Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Marcin Łukasik
Marcin Łukasik
|
aktualizacja

Braki kadrowe w branżach usługowych. Nadgodziny i wysoka rotacja są tu normą

27
Podziel się:

12 godzin pracy to dzień jak co dzień w gastronomii, usługach i handlu. W tych branżach najwyższa jest też rotacja pracowników. – Przychodzi nowy człowiek, którym trzeba "łatać dziury" w grafiku i w końcu mówi dość. To stary problem – mówią eksperci.

Gastronomia pracuje ponad miarę. Nic dziwnego, że tu pracownicy najczęściej odchodzą.
Gastronomia pracuje ponad miarę. Nic dziwnego, że tu pracownicy najczęściej odchodzą. (PAP, GAETAN BALLY)

Nadgodziny ciężko nazywać zjawiskiem. W wielu firmach to raczej trend. Z najnowszego raportu firmy Randstad "Monitor rynku pracy" wynika, że około 75 proc. polskich pracowników pracuje po godzinach, a 44 proc. z nich przyznaje, że to standard w ich firmach.

Co piąty pracownik zostaje dłużej w pracy co najmniej raz w tygodniu, tyle samo wykonuje zadania po godzinach raz w miesiącu. Dla 14 proc. nadgodziny są codziennością.

W zasadzie pracownik na każdym stanowisku musi zaakceptować dłuższy dzień pracy. Zarówno menedżer wysokiego szczebla, który kieruje wieloma projektami, zespołami i ma dużo odpowiedzialności, jak i zwykły pracownik biurowy, który liczy, że dzięki temu dorobi do pensji (choć co piątemu Polakowi pracującemu po godzinach pracodawca nie wynagradza ich w żaden sposób).

Zobacz także: Obejrzyj: W IT jest praca dla 90 tys. osób. Po trzech latach można zarabiać dwie średnie krajowe

Które branże pracują ponad miarę? Sport oraz rekreacja, media i reklama, a także finanse. Na pracę od 9 do 17 nie mamy co liczyć idąc do handlu, transportu, gastronomii czy hotelarstwa.

To, ile czasu spędzamy w pracy, często zależy od specyfiki pracy. Dłużej pracować muszą osoby, które mają rozbudowane, skomplikowane projekty, a rezultaty są zależne od terminowości innych wykonawców.

Są też branże, które charakteryzują się pewną "sezonowością" nadgodzin, jak np. gastronomia. W wakacje klienci znacznie częściej stołują się w barach czy restauracjach. Mimo, że zarobki w takich miejscach są niezłe, a do tego dochodzą napiwki, to pracy jest nadmiar i niektórzy rezygnują.

- W ciągu tygodnia łatwo mi pogodzić pracę ze studiami. Grafik jest wtedy elastyczny. Problem jest w weekendy czy święta, kiedy tę swobodę pracy muszę "odpracować". Zmiany dochodzą do 12h i przy dużym ruchu, będąc baristą muszę nie tylko sprawnie przygotować napoje, ale też obsłużyć gości, wynosić dania, sprzątać stoliki i iść na zmywak. Jest to wielozadaniowość, której czasem trudno sprostać – żali się pani Martyna, która pracuje w jednej z wrocławskich bistro-kawiarni.

Firma Grafik Optymalny zauważyła, że właśnie w gastronomii jest najwyższa rotacja pracowników, która wynosi ok. 200 proc. w ciągu półrocza. To znaczy, że skład zmienia się dwukrotnie. Dla porównania, w handlu wynosi 100 proc. Tymczasem, wg. wyliczeń Randstad, średnia dla polskiego rynku pracy to 19 proc.

Najwyższy wzrost odejść w tej branży ma miejsce właśnie w czerwcu. Zdaniem ekspertów, wynika to z niewłaściwego zarządzania czasem pracownika. - Braki kadrowe to błędne koło. Nowo zatrudniony pracownik "łata dziury" w grafiku, pracując po 12 godzin dziennie i wyrabiając nadgodziny. Zniechęcony rezygnuje – mówi money.pl Karolina Dolaś, przedsiębiorczyni i współzałożycielka Grafika Optymalnego.

Jej zdaniem, zjawisko rotacji i rezygnacji z pracy można znacząco ograniczyć dzięki sztucznej inteligencji. Już dziś działy HR w różnych firmach korzystają z tego narzędzia, aby lepiej prognozować, czy dany pracownik jest przemęczony i może chcieć odejść.

- Wysoka rotacja to duże problemy operacyjne dla pracodawców, którzy muszą dalej rekrutować i szkolić nowych pracowników. Dzięki lepszemu prognozowaniu i reagowaniu na zachowania pracowników, mogą tego uniknąć – dodaje.

Zupełnie inne wytłumaczenie dla zjawiska odejść w gastronomii ma Karol Puchalski, który przez lata kierował restauracjami w Warszawie, a dziś jest współwłaścicielem bistra Garnisz Garden: - W tej branży jest duża rotacja, ale nie jest ona spowodowana nadmiarem pracy, tylko łatwością w dostępie do miejsca pracy.

Jak wyjaśnia, bardzo często do gastronomii przyjmowane są młode osoby po szkole, które nie mają doświadczenia, liczą na szybki zarobek, a jednocześnie nie przejmują się zobowiązaniami, bo np. żyją pod jednym dachem z rodzicami.

- I wtedy przychodzi rozczarowanie, bo okazuje się, że coś trzeba zrobić, aby te pieniądze dostać. Są też tacy, którzy odkładają potrzebną im kwotę i dziękują. Jeszcze innym kończą się wakacje i wracają do szkoły. Zdarzają się też ludzie, którzy wybierali gastronomię, bo mieli łatwy dostęp do alkoholu. O tym można by książki pisać – komentuje Puchalski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

rynek pracy
wiadomości
gospodarka
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(27)
oewsb
4 lata temu
Witam, Magda. zachęcam do zapoznania się z naszą ofertą studiów II stopnia połączonych z podyplomowymi. Tym sposobem zyskujesz 2 dyplomy w 2 lata. Pozdrawiam, Andrzej Czarnecki Online Ekspert WSB
Romek
5 lata temu
ja nie dałem rady w kuchni :D od 3 lat pensja dobra mozna dorobic nadgodzinami ale nie na dłuzsza mete :D studiowałem zaocznie podyplomówke na WSB i ide do biura za pare miesiecy bo lepiej mi tam bedzie spokój klima ehhh :D
TakiOn
5 lata temu
Kiedys najdluzej w firmie bylem 3 dni non stop bez wychodzenia, zawód specjalistyczny serwery czynne 24/7. Placa moja byla licha natomiast inni kosili grosz nawet w tych samych firmach poniewaz byli z jakiegos ukladu.
Jak myslicie
5 lata temu
na czym sie trampek dorobil ? Na azbesciakach z Polski.
hahhaha
5 lata temu
Tak sie pchacie do stanow ? Jedzcie , jedzcie !!!
...
Następna strona