Czesi szykują cios w Orlen. W grze setki milionów euro

Czesi chcą dodatkowych milionów od rafinerii, a rachunek może trafić do polskiego Orlenu. Projekt nadzwyczajnego podatku przeszedł pierwsze czytanie w parlamencie. Praga liczy na 226 mln euro wpływów jeszcze w tym roku. Opozycja alarmuje, że ustawa może uderzyć w jedną firmę.

 Rafineria Orlen Unipetrol w Kralupach nad Wełtawą w Czechach
Źródło zdjęć: © PAP | MARTIN DIVISEK
Malwina Gadawa

Podatek miałby obowiązywać w roku bieżącym i kolejnym. Wyniesie połowę wzrostu marży rafineryjnej w porównaniu z rokiem ubiegłym. Wpływy z podatku mają częściowo zrekompensować budżetowe koszty działań podejmowanych dla ograniczenia skutków wzrostu cen paliw.

Polski gigant na celowniku Czechów. Chodzi o wielkie pieniądze

Rząd premiera Andreja Babisza uzasadnił wprowadzenie podatku wzrostem marż rafineryjnych w związku z sytuacją na światowym rynku ropy naftowej.

– Celem tej nowelizacji jest nadzwyczajne opodatkowanie będące reakcją na znaczny wzrost cen produktów rafineryjnych – powiedziała w parlamencie ministra finansów Alena Schillerová.

Odrzuciła zarzuty opozycji, że ustawa została przygotowana z myślą o jednej firmie i przywoływała wprowadzone niedawno regulacje w Polsce.

Część partii opozycyjnych domagała się odrzucenia projektu. Ich przedstawiciele zauważali, że podatek nie może działać wstecz.

Przewodniczący klubu ODS Marek Benda zaproponował skierowanie ustawy również do komisji spraw zagranicznych. Argumentował, że właścicielem rafinerii jest polski koncern kontrolowany przez państwo, dlatego sprawę należy rozpatrywać także w kontekście stosunków czesko-polskich.

Posłowie nie poparli tego wniosku. Teraz projektem zajmie się komisja budżetowa izby poselskiej.

Podatek ma przynieść budżetowi w br. równowartość około 226 mln euro i najprawdopodobniej dotknie wyłącznie rafinerie w Litvínovie i Kralupach nad Wełtawą należące do Orlenu.

Wybrane dla Ciebie