Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
KBB
|

Awantura o jednego dewelopera? Na tarczy skorzystały setki innych

36
Podziel się:

Nie tylko jeden deweloper z Warszawy, ale setki mniejszych i większych firm skorzystały z furtki, jaką dała im tarcza antykryzysowa i zgłosiły budowy domów czy całych osiedli na terenach, gdzie wcześniej budować nie mogły. Zrobiły to zgodnie z przepisami i błogosławieństwem urzędów.

Awantura o jednego dewelopera? Na tarczy skorzystały setki innych
Deweloperzy z całej Polski wykorzystali przepisy tarczy do formalnego rozpoczęcia budów, na które wcześniej nie mieli pozwolenia.

- Mamy rodzinną firmę deweloperską i udało nam się bez żadnych problemów, na podstawie jednokartkowego dokumentu, rozpocząć budowę. Na terenie, na którym wcześniej zabraniano nam budować. Ruszamy z budową niewielkiego osiedla tanich domów, a umożliwiła nam to tarcza antykryzysowa – mówi w rozmowie z money.pl deweloper z Podkarpacia.

Woli pozostać anonimowy, szczególnie po aferze jaka rozpętała się w Warszawie. Jeden ze stołecznych deweloperów postanowił wykorzystać sytuację i zgłosił budowę osiedla apartamentowców w otulinie rezerwatu Łosiowe Błota.

Zobacz także: Osiedle w środku lasu. "Chcą z nas zrobić idiotów"

- W naszym przypadku nie ma mowy o naruszeniu przepisów ochrony środowiska. Owszem, to teren zielony i tak jest w planie, ale obok są zabudowane działki. Tarcza antykryzysowa wyłączyła przepisy prawa budowlanego, ale nie przepisy o ochronie środowiska. Zresztą w naszej okolicy podobnych budów będzie multum, sami zgłosiliśmy budowę kilkudziesięciu domków, moi znajomi przynajmniej dwa razy tyle – mówi nam deweloper. Zaznacza, że inwestycja zajmie mniej niż 2 hektary – nie musi mieć więc opinii środowiskowej.

Przyznaje, że trudno było mu uwierzyć w to, że tarcza antykryzysowa wyłączyła prawo budowlane. Napisał więc list do wicepremier i minister rozwoju, Jadwigi Emilewicz. Opisał planowaną inwestycję – osiedle niedużych, tanich domów. Mogłyby je wynajmować osoby, które straciły pracę przez epidemię Covid-19, rodziny na kwarantannie, firmy dla swoich pracowników.

- Ona odesłała go do Krajowego Zasobu Nieruchomości, który jej podlega. Pewnego dnia otwieram kopertę i widzę piękne pismo o treści, że nasza inwestycja w pełni wyczerpuje przesłanki walki ze skutkami COVID-19 i oni się generalnie cieszą, że ją prowadzimy. Nie pozostało nam nic innego, jak zgłosić budowę i rozpocząć prace – opowiada nam podkarpacki deweloper.

Dodaje, że nie opisywał planowanego osiedla jako szpitala czy miejsca na kwarantannę, które po epidemii ma się cudownie zmienić w apartamentowce. Ma to po prostu być osiedle kilkudziesięciu tanich domów o powierzchni ok. 90 mkw każdy.

- Ta ustawa wyłącza prawo budowlane. Nam naprawdę wystarczyło zaniesienie jednej kartki z ustanowieniem kierownika budowy. Jak myśmy zgłosili to miasto przysłało nam pismo, zawierające "opinię refleksyjną, która nie stanowi wykładni prawa, ale ma na celu wywołać refleksję u nas", że później instytucje państwowe będą badać czy takie inwestycje jak nasza są faktycznie związane z walką z COVID-19. Tyle że z ustawy nic takiego nie wynika – mówi nam deweloper.

Zaznacza, że przepisy wyłączające de facto prawo budowlane weszły w życie razem z tzw. tarczą antykryzysową z 27 marca. Na samym jej początku czytamy, że 'ilekroć w ustawie jest mowa o "przeciwdziałaniu COVID-19" rozumie się przez to wszelkie czynności związane ze zwalczaniem zakażenia, zapobieganiem rozprzestrzenianiu się, profilaktyką oraz zwalczaniem skutków, w tym społeczno-gospodarczych, choroby."

- A pod zwalczanie skutków społeczno-gospodarczych można podciągnąć niemal wszystko. Któryś z polityków ironizował, że na podstawie tej ustawy Jarosław Kaczyński mógłby zbudować swoje słynne dwie wieże. Ale to nie żart – takie prawo zostało uchwalone i nie mam żadnej wątpliwości, że deweloperzy przy minimalnym wysiłku mogą udowodnić, że przeciwdziałają społeczno-gospodarczym skutkom choroby. Na przykład zatrudniając osoby zagrożone utratą pracy – mówi w rozmowie z money.pl prawnik Janusz Nowaczek.

Dodaje, że w tej samej tarczy znalazły się zapisy, które umożliwiają o wiele łatwiejsze stawianie anten telefonii komórkowej, wystarczy do tego jedynie zgłoszenie. Można je wieszać nawet na budynkach zabytkowych.

- Takie przepisy uchwalono, trudno powiedzieć co wspólnego ma stawianie anten i walka z koronawirusem. Nie ma wątpliwości, że deweloperzy - i nie tylko oni - wykorzystali przepisy, które dostali na złotej tacy - dodaje. Przypomina też, że przepisy pozwalające na takie inwestycje już wygasły - stało się to 5 września.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(36)
23
2 lata temu
Już od dawna powinno być mniej biurokracji, miejmy nadzieję ,że przełoży się to na ceny. Gdzie można kupić ten kovid-domek?
hehe
2 lata temu
kompletne bzdury , osiedle ma byc dla izolowanych -chorych na c19 , wiec beda staly puste te budynki, inaczej dojdzie do zlamania prawa i trzeba bedzie je rozebrac heheprzepisy sa ok , tylko niektorzy je nadinterpretuja i tyle
Buractwo i gł...
2 lata temu
w zenicie
tezeusz
2 lata temu
Zapewne to celowa "furtka" aby można było to zrobić. Może kilku (kilkunastu) swojaków na tym zarobi?
Helka
2 lata temu
Znowu, kto cwany to górą.
...
Następna strona