41 tys. zł kary za dwa centymetry? Przepisy mogą zaskoczyć wielu

Ponad 41 tys. zł kary za szyld wystający o około 2 cm – portal Zero.pl opisał problem, z jakim mierzy się właścicielka sklepu z pieczywem na warszawskim Mokotowie. Urzędnicy przekonują, że tylko egzekwują aktualnie obowiązujące przepisy o pasie drogowym. Niewiele osób wie, że

Głos zabrała m.in. posłanka Anna Maria Żukowska Kara dla właścicielki sklepu. Głos zabrała m.in. posłanka Anna Maria Żukowska
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl | M. Skwarczek
Malwina Gadawa

Pani Katarzyna od 12 lat prowadzi rodzinny sklep z pieczywem na warszawskim Mokotowie. Jej szyld z pleksi został zamontowany za zgodą spółdzielni. Był nieco odsunięty od ściany, co według właścicielki wynikało z zastosowania podkładek wyrównujących nierówności elewacji. To właśnie ten szczegół – fakt, że szyld odstawał od elewacji o około 2 cm – stał się przedmiotem sporu z urzędem – informuje portal Zero.pl.

Jak czytamy, warszawski Zarząd Dróg Miejskich (ZDM) naliczył karę odpowiadającą dziesięciokrotności opłaty za zajęcie pasa drogowego. Właścicielka przekazała, że do zapłaty ma ponad 41 tys. zł. Twierdzi również, że odsetki wynoszą około 100 zł dziennie, a rachunek firmowy został zajęty.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Właścicielka lokalu utrzymuje, że kontrolerzy wykonywali zdjęcia z ukrycia, a jeden z nich miał odwrócić identyfikator, gdy pracownik poprosił go o przedstawienie się.

Według niej pisma wysyłano do dostawcy pieczywa, a nie bezpośrednio do sklepu. Po otrzymaniu wiadomości od kierowcy miała zdjąć szyld w ciągu kilku dni.

Rzecznik Zarządu Dróg Miejskich, jak informuje portal Zero.pl, zaprzecza, jakoby kontrolerzy działali z ukrycia. Zaznacza, że urząd przeprowadza tysiące podobnych kontroli rocznie. Według ZDM właścicielka została wcześniej wezwana do usunięcia szyldu, a kara była następstwem braku reakcji na wezwanie.

Kara dla sklepu i burza w sieci

Materiał portalu Zero.pl już wywołał emocje w sieci.

"Tanie granie na emocjach ze strony kanału Zero. Warszawę od lat trawi chaos reklamowy, a przepisy o zajęciu pasa drogowego są jednakowe dla wszystkich" – napisał na portalu X prawnik Eryk Baczyński ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

Doczekał się szybkiej odpowiedzi posłanki Anny Marii Żukowskiej, przewodniczącej klubu Nowej Lewicy w Sejmie.

"Ale serio, Eryk: zajęcie pasa drogi przez odstający lekko od ściany szyld? Akurat w tym przypadku? Przecież to jawny absurd. ZDM w Warszawie to się powinien zająć regularnym zajmowaniem pasa drogi przez płodobusy na przykład. Albo przez dostawczaki blokujące chodnik. Trochę proporcji w tej sprawie, naprawdę. 40 koła za coś takiego to jest jak SLAPP, ma zastraszyć innych. A zestandaryzowane szyldy piekarni to naprawdę nie jest największa zmora naszej przestrzeni publicznej" – napisała posłanka na platformie X.

Zajęcie pasa drogowego. Trzeba płacić

Sprawa zwraca uwagę na regulacje dotyczące zajmowania pasa drogowego. Jak wyjaśniał serwis Prawo.pl w materiale poświęconym reklamom umieszczanym nad chodnikami, również takie szyldy mogą być uznane za zajmujące pas drogowy.

Wynika to z ustawowej definicji pasa drogowego, który obejmuje nie tylko grunt, lecz także przestrzeń znajdującą się nad nim i pod nim.

Oznacza to, że reklama zamontowana na elewacji budynku może wymagać zezwolenia zarządcy drogi, jeśli znajduje się w przestrzeni pasa drogowego. Sam fakt, że szyld nie stoi bezpośrednio na chodniku, nie wyklucza zastosowania tych przepisów.

Takie kary nie są problemem tylko Warszawy. Według miejscowych przepisów wywieszenie szyldu na ścianie budynku to w świetle prawa zajęcie pasa drogowego.

I dodawał, że opłaty potrafią sięgać nawet kilkunastu tysięcy złotych w skali roku. Część właścicieli decyduje się przez to na usunięcie szyldów informacyjnych ze ścian budynków.

Wybrane dla Ciebie