zapotrzebowaniu na surowiec.
Wydobycie i produkcja w górę
Światowa produkcja miedzi w kopalniach również będzie rosła. Prognozy zakładają wzrost wydobycia o 1,3 proc. w 2026 r. W 2027 r. dynamika ma się zwiększyć do 3,1 proc.
Wzrost w 2026 r. to zasługa kilku kluczowych inwestycji. Zwiększy się wydobycie w kopalni Oyu Tolgoi w Mongolii. Pomogą także projekty Batu Hijau w Indonezji oraz Malmyż w Rosji. Z kolei w 2027 r. produkcję wesprą obiekty w Chile, Zambii, Demokratycznej Republice Konga oraz kolejne kopalnie w Indonezji.
Warto zaznaczyć, że organizacja obniżyła swoje wcześniejsze szacunki na 2026 r. Pierwotnie zakładano wzrost wydobycia o 1,6 proc. Korekta wynika ze słabszych perspektyw dla kopalń w Chinach, Chile i Indonezji. Wpływ na rynek mają także ubiegłoroczne incydenty w kopalniach Grasberg i Kamoa-Kakula, które nadal ograniczają podaż.
Sama produkcja miedzi rafinowanej wzrośnie w 2026 r. zaledwie o 0,4 proc. Powodem jest ograniczona dostępność koncentratu miedzi. Sytuacja zmieni się w 2027 r., gdy wzrost przyspieszy do 3,4 proc. Przyczyni się do tego uruchomienie nowych mocy hutniczych w Unii Europejskiej, Indiach i Indonezji. Wzrośnie także wykorzystanie złomu do produkcji wtórnej.
Eksperci ICSG podkreślają, że powyższe prognozy są obarczone ryzykiem. Głównym czynnikiem niepewności pozostaje sytuacja geopolityczna. Konflikt na Bliskim Wschodzie może wpłynąć zarówno na globalny popyt, jak i na możliwości produkcyjne w branży.
Źródło: PAP