Miała być sala za 200 mln dol. Będzie za miliard? W USA oburzenie

Republikanie chcą zapisać kwotę 1 mld dol., która miałaby zostać przeznaczona na wzmocnienie zabezpieczeń wschodniego skrzydła Białego Domu, czyli m.in. sali balowej. Donald Trump utrzymuje, że inwestycja jest realizowana poniżej budżetu.

Donald Trump Sala balowa powstaje przed terminem i poniżej budżetu - twierdzi Donald Trump
Źródło zdjęć: © GETTY | Roberto Schmidt, Alex Wong
Marta Bellon
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Wybudowanie sali balowej stało się w ostatnich miesiącach priorytetowym projektem prezydenta Donalda Trumpa. Od miesięcy przekonuje, że istnienie takiego obiektu jest absolutnie kluczowe. Amerykanie od początku byli wobec tych planów sceptyczni, zwłaszcza gdy okazało się, że Trump polecił zburzyć wschodnie skrzydło Białego Domu, nie pytając nikogo o pozwolenie.

Z sondażu przeprowadzonego przez "The Washington Post", ABC News i Ipsos w kwietniu wynika, że ponad połowa badanych sprzeciwia się planowi prezydenta dotyczącemu budowy sali balowej na terenie Białego Domu.

Teraz oburzenie za oceanem wzrosło, bo okazuje się, że na budowę sali balowej będą musieli się złożyć podatnicy. Najpierw miała ona kosztować 200 mln dol. Prezydent USA przekonywał, że koszt inwestycji zostanie pokryty z prywatnych datków. Chodziło m.in. o pieniądze, które przekazali technologiczni giganci. Nieco później okazało się, że inwestycja stała się na tyle kosztowna, że potrzebne będzie dwa razy tyle - 400 mln dol.

Brak snu działa jak alkohol. Ekspert ostrzega

A to nie koniec. We wtorek "The New York Times" poinformował, że Republikanie chcą zapisać kwotę 1 mld dol., która miałaby zostać przeznaczona na wzmocnienie zabezpieczeń wschodniego skrzydła Białego Domu, czyli m.in. sali balowej, w projekcie ustawy o finansowaniu egzekwowania przepisów imigracyjnych. Ustawę zamierzają przeforsować w Kongresie jeszcze w tym miesiącu.

Trump tłumaczy się z kosztów: konieczna zmiana

W środę głos w sprawie rosnących kosztów budowy sali balowej zabrał po raz kolejny Donald Trump. Nadal utrzymuje, że inwestycja będzie kosztować 400 mln dol.

"Sala balowa Białego Domu powstaje w szybkim tempie (...). Jedynym powodem zmiany kosztów jest fakt, że po dogłębnych analizach okazało się, iż obiekt ten jest około dwukrotnie większy i znacznie lepszej jakości niż pierwotna propozycja, która nie byłaby wystarczająca do obsługi niezbędnych wydarzeń, spotkań, a nawet przyszłych inauguracji" - zaczął Trump swój wpis na platformie Truth Social.

Przyznał, że pierwotnie koszt miał sięgać 200 mln dol., ale "projekt dwa razy większy i najwyższej jakości będzie kosztował nieco mniej niż 400 mln dol.".

"Będzie wspaniały, bezpieczny i pewny! Była to konieczna zmiana, dokonano jej już dawno temu, ale kłamliwe media nie poinformowały o tym, próbując stworzyć wrażenie, że doszło do przekroczenia kosztów. W rzeczywistości projekt jest realizowany przed terminem i poniżej budżetu" - stwierdził prezydent USA.

Sąd federalny pierwszej instancji w Waszyngtonie tymczasowo wstrzymał budowę sali balowej. Potem jednak sąd apelacyjny zmienił jednak tę decyzję.

Stowarzyszenie National Trust for Historic Preservation (NTHP), które złożyło skargę, zarzuca prezydentowi, że bezprawnie, bo bez zgody Kongresu, zdecydował o zburzeniu wschodniego skrzydła i rozpoczęciu budowy. Krytykowało też plany konstrukcji, która przyćmi rozmiarami centralną część Białego Domu.

Źródło: Truth Social, "The New York Times"

Wybrane dla Ciebie