Huti ogłosili zajęcie Mokki, miasta położonego nad Morzem Czerwonym, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od wejścia do cieśniny Bab al-Mandab. Według Reutersa ich siły dotarły również na wyspy Hanisz. Rozszerzenie kontroli nad tym obszarem może oznaczać kolejne zagrożenie dla statków przepływających przez Morze Czerwone.
To szczególnie istotne dla rynku ropy. Przez Bab al-Mandab transportuje się obecnie około 2,9 mln baryłek ropy dziennie. Jeszcze w 2023 r. było to 9,3 mln baryłek dziennie, co odpowiadało niemal 12 proc. światowego morskiego handlu ropą. W 2024 r. przepływy spadły do 4,1 mln baryłek właśnie wskutek wcześniejszych ataków Hutich.
"Brama Łez" na celowniku
Bab al-Mandab, nazywana również "Bramą Łez", to wąska cieśnina między Jemenem a Rogiem Afryki. Ma zaledwie około 27 km szerokości i łączy Morze Czerwone z Zatoką Adeńską, będąc jednym z kluczowych połączeń między Azją a Europą.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
To nie tylko droga transportu ropy i gazu. Tędy przechodzi około 10 proc. towarów przewożonych drogą morską, jedna trzecia światowego ruchu kontenerowego i około 40 proc. handlu między Azją a Europą. Jest to również najkrótsza morska trasa z Azji do Europy prowadząca przez Ocean Indyjski, Morze Czerwone i Kanał Sueski.
Problem polega na tym, że Bab al-Mandab jest dziś drugim – obok cieśniny Ormuz – newralgicznym punktem dla światowego transportu. Jeżeli oba szlaki zostałyby jednocześnie poważnie ograniczone, statki musiałyby wybierać znacznie dłuższą trasę wokół Afryki, co oznaczałoby wyższe koszty transportu i większe ryzyko zakłóceń w łańcuchach dostaw.
Sytuacja uderzyłaby również w Kanał Sueski, który już wcześniej odczuł skutki ataków Hutich na statki. Mniejszy ruch przez Morze Czerwone oznaczałby dla niego spadek przychodów i kolejne problemy dla globalnego handlu.
Ropa może kosztować 200 dolarów
Mohammed al-Farah, jeden z dowódców Hutich, ostrzegł w rozmowie z Reuters, że w przypadku jednoczesnego zamknięcia cieśnin Bab al-Mandab i Ormuz cena ropy mogłaby wzrosnąć do 200 dolarów za baryłkę.
Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych, mówił money.pl, że sam fakt pojawienia się takich gróźb nie oznacza jeszcze takiego scenariusza.
Ekspert wskazywał, że sytuacja zmieniłaby się zasadniczo, gdyby Iran i Huti rzeczywiście zdobyli zdolność skutecznego atakowania statków przepływających przez cieśninę. Wtedy, jego zdaniem, wycena ropy na poziomie 200 dolarów przestałaby być tylko teoretycznym ostrzeżeniem.