Burza wokół Glapińskiego. Ekonomista wskazuje skutki

Postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu może mieć konsekwencje wykraczające poza politykę. Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, ostrzega w rozmowie z money.pl przed chaosem prawnym i ryzykiem ograniczenia możliwości reagowania NBP na przyszłe kryzysy gospodarcze.

Piotr Arak wskazuje skutki wniosku o Trybunał Stanu dla Adama GlapińskiegoPiotr Arak wskazuje skutki wniosku o Trybunał Stanu dla Adama Glapińskiego
Źródło zdjęć: © EAST_NEWS, PAP
Malwina Gadawa

Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej chce postawić prezesa NBP przed Trybunałem Stanu. Wniosek w tej sprawie trafi do Sejmu. Komisja we wniosku do Sejmu przedstawiła osiem zarzutów przeciwko prof. Glapińskiemu.

Zarzuty dotyczą m.in. skupu obligacji w latach 2020–2021, który miał pośrednio sfinansować deficyt kwotą co najmniej 144 mld zł. Ponadto chodzi o interwencje walutowe, które miały osłabiać złotego, oraz politycznie motywowane obniżki stóp procentowych. Prezesowi zarzuca się również utrudnianie dostępu do dokumentów członkom RPP i zarządowi NBP.

Ekonomista ostrzega przed skutkami sporu o NBP

– Niestety, jest trochę tak, że wojna polityczna w Polsce z obszaru wymiaru sprawiedliwości przenosi się na kolejne instytucje i kolejną z nich jest, jak widzimy, Narodowy Bank Polski. W związku z działaniem Trybunału Konstytucyjnego będziemy mieli niejasność co do formuły prawnej postawienia prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Istnieje potencjalne ryzyko, że w przyszłości decyzje, które Trybunał miałby podjąć, nie będą uznawane - mówi w rozmowie z money.pl Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, wykładowca na Wydziale Nauk Ekonomicznych UW, były dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Druga obawa ekonomisty dotyczy jednego z najpoważniejszych zarzutów przedstawionych przez sejmową komisję, czyli skupu obligacji przez Narodowy Bank Polski w latach 2020–2021.

Kolejna kluczowa kwestia dotyczy zarzutu skupu obligacji, czyli tego, co robiły banki centralne w większości krajów rozwiniętych. To kwestia niebezpieczna dla Polski, ponieważ możemy pozbawić się w przyszłości narzędzia interwencji kryzysowej i potencjalnie zablokować sobie tę drogę działania – dodaje ekspert.

Chodzi o tzw. luzowanie ilościowe (quantitative easing), czyli skup obligacji i innych aktywów finansowych przez bank centralny. Narzędzie to może być wykorzystywane między innymi w okresach kryzysowych do stabilizowania sytuacji na rynkach finansowych i łagodzenia warunków finansowania gospodarki. W czasie pandemii podobne operacje prowadził również NBP.

Co dalej z wnioskiem? Już jest problem

Największy problem dotyczy tego, jaką większością ma być głosowany wniosek przez Sejm. Zgodnie z ustawą o Trybunale Stanu sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej po przeprowadzeniu postępowania przedstawia Sejmowi sprawozdanie z prac wraz z wnioskiem o pociągnięcie do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu lub o umorzenie postępowania.

Uchwałę o pociągnięciu do odpowiedzialności przed TS prezesa NBP Sejm podejmuje bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy (230) ustawowej liczby posłów. Uchwała taka powoduje zawieszenie w czynnościach osoby, której dotyczy.

W 2024 r. Trybunał Konstytucyjny zakwestionował odpowiednie przepisy dotyczące prezesa NBP, zarówno te mówiące, że Sejm stawia go w stan oskarżenia większością bezwzględną, jak i te mówiące, że w momencie przegłosowania wniosku jest zawieszany.

Przesłuchano 50 świadków. Prezes NBP odpowiada

Komisja działa od maja 2024 r. W tym czasie przesłuchano 50 świadków.

NBP uznaje zarzuty wobec Glapińskiego za całkowicie bezpodstawne i uważa, że całe postępowanie może sparaliżować prace banku centralnego. Glapiński informował, że NBP nie będzie brał udziału w procedurze, a jakiekolwiek decyzje komisji nie są dla banku istotne, w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2024 r. w tej sprawie.

W czwartek podczas konferencji prasowej Adam Glapiński ocenił, że postępowanie komisji "jest szkodliwe z punktu widzenia interesów wewnętrznych Polski i niestety może mieć bardzo istotny, negatywny wpływ w relacjach za granicą".

– Przyczyny i prawdziwy sens dalszego prowadzenia postępowania nie są dla nas zrozumiałe, ale nie zależy to oczywiście od NBP – zaznaczył Glapiński.

Zapewnił, że bank centralny "nie podda się żadnej politycznej presji". – Sejm i rząd nie mają żadnego prawa ingerowania w prowadzoną przez bank centralny politykę pieniężną – tak mówi nasza Konstytucja i cały porządek prawny (...). Narodowy Bank Polski i ja osobiście, tak jak każdego dnia, będziemy podejmować wszelkie starania na rzecz rozwoju gospodarczego ojczyzny i pomyślności obywateli. Zgodnie z rotą przysięgi, którą składałem, obejmując obowiązki prezesa NBP – podkreślił.

Wybrane dla Ciebie